Leczy rany po rozstaniu

Jeden z najprzystojniejszych aktorów serialowych przeżywa dramat: jego wieloletni związek się rozpadł.

Serialowy amant, znany widzom m.in. jako Sławek Maj z "Domu nad rozlewiskiem" i Andrzej Budzyński z "M jak miłość", jest sam. Jak się dowiedziałyśmy, właśnie rozstał się on ze swoją długoletnią partnerką, aktorką Teatru Wybrzeże w Gdańsku, Dorotą Androsz.

Reklama

- Byli ze sobą 10 lat, zawsze nierozłączni, zawsze w sobie zakochani. Zaręczyli się i nawet planowali wspólną przyszłość. Byłam w szoku, jak dowiedziałam się, że między nimi koniec - wyznaje nam znajoma aktora. Poznali się kilkanaście lat temu w czasie studiów na wrocławskiej Akademii Teatralnej. I szybko zaczęli się ze sobą spotykać. Po szkole Krystian i Dorota przeprowadzili się do Gdańska, gdzie oboje dostali angaż w Teatrze Wybrzeże. To bardzo ich do siebie zbliżyło. Zaczęli wspólnie podróżować.

- Jeździli razem na festiwale i przeglądy teatralne. Latem bywali na festiwalu w Awinionie, gdzie spotykają się najlepsze zespoły teatralne świata, awangardowe i narodowe. Oboje bardzo dobrze się rozumieli i wspierali nawzajem - dodaje znajoma.

- Nie narzekamy - mówiła kiedyś Dorota w wywiadzie, pytana, czy nie grozi im nuda. - Teatr to nasza pasja, a nie praca. Przychodzimy z prób i jeszcze rozmawiamy o teatrze. Udzielamy sobie rad, rozmawiamy o aktorstwie i innych teatralnych sprawach.

Ale chyba tej pasji między nimi zabrakło, bo w związku Doroty i Krystiana wszystko zaczęło się psuć, gdy on zaczął grywać w serialach. Najpierw był epizod w "Kryminalnych", potem mała, ale wyrazista rola w "Trzecim oficerze", "Twarzą w twarz", aż wreszcie aktora dostrzegł Michał Kwieciński, producent "Czasu honoru". Obsadził Wieczorka w roli przystojnego, bezwzględnego oficera Gestapo.

Od tego czasu kariera Krystiana potoczyła się lawinowo. Zagrał on w najpopularniejszym polskim serialu "M jak miłość", potem w "Domu nad rozlewiskiem", "Apetycie na życie", "Plebanii" oraz "Na dobre i na złe". Dlatego uchodzi dziś za jednego z najprzystojniejszych serialowych amantów. Jak się dowiadujemy, nie jest to tylko filmowy wizerunek.

- Krystian to prawdziwy dżentelmen, który szanuje kobiety, nie przeklina w ich obecności i zachowuje się w stosunku do nich szarmancko - opowiada Magda Czerwiec, agentka aktora.

Odległość zabiła ten związek

Serialowa sława i zapracowanie miały, niestety, niedobry wpływ na życie prywatne Krystiana. Aktor coraz więcej czasu zaczął spędzać w Warszawie na planie seriali. Kupił sobie nawet mieszkanie w centrum stolicy. A z Dorotą widywał się w Gdańsku zaledwie raz w miesiącu. W końcu zwolnił się z etatu w Teatrze Wybrzeże.

- Odległość zabiła ten związek. W ostatnim czasie Krystian prowadził wyjątkowo intensywne życie zawodowe. To spowodowało, że musiał on przeanalizować swoje dotychczasowe życie i zdecydować, czy wybiera teatr i Gdańsk, czy też telewizję i Warszawę. Wybrał to drugie, decydując się na rozstanie z narzeczoną, która została nad morzem - uważa znajoma aktora.

Po zerwaniu Krystian jeszcze bardziej rzucił się w wir pracy. To było jedyne wyjście.

- Jak na rozstanie po tylu latach, a byli przecież już jak stare małżeństwo, całkiem dobrze sobie radzi. Skupił się na graniu. Dzięki temu nie myśli ciągle o Dorocie - mówi znajoma aktora. - No i wciąga go urządzanie swojego pierwszego mieszkania - dodaje nasza rozmówczyni.

Krystian ma podobno bardzo dobry gust, nie korzysta więc w ogóle z porad projektanta wnętrz i wszystko wybiera sam. Wolny od pracy na planie czas aktor spędza też na uprawianiu sportu. Uwielbia jeździć na nartach biegówkach.

- Odkrył, że można to robić i w Warszawie, w Lesie Kabackim. Uprawia też sporty walki, w młodości chciał nawet zostać karateką. Gdyby nie kontuzja, byłby nie aktorem, a sportowcem - dowiadujemy się.

Takie jest życie!
Dowiedz się więcej na temat: rozstania | Krystian Wieczorek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje