Makaronowe uzależnienie Audrey Hepburn

Moja mama była poważnie uzależniona. Nie mogła obejść się bez makaronu - zdradza w książce "Audrey w domu. Wspomnienia o mojej mamie" syn Hepburn z drugiego małżeństwa Luca Dotti.

- Jadła go w domu, a w restauracjach, gdy przedstawiano jej wyszukane i ambitne dania, z lekkim zażenowaniem prosiła: Jeśli to nie kłopot, to wystarczy mi do szczęścia po prostu pasta al pomodoro z odrobioną oliwy - wspomina syn Hepburn.

Reklama

Twierdzi również, że Audrey nie ograniczała się do małych porcji - ona nakładała sobie talerze makaronu.

 - Nie tyła od makaronu - mogła zjeść dwa dania z klusek i nie miała z tym żadnego problemu - powiedział Dotti.

W swojej książce, która ukazuje się w czwartek, pisze też, że Audrey zabierała makaron nawet na zagraniczne wyjazdy. Wspomina jedną ze wspólnych podróży:

- Właśnie dotarliśmy na Jamajkę i Robert (ówczesny partner Audrey) wziął jej bagaże, żeby zanieść je do pokoju. Duża walizka, w której były ubrania i wszystko, co potrzebne na plaży, była lekka. Druga - mała i ciężka.  - Czego ty tu napakowałaś, kamieni? - zapytał.  - Spaghetti - odpowiedziała mama z uśmiechem zadowolenia.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje