Mama na komisariacie

Rozmowa z Aleksandrą Woźniak, czyli Kasią z serialu "13 posterunek" oraz Agatą Gabriel z serialu "Złotopolscy", uczestniczką programu "Jak oni śpiewają"

- Lubi pani śpiewać? Zgodziła się pani na udział w programie "Jak oni śpiewają".
- W programie biorą udział zarówno osoby śpiewające od lat, jak też takie jak ja, które nigdy wcześniej nie śpiewały na scenie. Dlatego choć chciałam udział w programie traktowac jako zavawę, czuję ogromną tremę i presję, żeby nie wypaść źle. Dlatego podwójnie cieszą mnie przejawy sympatii ze strony widzów, którzy wspierają mnie pisząc do mnie maile, kibicując mi na forach internetowych.
- Jurorzy są dla pani raczej wyrozumiali.
- To prawda. Ale generalnie bardziej przejmuję się faktem, że śpiewam na żywo przed sześciomilionową publicznością. To dla mnie zupełnie nowe doświadczenie. Stres jest przytłaczająco duży. Dlatego dziękuję wszystkim sympatykom, którzy mnie wspierają pisząc do mnie maile.
- Czy pani występy wokalne podobają się córeczkom? A może one wolą "mamę serialową"?
- Moje córeczki są przyzwyczajone do tego, że widzą mnie na ekranie i raczej nie zwracają na to uwagi.
- Często mówi pani w wywiadach, że macierzyństwo to pani najważniejsza rola życiowa. Czy trudno pogodzić pracę aktorską z wychowywaniem bliźniaczek?
- Dzieci są dla mnie najważniejsze. Gdy się urodziły, przez półtora roku siedziałam w domu, nie pracowałam w ogóle. Przez kolejne półtora roku grałam wyłącznie w "Złotopolskich". Nie jest to zbyt absorbujące czasowo, jestem na planie zdjęciowym zaledwie kilka dni w miesiącu. Teraz zgodziłam się na udział w programie "Jak oni śpiewają", bo córeczki poszły do przedszkola. Mam próby do programu w czasie, kiedy one są w przedszkolu.
- Z wykształcenia jest filologiem niemieckim.Dlaczego nie skończyła pani szkoły teatralnej?
- Dostałam się do warszawskiej szkoły teatralnej i studiowałam tam przeszło semestr. Nie umiałam się w niej jednak odnaleźć i w końcu zrezygnowałam.
- Dlaczego?
- Zanim rozpoczęłam studia, zagrałam już w kilku sztukach teatru tv i parę epizodów w filmach. U boku naprawdę świetnych aktorów. Starałam się od nich uczyć jak najwięcej. I gdy byłam na studiach zaczęłam dostawać ciekawe propozycje. Tymczasem wykładowcy nie zgadzali się na to, żeby studenci grali, nawet jeśli zdjęcia miały być kręcone w czasie ferii zimowych czy wakacji. A ja miałam przekonanie, że jeśli teraz nie wsiądę do wagonu, to pociąg odjedzie beze mnie... W Polsce jest przecież tylu zdolnych aktorów... Obawiałam się, że jeśli zrezygnuję z tych propozycji, to po studiach mogę nie otrzymać równie ciekawych ról.

Dowiedz się więcej na temat: posterunek | serial | Jak oni śpiewają

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje