Mąż postawił ją na nogi

Przemysław Schmidt okazał się partnerem na dobre i na złe. Odwiedzał żonę w szpitalu nawet kilka razy dziennie. Dzięki jego miłości Agata postanowiła odmienić swoje życie. Zwolniła tempo!

Zaczęło się niewinnie. Niewielki ból brzucha, kłucie w boku... Kilka przeciwbólowych i rozkurczowych tabletek i wszystko przechodziło. Zaganiana i zapracowana Agata Młynarska (49) zlekceważyła pierwsze symptomy problemów zdrowotnych. Kolejny atak nastąpił na początku maja - silniejszy niż wcześniejsze. Dziennikarka nie mogła złapać tchu, żadna pozycja nie przynosiła ulgi, leki przeciwbólowe też na nic się nie przydały. Konieczna była wizyta w szpitalu.

Reklama

"Dziś już czuję się dobrze. Wracam do domu i do zdrowia. Przeszłam operację wycięcia pęcherzyka żółciowego", powiedziała SHOW Agata dwa dni po wyjściu z warszawskiego szpitala MSWiA. Skoro zabieg, któremu się poddała należy do rutynowych, dlaczego dziennikarka spędziła w szpitalnym łóżku ponad miesiąc? "Im większy ból, tym większy strach, więc postanowiłam przy tej okazji dokładnie wszystko zbadać", odpowiada nam Agata.

Pełna obaw dziennikarka przekonała się też, że w trudnych chwilach może liczyć na bliskich i przyjaciół. W szpitalu odwiedzała ją m.in. pisarka i malarka Hanna Bakuła (64). "Agata jest twardą i mądrą babką. Musiała wyhamować, bo ze zdrowiem nie ma żartów. Jej mąż Przemysław (Schmidt, prawnik - przyp. red.) właściwie zamieszkał w szpitalu, codziennie spędzał tam wiele godzin.

Cieszę się, że Agata wreszcie trafiła na odpowiedniego człowieka. To jeden z najlepszych mężów, jakich ja w ogóle widziałam w całym swoim życiu!", zachwycała się przyjaciółka dziennikarki.

Dzięki jego miłości Agata przetrwała ten trudny czas. Młynarska cierpiała nie tylko z powodu choroby, ale też z powodu... braku pracy. Posłuszna nakazom i zakazom lekarzy wcieliła się w rolę potulnej pacjentki, ale jako hiperaktywna kobieta tęskniła za telewizyjnym studiem, za redakcją. Żałowała, że nie może poprowadzić koncertu na festiwalu w Opolu. 

Było jej smutno, że musiała porzucić swoje ukochane dziecko, prowadzony na żywo program "Świat się kręci" w TVP1. Jej miejsce zajął tymczasowo Maciej Kurzajewski. Dyrektor TVP1, Piotr Radziszewski, już zapowiedział, że nie wyklucza, iż od września Kurzajewski i Młynarska będą prowadzić program na zmianę. Co na to Agata? "Nikt nie jest maszyną, każdy potrzebuje przecież czasu na odpoczynek, na wyciszenie, na refleksję, po prostu na życie.

Jestem wdzięczna Maciejowi za pomoc. Odłożył wszystkie swoje rzeczy zawodowe, by mnie zastąpić", mówi dziennikarka i dodaje: "Z dzisiejszej perspektywy nikomu nie polecam bagatelizowania bólów brzucha. Ja odkładałam wizytę u lekarza, co obróciło się przeciw mnie. Już we wrześniu zasłabłam na planie.

To był pierwszy atak kamicy żółciowej. Po ataku przychodzi zwodniczy czas normalnego funkcjonowania. Dopiero kiedy ból był naprawdę silny, pojechałam do szpitala. Teraz odzyskuję siły", mówi w rozmowie z SHOW. Teraz Agata myśli już tylko o urlopie. Oczywiście razem z ukochanym mężem.

Dowiedz się więcej na temat: Agata Młynarska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje