Medale to nie wszystko

Czym jeszcze żyje najlepszy polski skoczek? Jaki jest prywatnie? O to zapytaliśmy jego żonę.

Chciałbym wystartować na olimpiadzie, zdobyć złoty medal", mówił w 1999 roku Kamil Stoch. Miał wtedy zaledwie 12 lat i udzielił wywiadu po swoim zdumiewającym osiągnięciu. Podczas zawodów Pucharu Świata na zakopiańskiej Wielkiej Krokwi oddał skok długości 128 metrów.

Reklama

Żaden z profesjonalistów biorących udział w konkursie nie skoczył tego dnia dalej niż 125 metrów! Dziś Kamil Stoch (26) znów zaskoczył wszystkich, zdobywając aż dwa złote medale w Soczi. Dokonał tego, co nie udało się nawet Adamowi Małyszowi, który z igrzysk przywoził brąz i srebro, ale złota ani razu.

Kamil nauczył się jeździć na nartach w wieku... trzech lat. Pierwszy skok zaliczył rok później, a jako ośmiolatek zapisał się do klubu skoczków narciarskich w swojej rodzinnej miejscowości Ząb (woj. małopolskie). Dziś nie potrafi powiedzieć, dlaczego wybrał takie, a nie inne hobby. W rozmowach z dziennikarzami śmieje się, mówiąc: "Po prostu tak wyszło".

Ale wyszło dobrze, bo Kamil jak mało które dziecko miał zadatki na zawodowego sportowca - rozpierała go energia, a jednocześnie nie miał żadnych problemów z dyscypliną. "Wiem, że nie potrafił usiedzieć w miejscu, zresztą ma tak do dziś. Trening był czymś najważniejszym", mówi w rozmowie z SHOW żona Kamila, Ewa Bilan-Stoch (28).

Co ważne, chłopiec miał silne oparcie w rodzicach, mimo że w przeciwieństwie do np. rodziców innego skoczka, Macieja Kota, nie byli oni związani ze sportem. Bronisław Stoch jest psychologiem, a jego żona Krystyna urzędniczką. "Było to dla niej trudne, bo to niebezpieczna dyscyplina, jednak szczęście dziecka było ważniejsze niż własny spokój. Rodzice Kamila chcieli, by spełniał swoje marzenia, a nie realizował ich ambicje", mówi nam żona medalisty.

Krystyna i Bronisław Stochowie mają jeszcze dwie starsze córki. One też w dzieciństwie trenowały narciarstwo (biegi), ale nie chciały wiązać swojego życia ze sportem. Natalia (29) jest dziś prawniczką, a Anna (31) pracuje w przedszkolu na Cyprze.

Sukcesy Kamila przyszły szybko. Najpierw wygrał w lidze szkolnej, potem, jako 11-latek, zwyciężył w konkursie w Lomnicach nad Popelkou, a rok później został mistrzem świata młodzików i zdumiał wszystkich skokiem na 128 metrów. Jak mu się to udało? "Ciężka praca połączona z wiarą w siebie. Te dwa składniki dokładnie zmieszać i dodać dużą ilość (nie żałować) radości z tego, co się robi!", mówi. Przepis stosuje do dziś.

I choć po pierwszych zwycięstwach przyszły przegrane (w 2003 roku się. "To perfekcjonista. Bardzo przejmuje się porażkami, ale potrafi wyciągać z nich wnioski", uważa Tomasz Kalemba, dziennikarz sportowy z portalu Onet.pl. Dzięki wytrwałości w ubiegłym roku Stoch zdobył złoty medal w mistrzostwach świata w Predazzo. "Teraz wiem, że marzenia mogą się spełniać", mówił wtedy.

A co z marzeniami innymi niż sportowe? Te też udało się spełnić przy okazji... skakania. W 2006 roku, na zawodach w słoweńskiej Planicy Kamil poznał Ewę Bilan, fotografkę, która przyjechała tam zrobić zdjęcia skoczkom. Jak się potem okazało, chodzili razem do szkoły, jednak Ewa nie pamiętała młodszego o dwa lata kolegi. Ale to nie miało znaczenia.

"Oboje poczuliśmy, że każde z nas trafiło na swoją drugą połówkę jabłka", wspominała później w wywiadzie. Ślub wzięli w 2010 roku. Miesiąc miodowy trzeba było przełożyć z powodu braku czasu, ale rok później para wybrała się w podróż do Tanzanii i na Zanzibar. Małżeństwo dało Kamilowi szczęście w życiu osobistym, ale też zawodowym. Po ślubie zaczął odnosić większe sukcesy.

"Mnie małżeństwo uskrzydliło", mówił Kamil marzył choćby o wejściu do pierwszej dziesiątki w mistrzostwach świata juniorów), nie poddał w jednym z wywiadów i dodawał z uśmiechem: "Wydaje mi się, że jestem dobrym mężem. Jeśli chodzi o pomoc, chętnie posprzątam i zajmę się innymi domowymi obowiązkami. Może dlatego, że robię to rzadko.

Nie bardzo nadaję się za to do gotowania. Jem to, co przygotuje Ewa". Od niedawna żona Stocha zajmuje się karierą jego i kilku innych skoczków. Przyznaje, że zawodnicy i sztab szkoleniowy to ich druga rodzina: "Spotykamy się prywatnie między zgrupowaniami, możemy na siebie liczyć w trudnych sytuacjach, wspólnie wyjeżdżamy na wakacje". Kalemba dodaje: "Kamil jest bardzo lojalny. Kiedy rok temu był kryzys w kadrze, stwierdził, że jeżeli trener odejdzie, to on też".

Jak widzą Stocha koledzy z kadry? "Kamil jest wrażliwy, ma duszę artysty. Lubi dobrą muzykę, nie mam pojęcia, jaki to gatunek, ale na pewno jakaś spokojna, żadna popkultura. Gra w »FIFĘ« na konsoli, czyta dużo książek, w dodatku to sagi! Coś z pogranicza historii i science fiction. Poza tym nie przepada za wywiadami, woli siedzieć w domu z rodziną", opowiadał ostatnio Maciej Kot.

Żona olimpijczyka nie do końca zgadza się z takim opisem. "Dusza artysty? Według mnie Kamil ma duszę wojownika. Jak na zodiakalnego Bliźniaka bywa pełen sprzeczności. Z jednej strony rzeczywiście jest wrażliwy, ale twardo stąpa po ziemi", mówi SHOW Ewa. Przyznaje jednak, że przy niej Kamil się zmienił i przestał żyć samym sportem. Teraz interesuje go sztuka.

"Zaczęło go ciekawić to, co robię. Obecnie jako fotograf mogę liczyć na jego sugestie czy nawet krytykę. Bardzo mi tym imponuje", mówi i wyjaśnia, jaki to nieznany Maciejowi Kotowi gatunek muzyki najbardziej lubi jej mąż: "W naszej domowej płytotece najwięcej jest albumów z utworami Chopina. Lubimy chodzić do opery - to dla nas coś uroczystego, rzadko jest okazja z dużym wyprzedzeniem zaplanować takie wydarzenie.

W zeszłym roku, po ostatnich zawodach w Planicy pojechaliśmy prosto do Wiednia na naszą ulubioną operę Cyrulik Sewilski. O bilety zadbaliśmy pół roku wcześniej". Para ma też inne hobby - zwierzęta. "Jednym z niewielu kanałów, jakie oglądamy, jest Nat Geo Wild.

Kamil potrafiłby zaskoczyć ciekawostkami ze świata zwierząt. Od dwóch lat mamy kota rasy maine coon. Jest obłędny! Gdy ktoś widzi go pierwszy raz, z przerażeniem pyta, czy to ryś. Chłopcy z kadry mówią, że kiedy wypuszczamy kota, ludzie wołają swoje psy do domu", śmieje się Ewa.

Pełnia szczęścia? "Nie zawsze jest kolorowo. Czas rozłąki bywa bardzo trudny, ale każda, nawet najpiękniejsza bajka dla równowagi musi zawierać odrobinę goryczy", opowiada żona olimpijczyka. Co dalej wydarzy się w tej bajce?

Na razie Kamil skupia się na kolejnych zawodach, potem może zostanie szkoleniowcem. "Obyś już wkrótce został trenerem takiej wesołej, dużej grupki skoczków - twoich dzieci", życzył mu też na ślubie ksiądz.

Dowiedz się więcej na temat: Kamil Stoch | skoczek narciarski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje