Miałam być Michałkiem

Rodzice Agnieszki nie mieli jednak powodów do narzekań. Ich córka świetnie się uczyła, zdobyła tytuł miss nastolatek i została pierwszą radną w swoim mieście.

Kiedy myślę o dzieciństwie, widzę siebie w ogrodzie dziadków, wcinającą marchewkę prosto z grządki albo zajadającą się soczystymi czerwonymi porzeczkami", rozmarza się Agnieszka na początku rozmowy.

Reklama

Wychowała się w Malborku, o którym mówi: "Moje miejsce na ziemi". Początkowo jej rodzice wynajmowali kawalerkę. "Przenieśliśmy się, gdy przyszła na świat moja siostra Eliza. Mama opowiadała nam później, że zamiana kawalerki na trzypokojowe mieszkanie była dla niej milowym krokiem. Spoglądała z kuchni na korytarz i miała wrażenie, że żyjemy w pałacu", uśmiecha się prezenterka.

Mieszkali w dzielnicy Piaski. "Obie z siostrą dorastałyśmy w przekonaniu, że jesteśmy kochane i akceptowane. Mama zawsze nam mówiła, że rodzina jest w życiu najważniejsza. A tata utwierdzał mnie w poczuciu własnej wartości. Choć w żartach powtarzał, że miałam być Michałkiem", śmieje się Agnieszka i zaznacza, że rodzice byli bardzo troskliwi, ale wychowywali córki dość surowo: "Tata zaraził nas miłością do sportu i nauczył dyscypliny.

A mama, choć skoczyłaby za nas w ogień, była bardzo wymagająca. Zawsze nam powtarzała, że nie nagradza nas za dobre oceny i nie karze za złe, bo nauka jest naszym obowiązkiem". Przyszła gwiazda TVN nie sprawiała jednak problemów. "Chodziłam do szkoły muzycznej, uprawiałam sport. Zwyczajnie nie było czasu na rozrabianie", śmieje się. 

Uczyła się dobrze, zwłaszcza w szkole podstawowej. "Później też nie było źle, z matury miałam dwie piątki", mówi z dumą. W liceum Agnieszka wzięła udział w konkursie na Dziewczynę Roku. Gdy go wygrała, wytypowano ją do konkursu Miss Polski Nastolatek, który transmitowała telewizja. "Szczerze mówiąc, wcale nie miałam ochoty brać w nim udziału. Decyzję za mnie podjął dyrektor.

Byłam w pierwszej klasie liceum, więc nie chciałam mu podpaść", wspomina. Kiedy na jej głowę włożono koronę, w rodzinnym miasteczku zapanowała euforia. "Następnego dnia w szkolnej auli rozłożono dla mnie czerwony dywan. To było istne szaleństwo!". Jej zdjęcia z koroną miss na głowie do dziś można podziwiać w szkolnym albumie. Jakiś czas po wygranej Agnieszka wybrała się z mamą do Trójmiasta.

Siedziały w restauracji, obok której odbywał się akurat casting Elite Model Look. "Szukali nowych twarzy. Ktoś do mnie podszedł i zaproponował udział. Zgodziłam się. Zostałam wybrana jako jedna z trzech dziewczyn", wspomina. Tak rozpoczęła pracę modelki. "Najpierw wyjechałam do Mediolanu. To był szok kulturowy. Zrozumiałam, że ta praca to dla mnie okno na świat. Dzięki niej zwiedziłam prawie cały.

To był też zastrzyk gotówki, o jakim młoda dziewczyna z małego miasta mogła tylko pomarzyć", mówi. Z każdego miejsca Agnieszka pisała listy do domu. "Mama do dziś przechowuje je w piwnicy", zdradza prezenterka. Ona z kolei ma w domu prezenty, które w tamtym czasie wysyłała jej ukochana siostra Eliza.

"Zawsze byłyśmy bardzo zżyte. Nigdy się nie kłóciłyśmy i na każdym kroku się wspierałyśmy. Gdy byłam daleko, siostra wysyłała mi kasety z naszą ulubioną muzyką. Raz wysłała mi nawet pukiel sierści naszego ukochanego kota, żebym miała przy sobie choć jego cząstkę", śmieje się Cegielska.

Dwa lata mieszkała w Japonii, kolejne dwa w Barcelonie. Z Hiszpanią, ku rozpaczy mamy, wiązała zresztą swoją przyszłość. "Mama najpierw się stresowała, że będzie jeździła odwiedzać wnuki do Japonii, a potem prawie płakała, że zostaję w Hiszpanii", mówi. Stało się jednak inaczej. Któregoś razu w Barcelonie odwiedził ją kolega.

"Oprowadziłam go po mieście i spędziliśmy razem miło czas. No i pod tym hiszpańskim słońcem coś między nami zaiskrzyło", uśmiecha się Agnieszka. Para błyskawicznie podjęła decyzję o ślubie. "Miałam 23 lata, gdy wyszłam za Dariusza. Dla niego wróciłam do kraju. Postanowiłam też zakończyć karierę modelki", tłumaczy i dodaje: "Nigdy tego nie żałowałam". W Malborku rozpoczęła nowy etap w życiu.

"Skończyłam studia, zostałam też najmłodszą radną w mieście. Zrezygnowałam pod koniec kadencji, bo znajomy powiedział mi, że w Warszawie szukają nowych twarzy do telewizji. Wysłałam CV i zostałam przyjęta. Tak się zaczęła moja telewizyjna kariera", wspomina.

Dziś, choć mieszka w Warszawie, sercem jest w rodzinnym Malborku. "Bywam tam często. Jak dawniej, buszuję po grządkach i zwożę do Warszawy tony jedzenia, a mój syn, tak jak kiedyś ja, bawi się w ogrodzie swoich dziadków. Ostatnio wracałam samolotem (z pobliskiego Gdańska - przyp. red.) i celnicy otworzyli moją walizkę, a tam worek cebuli, kilogram papierówek, gigantyczne cukinie. Wytłumaczyłam im, że w Malborku po prostu wszystko jest najlepsze!", śmieje się Agnieszka.

Justyna Kasprzak

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje