Milionerka z rakietą

W wieku 23 lat zarobiła na korcie osiem milionów dolarów. Agnieszka Radwańska jest teraz czwartą rakietą świata i najlepszą partią w Polsce. Jak do tego doszła?

Swój pierwszy w życiu turniej wygrała w Niemczech. Ale wówczas nikt jeszcze nie słyszał o zdolnej polskiej tenisistce. Mała Isia miała dopiero 6 lat! Jej najświeższe zwycięstwo, 31 marca 2012 w Miami, fetowano na całym globie. Agnieszka Radwańska pokonała na korcie słynną tenisistkę - Marię Sharapovą. I wygrała tym samym prestiżowy turniej WTA Tour. 

Urodziła się na korcie

Reklama

Kim jest kobieta, a właściwie dziewczyna, bo Radwańska ma zaledwie 23 lata, która ma dziś u stóp cały sportowy świat? Można powiedzieć, że urodziła się na korcie. Profesjonalnie rakietę chwyciła po raz pierwszy w wieku 3 lat. Było to w klubie w niemieckim Gronau, w Dolnej Saksonii. Tata Agnieszki, były tenisista, zatrudnił się tam jako trener. Robert Radwański wymarzył sobie sportową karierę dla córek: Agnieszki i o prawie dwa lata od niej młodszej Uli. Dziewczynki odnosiły sukcesy niemal od samego początku. Szły jak burza w turniejach młodziczek. Szczególnie Isia: malutka, szczupła dziewczynka z Krakowa była sprytniejsza, szybsza i bardziej waleczna od rówieśniczek.

Gdy Radwańscy wrócili z Niemiec do rodzinnego Krakowa, Agnieszka momentalnie zaczęła podbijać świat polskiego tenisa. Na turniejach juniorów dosłownie siała postrach. Mówiło się, że wyjście na kort przeciwko Isi to jak droga na ścięcie. W oczach rywalek po przegranych meczach często pojawiały się łzy. "Odkąd pamiętam, Agnieszka zawsze była od nas lepsza. Miała »kortowy spryt«. Dziewczyny były zadowolone, gdy udało im się nie przegrać z nią do zera" - mówi SHOW Dominika Koćwin, koleżanka z kortu, która kilka lat temu często rywalizowała z Radwańską. 

Sukces nie był za darmo

Sukces nie był za darmo. Życie Agnieszki od wczesnego dzieciństwa było zaprogramowane co do minuty. Rano dwugodzinny trening z tatą. Później szkoła i powrót na kort. Taki rytuał trwał przez lata. "Często obserwowałem ich podczas wspólnych treningów" - mówi Marcin Daniec, zapalony tenisista i przyjaciel rodziny Radwańskich. "Od zawsze było w Isi widać niezwykły upór i konsekwencję w treningu. Najbardziej przerażało mnie, że Agnieszka w ogóle nie popełniała błędów" - śmieje się. Perfekcja okazała się niewystarczająca, żeby doprowadzić na szczyt.

Tenis to drogi sport - wynajmowanie kortu, wyjazdy na turnieje, sprzęt do treningów. To inwestycje, które pochłaniają tysiące, a niekiedy i dziesiątki tysięcy złotych miesięcznie. Pieniądze zarobione przez Roberta Radwańskiego w Niemczech szybko się skończyły. Aby kariera sióstr mogła się rozwijać, by mogły ćwiczyć i jeździć na kolejne turnieje, do akcji musiał wkroczyć dziadek Władysław. Nestor rodu Radwańskich, były hokeista, jest w Krakowie osobą bardzo popularną. Na ścianach jego mieszkania od pokoleń wisiały drogie obrazy. Gdy ważyły się losy jego wnuczek, nie wahał się ani chwili: obrazy poszły pod młotek. Kariera Isi i Uli została uratowana. Opłaciło się.

Efekty katorżniczych treningów przyszły w 2005 roku. Osiemnastoletnia wtedy Agnieszka stanęła do rywalizacji w juniorskim Wimbledonie (jeden z najstarszych i najbardziej prestiżowych turniejów tenisowych na świecie). Ku zaskoczeniu wszystkich, polska zawodniczka zdeklasowała rywalki i po raz pierwszy jej nazwisko pojawiło się na czołówkach światowych gazet. Nie osiadła na laurach. Zabrała się do jeszcze bardziej wytężonej pracy. "Radwańska jest obdarzona bardzo silnym charakterem, nigdy nie »pęka«. Bardzo rzadko ktokolwiek jest w stanie wyprowadzić ją z równowagi. Jest wyjątkowo odporna na stres i uparta. Są to cechy, które pozwalają odnosić sukcesy" - mówi SHOW Paweł Ostrowski, trener współpracujący m.in. z Martą Domachowską, kiedyś najlepszą polską tenisistką.

Najważniejsza decyzja

Krakowianka znana jest z ciętego języka. Z dziennikarzami rozmawia, tylko kiedy musi, a dostęp do rodziny Radwańskich mają jedynie wyselekcjonowani przez jej ojca dziennikarze. Z tatą, choć jest autorem sukcesu obu sióstr, nie zawsze zresztą Agnieszce żyło się różowo. W 2010 roku podczas turnieju Roland Garros w Paryżu Agnieszka, zaliczana już do grona ścisłych faworytek, niespodziewanie przegrała z niżej notowaną tenisistką na wczesnym etapie zawodów. Kamery zarejestrowały ostrą wymianę zdań między córką i ojcem. "Tata po prostu nie wytrzymuje ciśnienia podczas meczów, jak tylko coś nie idzie po jego myśli. Nieraz mu mówiłam: »Po co przychodzisz na mecze, skoro się tak denerwujesz?«" - tłumaczyła go później córka.

Niedługo później doszło do jednej z najważniejszych i najtrudniejszych chwil w życiu rodziny Radwańskich. Agnieszka zadecydowała, że ojciec nie będzie już jej trenerem. I od tego czasu wygrywa. Agnieszka jest teraz czwartą zawodniczką świata, a jej dotychczasowe zarobki szacuje się na 8 milionów dolarów. Ma wszystko, o czym może marzyć młoda dziewczyna: sukces, urodę, pieniądze na inwestycje, jeździ luksusowym mercedesem. Kocha torebki i zakupy w londyńskich butikach. Czy towarzyszy jej podczas tych wypadów ktoś wyjątkowy? Jeszcze nie. "Na razie nie myślę o rodzinie, ale kto wie... Kariera tenisistki trwa najwyżej do trzydziestki. Może do tej pory znajdzie się odpowiedni kandydat", odpowiedziała niedawno, pytana o życie osobiste. Ma rację. I ma jeszcze czas.

Oskar Maya

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Radwańska | tenis | milonerzy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje