Monica Bellucci kończy 50 lat

50 lat kończy Monica Bellucci, gwiazda włoskiego kina, która - jak się zauważa - choć zachwyca głównie w rodzimym i francuskim kinie, w reklamach i na oszałamiających zdjęciach, wciąż czeka na główne role w największych światowych produkcjach.

Zdumiewająca, elegancka, tajemnicza - tak włoskie media piszą o jubilatce. Podkreślają, że mieszkająca w Paryżu Bellucci to "ostatnia diva Made in Italy eksportowana za granicę".

Reklama

Urodziła się w 1964 roku w Citta di Castello w Umbrii. Karierę zaczynała jako modelka zarabiając w ten sposób w czasie studiów na wydziale prawa w Perugii. Studia jednak rzuciła, ponieważ nie była w stanie ich pogodzić z coraz większymi wyzwaniami i popularnością na wybiegu.

Od 1990 roku gra w filmach. Zadebiutowała w miniserialu telewizyjnym "Życie u boku dzieci", a rok później wystąpiła w filmie fabularnym "La Riffa", który wyreżyserował Francesco Laudadio.

Zdjęcia początkującej na ekranie modelkiaktorki zobaczył Francis Ford Coppola, który dał jej małą rolę w "Drakuli".

Przełomowe dla jej kariery okazały się role w "Podejrzanym" Stephena Hopkinsa oraz przede wszystkim w sycylijskim dramacie Giuseppe Tornatore "Malena" w roku 2000. Film wzbudził skrajne opinie, a budząca zachwyt odtwórczyni głównej roli znalazła się w centrum uwagi.

W kolejnych latach Monica Bellucci zaczęła być zasypywana propozycjami z zagranicy. Zagrała w jednej z części filmu Asterix i Obelix ( Misja Kleopatra), w drugim i trzecim "Matrixie" Wachowskich oraz w "Pasji" Mela Gibsona.

Łącznie ma w dorobku około 50 filmów.

W 1996 roku poznała na planie filmowym francuskiego aktora Vincenta Cassela, za którego wyszła za mąż, a następnie przeprowadziła się do Paryża. Mają dwie córki - Devę i Leonie. W sierpniu 2013 roku para ogłosiła swą separację.

Aktorka spędza swe urodziny w Serbii, na planie filmu Emira Kusturicy "Na Drodze Mlecznej".

Chętnie mówi o swoim wieku, a włoska telewizja RAI podkreśla w dniu jej urodzin, że nie straciła z biegiem lat fascynującego uroku oraz powabu i z wiekiem opanowała do doskonałości sztukę ich prezentacji.

"Jestem bardziej zadowolona dzisiaj niż wtedy, gdy miałam 30 lat" - wyznała. "Mam dużo energii, mam wolę eksperymentowania i udoskonalania się" - dodała.

Gwiazda mówi, że kiedyś uroda ją "chroniła". "Ale pociągający widok grozi przekształceniem się w maskę, która uniemożliwi poznanie twojej duszy" - podkreśla aktorka.

Jej motto jest następujące: "Aby być piękna na zewnątrz, musisz być piękna w środku".

"Z moimi zmarszczkami żyje mi się znakomicie" - dodaje Bellucci. Deklaruje się jako przeciwniczka zjawiska, które określa jako "mania chirurgii plastycznej" i uważa, że prowadzi to do tego, że kobiety, a i coraz częściej mężczyźni wystawiają się na pośmiewisko.

"Uroda przemija, i trzeba się pogodzić. Co oznacza jedna zmarszczka? Tylko tyle, że podczas sesji zdjęciowych wykonam mniej odważnych zdjęć i nie zagram scen miłosnych. Dobrze czuję się w swojej skórze, bez zbędnych operacji plastycznych" - przyznała w jednym z wywiadów jedna z najpiękniejszych kobiet świata.

Narzeka niekiedy na włoską kinematografię, bo uważa, że jest ona zaniedbana. Powtarza, że znacznie większe szanse ma we Francji, gdzie powstaje o wiele więcej filmów niż w jej ojczyźnie.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje