Najsilniejsza kobieta świata

Brytyjska królowa obchodzi właśnie sześćdziesiątą rocznicę panowania. Choć żyje na widoku publicznym, nie rozmawia o prywatnym życiu. SHOW odsłania niektóre z jej sekretów.

Wchodząc na pokład samolotu lecącego do Kenii, Elżbieta spoglądała w stronę swojego ojca. Król Jerzy VI stał na pasie startowym i machał do ukochanej, dwudziestopięcioletniej córki na pożegnanie. Lilibeth, jak nazywano ją w młodości, w zastępstwie schorowanego monarchy leciała z wizytą do państw Wspólnoty Brytyjskiej. Był początek 1952 roku. Z okien aeroplanu Elżbieta widziała ojca po raz ostatni. W Kenii czas wypełniały jej oficjalne spotkania, ale też przyjemności, którym oddawała się wraz z mężem, księciem Filipem. Razem fotografowali dzikie zwierzęta i podziwiali wschodzące nad sawanną słońce. Sielankę przerwała wiadomość, która przyszła do nich rankiem 6 lutego: "Król umarł". Elżbieta zareagowała ze spokojem: "Tak mi przykro. To znaczy, że musimy wracać do Anglii. To wszystkim zmienia plany". 

Druga najdłużej panująca monarchini brytyjska

Reklama

15 lutego 1952 r. żegnała Jerzego VI podczas ceremonii pogrzebowej. Żałobę przeżywała w samotności, ale nie miała zbyt wiele czasu na żal. Półtora roku później, 2 czerwca 1953 r., w opactwie westminsterskim Elżbieta Windsor została koronowana na nową monarchinię. W tym roku Zjednoczone Królestwo obchodzi 60. rocznicę jej panowania!

Do roli królowej przygotowywano ją od dziecka, choć w chwili narodzin zajmowała oficjalnie trzecie miejsce w kolejce do tronu - po swoim stryju (bezdzietnym księciu Walii Edwardzie VIII, który abdykował, by móc ożenić się z amerykańską rozwódką Wallis Simpson) oraz po ojcu. Jerzy VI nie miał syna. Elżbieta miała tylko młodszą o cztery lata siostrę Małgorzatę. Było więc oczywiste, że to ona zasiądzie na tronie po śmierci ojca.

Nie chodziła do szkoły z rówieśnikami. Uczyła się w domu. Jej system edukacji był prosty: historia, geografia, język francuski, niemiecki i Biblia. Na co dzień księżniczką zajmowała się głównie niania. Od najmłodszych lat mała Elżbieta musiała uczyć się trzymania uczuć na wodzy. Kiedy stłukła kolano, słyszała, że nie może... płakać!

Jak twierdzą jej biografowie, była dzieckiem poważnym, mało spontanicznym, upartym i systematycznym. Podobno zdarzało jej się wstawać wieczorem z łóżka, by sprawdzić, czy ubrania w szafie są perfekcyjnie poukładane. Miała też wysokie mniemanie o sobie, jak na przyszłą królową przystało. Kiedy w 1930 roku przyszły premier Arthur Neville Chamberlain powiedział do niej: "Dzień dobry, mała damo", ona odpowiedziała mu: "Nie jestem małą damą, jestem księżniczką Elżbietą". Miała wówczas cztery latka!

Kiedyś poszła za głosem serca, dziś nie okazuje emocji

Odkąd została królową, jej życie stało się własnością publiczną Brytyjczyków. Na oczach podwładnych nie tylko uprawiała politykę jako głowa Zjednoczonego Królestwa, lecz także rodziła dzieci (księcia Andrzeja i księcia Edwarda; książę Karol i księżniczka Anna urodzili się bowiem przed koronacją Elżbiety), zmagała się z rodzinnymi problemami, poznawała synowe, witała na świecie wnuki...

Przez 60 lat panowania rzadko spotykała się z krytyką. Brytyjczycy bardzo szanują monarchię i rodzinę królewską. To ich duma. Nie lubią, gdy ktoś ją źle ocenia. Najtrudniejsze dla Elżbiety II okazały się lata 90. Po śmierci byłej synowej, lady Diany, w 1997 roku, Brytyjczycy nie potrafili wybaczyć swojej królowej emocjonalnego chłodu.

Podczas ogólnonarodowej żałoby zamiast jak najszybciej wrócić do Londynu i połączyć się w bólu ze zrozpaczonymi Brytyjczykami, zaszyła się w swej posiadłości na wsi. Poddani opłakujący Dianę oczekiwali, że królewski sztandar przed Pałacem Buckingham, gdzie mieszka Elżbieta II, zostanie opuszczony do połowy masztu. Królowa uznała, że to niezgodne z protokołem. Uległa dopiero pod naciskiem opinii publicznej. Sztandar został zdjęty, a na jego miejsce podniesiono opuszczoną do połowy masztu flagę brytyjską Union Jack.

O ile jako monarchini Elżbieta sprawdziła się doskonale, prywatnie poniosła wiele porażek.

Jest spokojna o przyszłość monarchii

Żadne z jej dzieci nie ułożyło sobie życia uczuciowego. Najpierw rozpadło się małżeństwo księżniczki Anny z porucznikiem Markiem Phillipsem, potem związki: Karola z Dianą i Andrzeja z Sarah Ferguson. Książę Edward posądzany jest o homoseksualizm. Od lat biografowie królowej spekulują, że za te nieszczęścia odpowiedzialny jest charakter Elżbiety II, emocjonalny chłód i brak empatii.

"Jeżeli nie jest się psem lub koniem, małe ma się szanse, żeby wzbudzić zainteresowanie królowej" - żartował ponoć kiedyś jej mąż, książę Filip. Bo Elżbieta II najchętniej spędza czas objeżdżając na koniu królewskie wiejskie posiadłości i bawiąc się z ulubionymi psami rasy corgi. Lubi polowania. Tropiąc sarny i jelenie, brodzi w błocie.

Może to zabrzmieć dziwnie, ale jest bardzo odważna i waleczna. Przykład? W 1981 roku do jej sypialni wkradł się bezrobotny Irlandczyk (agent ochrony był na spacerze z psami). Wyrwana ze snu Elżbieta nie krzyczała, nie panikowała. Przez dziesięć minut toczyła uprzejmą rozmowę z szaleńcem. Dopiero po obezwładnieniu intruza okazała złość.

Emocji dostarczają Elżbiecie także jej wnukowie. Pewnego razu pod jej nieobecność na oficjalnej linii telefonicznej Pałacu Buckingham pojawiło się nagranie: "Tutaj Liz. Chwilowo nie siedzę na tronie. Aby połączyć się z Filipem wciśnij jeden, z Karolem - dwa. Jeśli chcesz połączyć się z moimi psami, wciśnij trzy". Sprawcami tego dowcipu byli William i Harry.

Andrzej Grabarczuk, I.Z.

Dowiedz się więcej na temat: królowa elżbieta II

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje