Największy lęk Simona Cowell'a

Największym lękiem Simona Cowella jest to, iż przeżyje swojego syna.

57-letni muzyczny magnat twierdzi, że zostanie ojcem 2-letniego syna Erica pomogło mu "głębiej zrozumieć", jak straszne musi być dla rodziców, kiedy ich dzieci są chore i teraz gwiazda wspomaga fundację Together for Short Lives, która pomaga dzieciom z chorobami zagrażającymi życiu i ich rodzinom.

Reklama

Powiedział:

 - Teraz kiedy jestem ojcem zdecydowanie bardziej rozumiem, jak bardzo niszczący może być fakt, iż twoje dziecko jest poważnie chore. Wiedza, że twoje dziecko umrze wcześniej niż ty to chyba najgorszy koszmar każdego rodzica, a teraz jestem bardziej świadomy, że to może spotkać każdego.

Simon - który ma syna Erica ze swoją partnerką Lauren Silverman - czuje się "niesamowicie szczęśliwy", że mógł poznać wszystkie wspaniałe dzieci z fundacji i uważa, że to doświadczenie na pewno nauczyło go pokory.



W rozmowie z gazetą Daily Mirror powiedział:

 - Staram się chodzić do hospicjów tak często, jak to możliwe i co roku organizujemy przyjęcie dla rodzin w The Dorchester, aby podarować im niezapomniany dzień.

- Uważam, że jestem szczęściarzem, że mogę być częścią tego przedsięwzięcia i widzieć, jak dużo szczęścia nasze wsparcie daje tym niesamowicie dzielnym rodzinom. Takie dni zawsze uczą pokory. Spotkałem wiele dzieci, które przechodzą naprawdę ciężkie choroby. Wszystkie mają niesamowite nastawienie i są dzielne - dzieci i rodziny - co bardzo mnie inspiruje.


Simon podobno spędzi tegoroczne święta ze swoją rodziną, a nie ze swoimi byłymi dziewczynami.

Jak donosi źródło:

 - Tegoroczne święta to naprawdę punkt zwrotny w życiu Simona, ponieważ może je spędzić z Adamem i podchodzi naparawdę poważnie do odwołania wakacji ze swoim haremem. Zamiast tego ma zamiar zabrać Lauren i dzieci w rejs po Karaibach.




Bang Showbiz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje