Nie biegam w szpilkach od rana!

Niełatwo ją zaszufladkować. Dzięki roli Hanki Mostowiak z "M jak miłość" stała się symbolem siły i dobroci, dziewczyną z sąsiedztwa. A jednocześnie uważana jest za ikonę stylu, polską Sarah Jessikę Parker. Nie tylko świetnie się ubiera - sama projektuje stroje. Stworzyła własną kolekcję dla Galerii Centrum.

Jej grafik jest szczelnie wypełniony pracą na planie i w teatrze, spotkaniami, wywiadami. Spotykamy się w biegu. Małgosia zastrzega, że już nie chce rozmawiać o swoim ślubie (z dziennikarzem Bartkiem Wróblewskim). Trudno się dziwić - stał się prawdziwą atrakcją miesiąca. To cena popularności. Ale rozmawiamy o tym, że i ona ma dobre strony, szczególnie gdy dzięki niej można zrobić coś dobrego, pomóc komuś, kto tego bardzo potrzebuje. Wierzy, że w życiu nie ma ważniejszych rzeczy niż bycie dobrym człowiekiem. - Nie z roli ani nie z recenzji będę kiedyś rozliczana, tylko z tego, co uda mi się zrobić dla innych ludzi - mówi.

Reklama

- Jesteś potwornie zapracowana. Jak to wytrzymujesz?

- Mam dobre geny. Odporność fizyczną i psychiczną. I niewyczerpane zasoby energii... (śmiech)

- Ale przecież bywasz zmęczona?

- Bywam. I wtedy wiem, że muszę sobie zrobić wolny dzień. Planuję sobie, że pójdę do kosmetyczki, na rower, odwiedzę przyjaciółki. Potem przychodzi ten dzień i... śpię do oporu. Jestem typem sowy. I mimo tylu lat wstawania o 6. rano, nigdy się do tego nie przyzwyczaiłam. Potem w szlafroku przeglądam gazety, sprzątam, robię pranie, prasuję, przesadzam kwiaty... I nie włączam telefonu.

- Gotujesz? To ostatnio bardzo modne.

- Nie przepadam. Zdarza mi się i nie są to porażki, ale nie jest to coś, co mnie bardzo kręci.

- Mam wrażenie, że lubisz sobie brać na głowę za dużo. Grasz w filmach, serialach, wspierasz fundacje, śpiewasz... A ostatnio zostałaś projektantką.

- Jestem przyzwyczajona od dziecka do tego, że robię wiele różnych rzeczy. Lepiej się czuję wtedy, gdy widzę cel. A to, że zajęłam się modą, nie jest niczym dziwnym. Zawsze lubiłam się nią bawić. Odkąd pamiętam, mama szyła dla mnie i sióstr. Wymyślałyśmy nasze ciuchy wspólnie. Nosiłyśmy szyte przez mamę płaszcze, zrobione na drutach getry i swetry, haftowane bluzki. Odziedziczyłam po niej wrażliwość estetyczną. Lubię wymyślać ubrania i nawet gdy czegoś nie mam, to potrafię wykombinować. Wyobraź sobie, że pierwsze sklepowe ciuchy kupiłam sobie dopiero wtedy, gdy zaczęłam zarabiać.

Dowiedz się więcej na temat: miłość | rzeczy | rana

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje