Nie jestem gwiazdą

Nieśmiały uśmiech, delikatny głos. Świetnie gotuje, nie tylko na ekranie. Ma do tego naturalny talent, jak postać grana przez nią w serialu "Przepis na życie".

Kochają ją seriale, chociaż... nie chce o nie zabiegać. Magdalena Kumorek debiutowała w serialu "Samo Życie". Teraz gra w nowym, przebojowym serialu "Przepis na życie". Najbardziej lubi śpiewać utwory Agnieszki Osieckiej. Przy pracy nad recitalem złożonym z jej piosenek poznała swojego męża, kompozytora Piotra Dziubka. Mają dwoje wspaniałych dzieci: syna Franka i córeczkę Ninę.

Reklama

Czy zdaje pani sobie sprawę, że za chwilę będzie gwiazdą?
Magdalena Kumorek: - Gwiazdy mamy w Stanach Zjednoczonych. Nie jestem Natalie Portman i nigdy nie będę (śmiech). W związku z tym dobrze wiem, gdzie jest moje miejsce.

Pani serialowa bohaterka Anka potrafi gotować. Czy prywatnie równie tak świetnie odnajduje się pani w kuchni?
- Podobnie jak ona - potrafię gotować i bardzo lubię to robić.

Od zawsze czy od jakiegoś szczególnego momentu?
- Zaczęłam gotować dopiero, gdy założyłam rodzinę. Nigdy wcześniej nie miałam takiej potrzeby. W związku z tym gotuję od paru lat, dla osób, które lubią jeść, a tym samym doceniają moje starania. I dlatego tak uwielbiam to robić.

W jakiej kuchni jest pani specjalistką?
- Jestem wegetarianką, w związku z tym w mojej kuchni bardzo rzadko gości mięso. No, chyba że gotuję dla mojego męża i mojego syna, bo oni są mięsożerni. Zostawiamy sobie w naszej rodzinie wolność wyboru.

A nie chce pani przestawić najbliższych na wegetarianizm?
- A dlaczego?

Ponieważ to zdrowsza kuchnia.
- To prawda, ale pozostawiam im wolność wyboru. Mój mąż już powoli zaczyna dojrzewać. Widzi co ja jem, próbuje tego, pyta co to jest. Jednak przeważnie woli po prostu nie słyszeć nazw typu: ciecierzyca czy soja, bo to go przeraża. Dlatego po prostu zjada kotleta i mówi: mmm... dobre. Prosi jednocześnie, by nie zdradzać mu z czego został przyrządzony.

Uświadamia pani rodzinę, opowiadając co jest zdrowe, a co nie?
- Tak. Na przykład nie ma u nas w domu mięsnych parówek. Za to są parówki sojowe. Mój syn ma siedem lat i zadaje mi pytania typu: co to są chipsy. Więc mu objaśniam. Natomiast nie jestem ortodoksyjna, i nie zastrzegam, że tego jeść nie powinien.

W pani menu pojawiają się ryby?
- Tak, ale najczęściej w... pracy. Nie mogę przecież zmuszać przygotowujących posiłki, żeby komponowali dla mnie specjalne menu. Aczkolwiek zawsze jest mi bardzo żal tego zwierzątka.

Co spowodowało pani wybór wegetarianizmu?
- Świadomość, którą nabyłam. Nie chcę krzywdzić zwierząt, wolę kiedy one są żywe, na wolności.

Które z tych wegetariańskich potraw lubi pani najbardziej?
- Nie mam jakichś swoich popisowych potraw. Uwielbiam właściwie wszystko, a szczególnie zupy i różnego rodzaju sałaty.

Gotowanie to pani hobby?
- Nie, nie, moim hobby jest śpiewanie. Robię to z wielką pasją.

Gdzie można panią usłyszeć?
- Śpiewam piosenkę aktorską podczas imprez, koncertów czy przeglądów. Ale nie odmawiam sobie tej przyjemności na co dzień i dużo śpiewam w domu z dziećmi.

Jakie ma pani najbliższe plany zawodowe?
- Jestem przesądna, dlatego wolę nie wypowiadać się w tej sprawie.

Michał Wichowski

Dowiedz się więcej na temat: Przepis na życie | Magdalena Kumorek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje