Piotr Kraśko: Gdyby tata biegał 100 km/h to byłby szał

- Jak ma się trójkę dzieci, to nie ma się problemu z wczesnym wstawaniem - żartuje Piotr Kraśko. Znany dziennikarz, który biega maratony, gdyby mógł być zwierzęciem, chciałaby być gepardem. - Niczym innym nie zaimponowałbym bardziej swoim dzieciom - tłumaczy.


Reklama

Ma pan problem z wczesnym wstawaniem do pracy? Czy rano ratuje pana kawa?

Piotr Kraśko: - Jak ma się trójkę dzieci, to nie ma się problemu z wczesnym wstawaniem (śmiech)... Zazwyczaj jest to godzina 5.30, czasem 6.00, więc i tak budzę się wcześniej niż musiałbym wstawać tylko z powodu mojej pracy. To akurat nie jest żadne wyrzeczenie. A jeśli chodzi o kawę, to przyznaję, że dziennie piję jej bardzo dużo. Ale akurat w redakcji jest coś o wiele lepszego niż kawa. W naszej redakcji jest cudowna pani Basia, która robi wspaniałą owsiankę z owocami. Gdy przychodzę do pracy - owsianka już na mnie czeka. Także w domu nie muszę nic jeść - to, co najlepsze, i tak zjem w pracy. A kaw wypiję i tak potem z pięć.

Owsianka to zdrowe śniadanie. Czy na co dzień przestrzega pan zdrowej diety?

- Nie. Przyznaję, że w czasach, kiedy modne jest niejedzenie mięsa, kocham steki. Ale jak! Naprawdę mógłbym jeść je codziennie. Kurczaka jem właściwie codziennie od czterech lat. Kurczak z makaronem to moje ulubione danie, co zaczęło się w czasach przygotowań do triathlonu, bo to jest takie podstawowe danie triathlonisty - kurczak, czyli białko i makaron, czyli węglowodany. Każdemu mogę polecić spaghetti aglio e olio właśnie z kurczakiem i warzywami. Proste i dobre.

Wspomniał pan o triathlonie, którego częścią jest bieganie. Jak zaczęła się pana przygoda z bieganiem? Ma pan w planach jakieś maratony?

- Jeśli zdążę się przygotować to pewnie będzie to maraton warszawski, w którym biegłem już trzykrotnie. Tak jak i w Maratonie Mazury w Gałkowie. Ktoś, kto zaczął biegać rok, czy dwa lata temu nie uwierzyłby pewnie jak było 15 lat temu, gdy zaczynałem. Wtedy na kogoś biegającego po mieście patrzono raczej ze zdziwieniem. Teraz to niemal sport narodowy i fantastycznie, że tylu Polaków biega.

Pana redakcyjna koleżanka, Dorota Wellman, jest autorką książki "Jak zostać zwierzem telewizyjnym?". Jakim zwierzęciem określiłby pan siebie?

- Gepardem - niczym innym nie zaimponowałbym bardziej swoim dzieciom. Gdyby tata biegał 100 km/h to byłby szał...


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje