Post kształtuje nasz charakter

Już po raz drugi przeżywa Wielki Post. Na 40 dni rezygnuje z przyjemności, zwalnia tempo. Przez ten czas zastanawia się nad życiem. Razem z nią poszczą też jej najbliżsi – partner i siostra.

Nie pije alkoholu, nie pali papierosów. Nie je też pszenicy. Przez cały okres Wielkiego Postu Olga Bołądź (31) odmawia sobie drobnych przyjemności. "Pierwsze cztery dni są trudne. Pojawia się rozdrażnienie, bo to nowa sytuacja" - przyznała w rozmowie z miesięcznikiem "Pani". Ale zaraz dodaje, że warto wytrwać.

Reklama

Już po dwóch tygodniach aktorka, która sławę zdobyła wcielając się w rolę zmarłej na białaczkę siatkarki Agaty Mróz w filmie "Nad życie", odczuwa taki poziom wolności, że chce latać. "To moment, kiedy wyznaczam sobie różne cele i planuję dokończenie rozpoczętych wcześniej projektów. Okres postu pozwala mi uporządkować wszystkie ważne sprawy" - mówiła. W jej otoczeniu poszczą też partner Mikołaj Roznerski i siostra aktorki. "Nagle okazało się, że wszyscy mamy na to ochotę i siłę" - tłumaczyła.

Według niej, dozowanie sobie przyjemności kształtuje i wzmacnia charakter. W tym roku dodatkowo złożyło się tak, że pani Olga ma dużo więcej wolnego czasu. Akurat skończyła zdjęcia do dwóch seriali: "Służby specjalne" i "Żony więźniów". "Detoks od pracy" w połączeniu z tym wyjątkowym okresem przed Wielkanocą to według niej prezent dla psychiki. Szczególnie, że na co dzień pani Olga dużo pracuje. "Choć przyznaję, że od dwóch lat, czyli od kiedy zostałam mamą, zwolniłam, bo ile można bawić się, gonić, podróżować?" - przyznała.

Synek zmienił jej priorytety. Aktorka, która wcześniej słynęła z rozrywkowego trybu życia, poczuła przesyt. Rzadko wychodzi z domu na imprezy. Nie pojawia się nawet na branżowych bankietach. Każdą wolną chwilę spędza z dzieckiem. Nawet, gdy pracuje, rezerwuje dla niego każdy poranek i wieczór. Bruno pomaga jej się wyciszyć. A już niedługo chłopiec będzie miał mamę tylko dla siebie.

Pani Olga zdradziła, że razem z partnerem, panem Mikołajem, który też jest aktorem, planują długie rodzinne wakacje. Z tego wyjazdu na pewno przywiezie nowe zbiory do swojej wyjątkowej kolekcji. Kiedyś zdradziła, że jej hobby to... zbieranie dewocjonaliów. "Matki Boskie, Jezusy, Anioły stróże" - mówiła wtedy. "Teraz zwożę te rzeczy z całego świata, dostaję w prezencie od znajomych. Daję im drugie życie. Jeszcze w dzieciństwa wyniosłam przekonanie, że poświęconych rzeczy się nie wyrzuca" - dodała.


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje