Pragnę doświadczyć luksusu

Luksusem jest dla niej wolny czas. Lubi ładne przedmioty i ciekawe wnętrza. Do biżuterii ma stosunek sentymentalny. Aneta Kręglicka opowiada o pięknie, które otacza i pięknie w nas.

Szukając ambasadorki diamentów, firma Apart myślała o kobiecie, która jest zarazem piękna, spełniona, nowoczesna i zna luksus. Zapewne wszystkie te cechy Pani uosabia. Jednak ceni sobie Pani niezależność, nie szuka rozgłosu i chyba raczej nie przyjmuje ofert reklamowych. Długo się Pani zastanawiała, czy przyjąć tę propozycję?

Reklama

Aneta Kręglicka: Myślałam na ten temat kilka miesięcy, tyle też trwały rozmowy z właścicielami firmy. Zastanawiałam się, czy chcę pojawić się jako twarz jakiegokolwiek produktu. Moje wysiłki koncentrują się przede wszystkim na budowaniu własnej firmy PR, którą prowadzę od 16 lat. Czasami do mojego życia zakrada się chęć zrobienia czegoś nowego, innego i wtedy podejmuję się różnych projektów. Podobały mi się filozofia Apartu, koncepcja kampanii, plany sesji w Paryżu i Nowym Jorku, którą postrzegałam jako przygodę. Sam produkt jest piękny.

Czy slogan "z miłości do piękna" pokrywa się z Pani upodobaniami? Czym jest luksus?

A.K.: Luksus jest przez każdego różnie rozumiany. Ja nigdy nie opływałam w zbytki i nie marzyłam o domu ze złotymi klamkami. Natomiast lubię piękną biżuterię, ładne przedmioty i ciekawe wnętrza. Jeśli zarobię trochę pieniędzy, to prawdziwą przyjemność sprawia mi zakup efektownego drobiazgu do domu. Lubię też wypoczywać z rodziną w pięknych miejscach. Ostatnio pociąga mnie turystyka traperska, mam takie zakusy, żeby odbyć tego rodzaju podróż. Wyprawę życia związaną z przygodą. Cenię jakość i piękno. Na co dzień dosyć dużo pracuję i czasami rzeczywiście pragnę tego luksusu doświadczyć.

A luksus w sensie pozamaterialnym?

A.K.: Na pewno wolny czas. Na co dzień próbuję pogodzić obowiązki: matki, szefowej, ambasadorki marki i doktorantki. Uruchamiam nowe projekty związane z moją firmą. Najważniejszy jest jednak dla mnie mój syn, który poszedł do pierwszej klasy. Był to dla mnie przełomowy moment życia, chyba bardziej niż dla niego. Staram się w sposób naturalny wdrożyć go w obowiązki, co nie przychodzi łatwo. Oprócz tego kończę studia doktoranckie i potrzebuję trochę czasu na naukę. Próba pogodzenia tego wszystkiego jest dosyć trudna. A ponieważ jestem kobietą niesforną, to łapię się nowych zajęć i tego czasu mi brakuje.

Niesforna? Chodzi o realizowanie ambicji?

A.K.: Mając 22 lata założyłam firmę i od początku pracuję dla siebie. Wiem, co znaczą stresy związane z prowadzeniem firmy, z opłaceniem pracowników, utrzymaniem klientów, walką o uregulowanie zobowiązań. Mam olbrzymią potrzebę poczucia niezależności. Niezależność jest dla mnie równoznaczna z bezpieczeństwem, cokolwiek się dzieje wiem, że jestem w stanie sobie poradzić. Stoję mocno na nogach. A niesforność polega na tym, że szukam nowych wyzwań. Jestem ciągle poszukująca i myślę, że już taka będę.

Dowiedz się więcej na temat: firmy | wolny czas | biżuteria | luksus | Ola Chlebicka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje