Prezent na urodziny? Spokój rodziny!

Rozwody, skandale, wypadki samochodowe - to się zdarza każdemu. Ale czasami trzeba powiedzieć: dość!

Tort, tradycyjne Sto lat!, wreszcie życzenia: zdrowia, pomyślności, kolejnych ciekawych ról. Już w najbliższą sobotę w domu aktora Damiana Damięckiego odbędzie się szczególna uroczystość. Nestor aktorskiego klanu będzie obchodził swoje 70. urodziny! Jednak chyba nie wszystkim członkom rodziny, którzy z tej okazji zasiądą do stołu, będzie w tym szczególnym dniu dopisywał szampański humor. Nad tą znaną rodziną co jakiś czas zbierają się bowiem burzowe chmury...

Reklama

Życie klanu Damięckich zawsze obfitowało w dramatyczne wydarzenia. Pan Damian przyszedł na świat w środku wojny, w małej wiosce Podszkodzie koło Ostrowca Świętokrzyskiego, bo tam właśnie musieli się ukrywać jego rodzice, aktorzy Dobiesław i Irena Damięccy, ścigani przez gestapo za działalność konspiracyjną. W tej samej miejscowości, trzy lata później, urodził się Maciej Damięcki. W 1951 roku, w wieku zaledwie 52 lat, Dobiesław Damięcki zmarł. Odtąd chłopców wychowywała tylko matka.

- Ludzie mówią o nas, że jesteśmy bliźniakami, i niech sobie mówią. Dobrze czy źle, byle po nazwisku! - śmiał się wiele razy pan Damian. Także i ich dzieci były właściwie skazane na ten zawód. Aktorami zostali syn pana Damiana i jego pierwszej żony, reżyser, a dziś senator Barbary Borys- Damięckiej (74), Grzegorz (44), a także dwoje dzieci Macieja Damięckiego i Joanny Stankiewicz- Damięckiej - Matylda (26) i Mateusz (30).

Ale nie od dziś wiadomo, że duża rodzina to i duże problemy. Pierwsze małżeństwa zarówno Damiana Damięckiego, jak i Macieja, z nieżyjącą dziś aktorką Anitą Dymszówną, nie wytrzymały próby czasu. Bezpieczną przystań bracia znaleźli dopiero przy drugich żonach.

- Mój mąż jest prawdziwym mężczyzną, który myśli tylko o mnie, o sobie w ogóle. Martwi się, gdy kichnę. Wiem, że gdybym tylko chciała, podarowałby mi gwiazdkę z nieba - opowiadała o Damianie Damięckim Grażyna Brodzińska (60), znana śpiewaczka operowa.

Nie dziwi więc, że przeżyła chwile grozy, gdy jej mąż przed siedmioma laty uległ wypadkowi samochodowemu. Wracał z przedstawienia w teatrze, gdy w jego samochód uderzył rozpędzony TIR. Aktor w poważnym stanie trafił do warszawskiego szpitala. Konieczna była operacja. Potem pana Damiana czekała kilkumiesięczna rehabilitacja, musiał na nowo uczyć się chodzić. Jakby tego było mało, w tym samym czasie jego brat też znalazł się w szpitalu, gdzie musiał poddać się skomplikowanej operacji kręgosłupa. Najgorsze dla tej rodziny jednak dopiero miało nadejść. Przed czterema laty wyszło na jaw, że Maciej Damięcki w młodości współpracował z SB, do- nosząc na innych aktorów. A wszystko po to, by... nie stracić prawa jazdy, które chciano mu odebrać za jazdę po pijanemu. Wtedy starszy brat stanął w jego obronie.

- Nadmiar energii Macieja sprawia, że czasem traci on kontrolę i robi głupstwa - tłumaczył. Dziwiono się temu, bo mówiło się wcześniej, że bracia są skonfliktowani. Pan Damian miał być zazdrosny o sukcesy dzieci brata, Mateusza i Matyldy.

Wkrótce opinia publiczna nie pozostawiła suchej nitki na Macieju i Mateuszu Damięckich. Poszło o ich występy w szkołach, które polegały na... opowiadaniu dowcipów. Kiedy jednak przed trzema laty zmarła w Skolimowie nestorka rodu, Irena Górska-Damięcka, znów byli blisko. - Nigdy nie mówiła, jak inne babcie: bądź grzeczny i dobrze się ucz. Mówiła mi zawsze: bądź dobrym aktorem! - wspominał pan Mateusz. Na pogrzebie była przy nim narzeczona, Patrycja Krogulska.

We wrześniu ubiegłego roku w XVIII-wiecznym kościele św. Anny w warszawskim Wilanowie odbył się ślub tej pięknej pary. Znów cała rodzina była razem. Wtedy wydawało się, że zła passa została wreszcie przełamana. Kiedy media obiegła wieść, że młodzi Damięccy się rozwodzą, mało kto w to wierzył. Wkrótce w Sądzie Okręgowym w Warszawie odbyła się pierwsza i ostatnia rozprawa rozwodowa. Jako przyczynę rozstania podawano brak czasu Mateusza, potem zaczęto mówić o romansie Patrycji. Dzisiaj aktor chce starać się o orzeczenie nieważności małżeństwa, zwane potocznie rozwodem kościelnym. - Jestem niepoprawnym idealistą - mówił kiedyś. Boję się dnia, w którym życie tak da mi w pysk, iż będę musiał porzucić wszystkie marzenia i zejść na ziemię.

Czy zatem w obliczu tych wszystkich kłopotów uroczystość urodzinowa Damiana Damięckiego, nestora rodu, będzie wesoła? Liczymy, że jednak tak. Nietrudno się też domyśleć, co tak naprawdę chciałby otrzymać aktor na 70. urodziny. Nie od dziś też wiadomo, że swój wolny czas najchętniej spędza na... czyszczeniu i drobnej konserwacji broni. - To moje hobby, od którego jestem uzależniony. Jeśli zobaczę gdzieś ciekawą sztukę broni, nie mogę sobie odmówić kupienia - wyznał niedawno. Oby pan Damian nie musiał jej użyć, by rozpędzić czarne chmury wiszące nad swoim klanem...

TF

Dowiedz się więcej na temat: wypadek | Mateusz Damięcki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje