Robert Downey Jr: Kung-fu Panda w Hollywood

Debiutował jako pięciolatek w filmie ojca, który był znanym reżyserem. Tata dał mu pierwszą rolę, ale też i pierwszego skręta z marihuany. I tak Robert Downey zrobił karierę jako świetny aktor i nieobliczalny nałogowiec. Szczęśliwie, dzięki żonie wyszedł na prostą.

"Jest wiele prawdy w starym powiedzeniu, że za każdym porządnym facetem stoi nieprawdopodobna kobieta" - powtarza aktor. Za nim stoi cała grupa kobiet, bo jego urokowi nie można się oprzeć. Sarah Jessica Parker spędziła z nim siedem lat. Jak sam potem przyznał, nałogi zniszczyły wszystko. Rok po rozstaniu z aktorką, w 1992 roku, ożenił się z Deborah Falconer, piosenkarką i aktorką. Wierzyła, że pomoże mu wyzdrowieć. Jednak jego szalone życie gwiazdy między premierami, odwykami, aresztami za posiadanie narkotyków, okazało się ponad jej siły. Zabrała syna Indio i złożyła pozew o rozwód po dziewięciu latach małżeństwa.

Odwaga kobiety

Reklama

Poważną (i piękną!) producentkę filmową Susan Levin spotkał rok po rozwodzie. Ona odpowiadała za "Gothikę" od strony biznesowej, on grał główną rolę (u boku Halle Berry). Susan Levin dwa razy odrzuciła jego zaloty. "On jest aktorem, a ja mam poważną pracę" - tłumaczyła oględnie, bo wiadomo było, o jakie problemy chodzi. Uległa, pod warunkiem że rozstanie się z nałogami.

Robert Downey zaś przy każdej okazji podkreśla, że uratował się dzięki żonie i... morderczym treningom kung-fu. "Nie chodzi tylko o siłę. Kung-fu to szkoła wytrwałości i sprawności umysłu. Powtarzasz każdy ruch tysiące razy, ćwiczenia są wykańczające, ale w ten sposób już wiesz, jak osiągnąć cel. Wiesz, co jest w życiu warte wysiłku" - mówił Downey Jr.

Na haju

Jego odyseja z nałogami ma początek w dzieciństwie. Przyszedł na świat w środowisku nowojorskiej bohemy w połowie lat 60. Ojciec poczęstował go skrętem z marihuaną, gdy miał osiem lat. Trzy lata później, po rozwodzie rodziców, przeprowadził się z ojcem do Kalifornii, gdzie trwały hipisowskie eksperymenty z używkami. Robert senior, sam ciężko uzależniony, nie chronił syna przed kontaktem z narkotykami. "Braliśmy razem" - wspominał aktor. Szybko porzucił szkołę średnią w Santa Monica w 1982 roku i wrócił do Nowego Jorku, by poświęcić się aktorstwu. Wtedy, jako 17-latek, miał już za sobą niejeden "haj".

Sam w wielkim mieście balował i grał. W latach 80. i 90. zagrał mnóstwo świetnych ról (m.in. "Chaplin", za którą w 1992 roku dostał nominację do Oscara). Jednak kolejne pojawienia się na planie przerywane były aresztami po rozróbach (także po alkoholu) albo kolejnymi pobytami w klinikach odwykowych. 

Wydawało się, że w Hollywood wybaczy mu się wszystko. Był u szczytu popularności, którą na masową skalę przyniósł mu serial "Ally McBeal". Grał tam prawnika, chłopaka głównej bohaterki, i... śpiewał. Solo oraz w duecie z Vondą Shepard oraz Stingiem. Z a t ę r olę dostał Złoty Glob, jednak w 2001 roku został wyrzucony z pracy, po tym jak wybuch skandal, gdy znaleziono go włóczącego się pod wpływem narkotyków po Los Angeles. Trafił na odwyk. Dodać należy, że na plan "Ally" trafił po... opuszczeniu przymusowego odwyku.

Trzeźwy i czysty

W końcu nikt nie chciał go angażować. Nie wiadomo było, czy przyjdzie do pracy, a nawet jeśli tak, czy będzie w stanie grać. W 2003 roku dostał rolę w filmie "Gothica", g dzie p oznał S usan Levin, i po rocznym pobycie w klinice leczenia uzależnień pokazał się światu "czysty i trzeźwy". A świetne role posypały się jak z rękawa: "Good Night, Good Luck" (reż. G. Clooney, 2005), "Przez ciemne zwierciadło" ("Scanner Darkly", u boku Keanu Reevesa, 2006). Pracował jak szalony, nie grymasił. W 2008 roku wrócił na szczyt, stał się znów jednym z najlepiej zarabiających aktorów w Hollywood. Brawurowo zagrał w komedii "Jaja w tropikach" ("Tropic Thunder" z Benem Stillerem), w "Iron Man", "Avengers". Rok później w "Sherlocku Holmesie".

Superbohater

W dramacie "Sędzia" ("The Judge") jest niezwykle przejmujący w roli dojrzałego mężczyzny, który rozlicza się z ojcem. Ten film to historia sędziego (R. Downey), który przyjeżdża na pogrzeb matki i odkrywa trop wskazujący na własnego ojca jako mordercę. Zmaga się nie tylko ze śledztwem, ale i swoją historią rodzinną. "Downey walczy z ojcem" - piszą krytycy. Odpowiada, że w żadnym razie, bo zrozumiał, że: "Mój tata mnie kochał, tylko nie wiedział, co to znaczy".

Robert Downey zapowiedział swój udział w kolejnych przygodach superbohaterów, czyli "Avengers" (premiera w 2015). Wygląda na to, że znalazł swoją drogę w baśniowej krainie Hollywood. Zapłacił za to wysoką cenę, ale przecież dobra bajka to taka, która jest i piękna, i straszna. Wtedy można uwierzyć w happy end.

Dominika Frankowska




Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje