Rola ciężarnej Bridget Jones nie obudziła w Renee Zellweger instynktu macierzyńskiego

47-letnia aktorka wystąpiła w kolejnej części popularnego filmu, który skupia się na losach szukającej szczęścia w życiu głównej bohaterki. Jednak rola nie obudziła w niej chęci posiadania dziecka, ale sprawiła, że aktorka postanowiła chodzić na siłownię.

Renee musiała nosić sztuczny ciążowy brzuszek, ponieważ grana przez nią postać Bridget jest w ciąży, ale nie wie, czy ojcem dziecka jest Mark Darcy (Colin Firth) czy Jack Qwant (Patrick Dempsey). To nowe doświadczenie zwiększyło szacunek aktorki do matek.

W rozmowie z "Entertainment Tonight" gwiazda filmu "Miss Potter" opowiedziała o tym, czy rola w filmie obudziła w niej instynkt macierzyński: "O rany, nie. Ale uświadomiłam sobie, że muszę wrócić na siłownię i zacząć ćwiczyć ze sztangielkami, ponieważ małe dzieci są ciężkie. Nie miałam pojęcia że aż tak. Szacunek dla wszystkich matek."

Aktorka wyznała również, że dzieci na planie były słodkie i bawiły ją: "Dzieci były bardzo zabawne. Urocze i bardzo słodkie."

W filmie "Bridget Jones 3" Renee po raz trzeci wciela się w tytułową Bridget i bardzo się cieszy, że otrzymała taką szansę.

Powiedziała: "To fajne móc się znów spotkać na planie. Bardzo się cieszyłam, że znów wejdę do świata Bridget i spotkam się z jej przyjaciółmi i rodziną. Przypomniałam sobie jak bardzo uwielbiam te postaci."

Jej kolega z planu, Colin (55 l.), zgodził się z wypowiedzią Renee i dodał: "Ta nostalgia dodała nowy wymiar i wartość komediową. Co więcej, widzowie zestarzeli się razem z nami."

Film "Bridget Jones 3" trafi do kin 16 września.

Bang Showbiz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje