Roznerski: chciałbym zagrać złego policjanta

W rolę nieliczącego się z uczuciami innych właściciela kwiaciarni wcieli się Mikołaj Roznerski w serialu "Powiedz tak!" - premiera 1 marca. Aktor chciałby kiedyś zagrać złego policjanta. - Może z moją plastusiowatą twarzą ktoś mi taką rolę powierzy - żartuje.

Paulina Persa: Czyżby w nowym serialu Polsatu o tematyce ślubnej znowu powierzono panu rolę mężczyzny, który łamie kobietom serca?

Reklama

Mikołaj Roznerski: - Nie do końca. W serialu "Powiedz tak!" mój bohater, czyli Michał, właściciel kwiaciarni oraz były chłopak głównej bohaterki Basi, nikomu nie złamie serca.

Ale pana bohater "nie liczy się z uczuciami innych"...

- Prawda. Kiedyś sam miał złamane serce, a teraz dąży do tego, żeby być szczęśliwym. Jego serce jest duże i pojemne, co okazuje się być jego problemem. Ciągnięcie jakby dwóch wątków na raz nie wchodzi w rachubę, więc musi z czegoś zrezygnować - to jest jego wewnętrzny konflikt bohatera trochę romantycznego, bo bohater romantyczny nie chodzi ciągle zakochany, tylko cierpi. A z powodu niespełnionej miłości Michał właśnie cierpi i nie wie, w którą stronę pójść - czy w stronę kobiety, którą kiedyś kochał i kocha, czy zostać z kobietą, z którą ma dziecko i jest mu gdzieś z tym dobrze, bo się ustatkował.

- Wydaje mi się, że to jest problem dosyć częsty w dzisiejszych czasach, bo dlaczego młodzi mężczyźni tak późno zawierają związki małżeńskie... Właśnie z tego powodu, że trudno jest im zrezygnować z jakiś ideałów, które mają sami w sobie w stosunku do świata, do kobiet... To jest właśnie taki męski konflikt wewnętrzny.

Czyli albo bohaterowie grani przez pana łamią kobietom serca, albo odwrotnie. A o jakiej roli pan marzy, kogo chciałby pan zagrać?

- Lubię grać wszystko. Choć nie marzę o żadnej roli, to chciałabym zagrać policjanta, takiego złego, bo jeszcze nigdy go nie grałem. Myślę, że może z moją plastusiowatą twarzą ktoś mi taką rolę powierzy. Nigdy jeszcze nie wcielałem się w takiego stuprocentowego twardziela, takiego bez emocji. Gdzieś mi się to marzy, bo to jest przeciw moim warunkom. Może dosyć też już grania takich emocjonalnych, rozedrganych młodzieńców. Może na tego policjanta przyjdzie jeszcze czas, a może po prostu jeszcze bardziej muszę się zestarzeć.

Mali chłopcy często marzą o tym, żeby zostać strażakiem czy pilotem. Ten policjant to właśnie takie marzenie z dzieciństwa?

- Kiedy byłem małym chłopcem to nie wiedziałem, kim chciałbym być. Chociaż, kiedy byłem pewnie w wieku mojego syna, czyli jak miałem pięć lat, to pewnie wielu super bohaterów wchodziło w grę. Wtedy oglądało się MacGyvera, więc pewnie nim chciałem zostać albo kimś z "Drużyny A". W dzisiejszych czasach to pewnie byłby Batman czy Spider-man.


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje