Różnica wieku nie jest ważna

Oslo dla Agnieszki Grochowskiej to wyzwanie. Kończy tutaj swój nowy film. Nie znosi rozstań, tęskni za mężem, ale aura Północy pociąga ją i fascynuje. "Twojemu Stylowi" opowiada o ukochanym, który robi zakwas do żurku, i o tym, jak chronić miłość w świecie, gdzie nic nie trwa wiecznie.

Agnieszka przyjeżdża do Oslo zarabiać. Sprząta w domu bogatego małżeństwa. Romansuje z synem właścicieli. Właśnie idzie przez park Vigelanda, niedaleko centrum. Wyprowadza psa. Z niskich chmur kropi deszcz. Biegnie za nią młody mężczyzna z parasolem. To jej ukochany. Krzyczy: "Zapomniałaś czegoś". Agnieszka ogląda się ucieszona, że pamięta o niej, nie pozwoli zmoknąć. Mężczyzna podbiega i wręcza plastikowy woreczek na psią kupę. Rozzłoszczona dziewczyna bije go po twarzy. Szarpią się. "Stop - woła reżyserka Sara Johnsen. - Było świetnie". Ostatnie ujęcia filmu Upperdog. Tydzień później w tym samym parku ekipa "Twojego Stylu" robi Agnieszce zdjęcia. Aktorka pozuje wśród wielkich kamiennych postaci. W Oslo rzeźby są wszędzie. Agnieszka dobrze poznała miasto z mężem, reżyserem Darkiem Gajewskim, który odwiedził ją w kraju wikingów.

Reklama

Twój Styl: W norweskim filmie grasz dziewczynę z temperamentem. W Polsce bywasz gwałtowna?

Agnieszka Grochowska: Nie biję męża, jeśli o to pytasz.

A ta blizna na dłoni?

Agnieszka Grochowska: Od silnika. W samochodzie mam reflektor, który muszę uderzyć albo kopnąć, żeby się zapalił. Kiedyś to nie pomogło i musiałam zajrzeć pod maskę. Była noc, daleko do domu, nie miałam wyjścia. Mój piętnastoletni saab często sprawia mi niespodzianki.

Samochód masz stary, ale mieszkanie nowe?

Agnieszka Grochowska: Nie takie nowe. To stare budownictwo na Ochocie. Przeprowadziliśmy się tam w zeszłym roku. Świetne miejsce, obok ludzie sprzedają warzywa, kawiarnia, poczta. Dobrze się tam czujemy.

Znalazłaś czas, żeby wszystko urządzić?

Agnieszka Grochowska: Darek ma genialną rękę do szukania rzeczy w internecie. Kupił świetne modernistyczne lampy, niesamowicie tanie. Większość mebli mamy z Allegro. To wygodny sposób.

Dużo pracujesz. Jak znosisz rozłąki?

Agnieszka Grochowska: Średnio sobie z nimi radzę. Wolę wracać wieczorem do własnego domu, spać we własnym łóżku. Ciężko być samej. Dlatego przed wyjazdem drukuję zdjęcia bliskich na kartkach. I wieszam w wynajętych pokojach. Dużo też rozmawiamy przez Skype´a.

Jak się czujesz wśród Norwegów?

Agnieszka Grochowska: Zaskoczona na plus. Ludzie z ekipy okazali się otwartymi, sympatycznymi osobami. Asystent operatora zadzwonił, zaprosił mnie i Darka na zwiedzanie miasta. Nieproszony, niepytany. Dzięki niemu zobaczyłam prawdziwe łodzie wikingów i napiłam się dobrej kawy. Taki gest w Niemczech, gdzie też grałam, rzadko się zdarza. W tym Norwegowie przypominają Polaków. Są szczerzy, łatwo nawiązać z nimi kontakt.

Dowiedz się więcej na temat: film | morze | doświadczenie | Warszawa | rzeczy | aktorka | Oslo | Agnieszka Grochowska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje