Sandra Bullock: Jestem prawdziwą mamą

Jest wcieleniem marzeń o dziewczynie z sąsiedztwa. Sama miała dwa marzenia - o mężczyźnie na całe życie i dziecku. Jedno się spełnia...

Na początku mozolnie przebijała się do kinowej czołówki, ale kiedy wreszcie ją dostrzeżono, wszystko poszło błyskawicznie. W 1993 roku zagrała z Sylvestrem Stallone w "Człowieku Demolce" i wprawdzie dostała za rolę Złotą Malinę, ale też w jednej chwili została gwiazdą. Rok później był "Speed: Niebezpieczna szybkość", a po kolejnym roku "Ja cię kocham, a ty śpisz". I od tego filmu Sandrę Bullock pokochała nie tylko Ameryka, ale i cały świat.

Mężczyzna na całe życie

Reklama

Nie schodziła z planu, dlatego prywatnego życia właściwie nie miała. Wybaczano jej więc romanse z ekranowymi partnerami niemal przy każdym filmie i długą listę kochanków "pozafilmowych". Byli na niej m.in. słynny kolarz Lance Armstrong, muzyk rockowy Bob Schneider, piłkarz Troat Aikman. Tyle że podobno w tych związkach to Sandra nosiła spodnie. I może dlatego nie spieszyło jej się do ślubu. Mówiła, że jeżeli wyjdzie za mąż, to "jeden raz i na zawsze" i tylko za "mężczyznę, na którym można się oprzeć". Kiedy więc spotkała cieszącego się zasłużoną opinią "złego chłopca" konstruktora motocykli i autora popularnego programu telewizyjnego Jesse Jamesa, niemal od pierwszej chwili chciała wziąć ślub i mieć dzieci.

"Mam nadzieję, że nie jest za późno - mówiła. - Zanim poznałam Jesse'ego, wyłączyłam instynkt macierzyński. Teraz się pojawił. Wierzę, że już niedługo uda mi się zajść w ciążę". Ale się nie udało. Lekarze nie pozostawili jej nadziei - nigdy nie urodzi dziecka. Sandra się nie załamała, bo uleganie przeciwnościom losu nigdy nie było jej zwyczajem. Chcieli z Jesse'm mieć dziecko, więc będą je mieli.

Największa miłość

W styczniu 2010 roku w Nowym Orleanie urodził się chłopczyk, którego matka postanowiła oddać do adopcji. Sandra i Jesse już wcześniej zgłosili się do ośrodka adopcyjnego, teraz więc błyskawicznie podjęli decyzję. Aktorka zdecydowała, że w marcu weźmie udział w uroczystości rozdania Oscarów (była nominowana w kategorii najlepsza aktorka pierwszoplanowa), a potem poświęci się życiu rodzinnemu. I właśnie wtedy padł cios. Pornograficzna modelka Michelle McGee opowiedziała gazetom o swoim (wciąż aktualnym) romansie z mężem Sandry Bullock. Gdy dziennikarze zaczęli drążyć, okazało się, że Jesse sypia z kilkunastoma kobietami. 

Rozwód nastąpił błyskawicznie, ale Sandra nie chciała zrezygnować z dziecka, które już zdążyła pokochać. Małego Louisa adoptowała więc jako samotna matka. Zdruzgotana zdradą męża, zamierzała poświęcić się wyłącznie wychowywaniusynka. Nie pozwolili jej na to przyjaciele. Reżyser Stephen Daldry i Tom Hanks namawiali ją tak długo, aż uległa i zgodziła się zagrać w "Strasznie głośno, niesamowicie blisko". I właśnie na planie tego filmu zrozumiała, że ani film i kariera, ani nawet zdrada Jesse'go nie są w jej życiu najważniejsze. "Kiedy masz dziecko, życie polega na odkrywaniu nowych rzeczy, przyglądaniu się światu. Ja przyglądam się mu z perspektywy mojego syna." - mówiła.

Nie ukrywa jednak, że samotne macierzyństwo nie jest łatwe. Zwłaszcza, że nie zamierza wyręczać się opiekunką. Kiedy Louis był mały, spała po trzy godziny na dobę. "Tyle mi wystarcza - twierdziła. - Dowiedziałam się też, że mały człowieczek krzyczący z całych sił może mieć na myśli sześć różnych rzeczy. Uczę się je rozróżniać."

Aktorka daleka jest od bezkrytycznego zachwycania się macierzyństwem. Przyznaje, że często jest zmęczona, bo godzina między szóstą rano, kiedy wstaje, a siódmą, gdy budzi Louisa, to jedyny czas, jaki ma dla siebie. Trochę łatwiej jest odkąd chłopiec chodzi do przedszkola, ale wtedy nadrabia zaległości w swojej firmie producenckiej, którą przez ostatnie lata nieco zaniedbała, czyta scenariusze, odpowiada na listy. Jedynie kiedy kręci film, zatrudnia nianię, ale i wtedy zabiera syna na plan. Na razie, póki Louis nie chodzi do szkoły, jest to możliwe, później... "Nie chcę, aby mój zawód wpłynął negatywnie na życie Louisa. Jeśli zauważę, że coś jest nie tak, po prostu skończę karierę. Spakuję rzeczy i przeprowadzimy się na Alaskę". Bo, jak mówi, teraz nie jest już tylko kobietą i aktorką. Jest mamą!

Joanna Kadej-Krzyczkowska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje