Shia LaBeouf wyznał, że alkohol prawie zrujnował mu życie

Aktor występujący w filmie "Transformers" twierdzi, że już od roku żyje w trzeźwości.

Powiedział:

Reklama

- Alkohol prawie zrujnował mi życie. Alkohol i inne świństwa niszczą cię. Muszę trzymać się od tego z daleka.

- Mam syndrom Napoleona. Zaczynam pić i czuję się mniejszy niż w rzeczywistości oraz zachowuję się głośniej niż powinienem. To nie dla mnie.

- Wiele osób mówiło mi, że to zniszczy moją karierę. Ludzie, których szanowałem i z którymi chciałem pracować patrzyli mi w oczy i mówili:  "Życie jest za krótkie na to gówno." Wciąż pracuję nad powrotem. Cieszę się, że mogę być czynny zawodowo.

30-letni aktor dorastał pośród takich gwiazd Disneya jak Hilary Duff czy Jonas Brothers, ale mimo to czuł, że nie pasuje do tego środowiska.

Mówiąc o swoim ojcu, dodał:

- Wszędzie były narkotyki - marihuana, kokaina, heroina. Mój tata dał mi pierwszego skręta, gdy miałem 11 lub 12 lat."

- Kiedyś zaproszono rodzinę Hilary Duff i Miley Cyrus na koncert Jonas Brothers. Ja również byłem tam z moimi przyjaciółmi. Ale czuliśmy się obco.

Mimo to Shia twierdzi, że nie zdobyłby wielu ról, gdyby nie był tak szalony.

W rozmowie z "Variety.com" powiedział:

 - Wydaje mi się, że nie pracowałbym z reżyserami, z którymi pracowałem, gdybym nie był taki szalony. Oni potrzebowali właśnie takiej kuli ognia. Takiego szaleńca. Uczę się, jak przemienić to moje szaleństwo w coś, co da się kontrolować. Wcześniej byłem niezwykle otwartą osobą i bardzo wszystko przeżywałem.

Bang Showbiz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje