Skandalistka o błękitnej krwi

Hiszpania pogrążyła się w żałobie po ogłoszeniu wiadomości o śmierci księżnej Alby. Uwielbiana przez swoich rodaków skandalistka, najbardziej utytułowana arystokratka w Europie i jedna z najstarszych panien młodych w historii zmarła w czwartek rano w wyniku choroby płuc. Miała 88 lat.

Rekordowa arystokratka

Reklama

"Ma krew bardziej błękitną niż ktokolwiek na ziemi" - powiedziała o księżnej Alby Oriana Fallaci. Gdyby miarą szlachectwa była liczba tytułów, włoska dziennikarka mogłaby mieć rację. Księżna Alby była prawdopodobnie najbardziej utytułowaną arystokratką w Europie. Siedemnastokrotnie nadano jej tytuł Grande de España, siedmiokrotnie księżnej, 23 razy hrabiny, raz wicehrabiny i 17 razy markizy. Zapewniło jej to miejsce w Księdze Rekordów Guinessa.

Rekordowe było też jej imię, tak długie, że niemal niemożliwe do zapamiętania: Maria del Rosario Cayetana Alfonsa Victoria Eugenia Francisca Fitz-James Stuart y Silva.

Nie takie łatwe życie

Przez lata media, mówiąc o księżnej Alby, skupiały się głównie na tym, jak przyjemnie i ekscentrycznie spędza ona czas. Jednak  jej życie wcale nie było pasmem przyjemności.

Urodzona w 1926 roku, jako jedyna córka Jacoba Fitza-Jamesa Stuarta y Falco, w wieku trzech lat została półsierotą. Jej matka zmarła na gruźlicę. Przeżyła II wojnę światową i wojnę domową w Hiszpanii. Gdy miała 27 lat, zmarł jej ojciec. Maria została bez rodziny, za to z ogromnym dziedzictwem i ogromną odpowiedzialnością, stając się jedną z najpotężniejszych hiszpańskich arystokratek i posiadaczek ziemskich.

Najbogatsza Hiszpanka

3,5 miliarda euro - na tyle, według niektórych źródeł,  szacowany jest majątek zgromadzony przez księżną Alby. W jego skład wchodziły zamki, pałace (z których najsłynniejszym jest Pałac Liria w Madrycie, gdzie księżna przyszła na świat), majątki ziemskie, a także dzieła sztuki. Wśród tych ostatnich znajdują się dzieła mistrzów, takich jak Rembrandt, Rubens Velázquez czy Goya.

Księżna miała ogromne pieniądze, ale też ogromne wydatki. Słynęła z zamiłowania do wystawnego życia, hucznych imprez i luksusowej mody.  Słabość do tej ostatniej skłoniła ją m.in. do zakupu sieci sklepów odzieżowych.

Jej ulubionym strojem było bikini, w którym paradowała po plaży nawet po osiemdziesiątych urodzinach. Ubiegłego lata zdjęcia księżnej Alby, ubranej w skąpe, wzorzyste bikini i przechadzającej się po plaży w towarzystwie męża, trafiły na okładki tabloidów na całym świecie. Maria kochała żywe kolory, koronkowe rajstopy i odważne wzory. Nigdy nie farbowała włosów, dumne obnosząc się ze swoją siwizną.

O ile w ostatnich latach styl księżnej był powodem licznych żartów i krytyki, o tyle w młodości uchodziła za ikonę mody. Kreacja, w której poślubiła swojego pierwszego męża, stała się inspiracją dla projektantów, którzy tworzyli suknię ślubną księżnej Kate.

W 2009 redakcja magazynu "Vanity Fair" umieściła ją na liście najlepiej ubranych kobiet.

Sporo inwestowała również w medycynę estetyczną. Operacji twarzy poddawała się osiem razy. Nie wstydziła się swojego ciała i nigdy nie zrezygnowała z opalania się topless. Trzy lata temu zdjęcie roznegliżowanej księżnej trafiło na okładkę magazynu "Interviú".

Kochana buntowniczka

Była nonkonfromistką. Niechęć do poddawania się sztywnemu, dworskiemu rytuałowi zaskarbiła jej sympatię Hiszpanów. Choć w pozostałych krajach Europy była mało popularna i uznawana za sędziwą ekscentryczkę, rodacy kochali ją tak, jak Brytyjczycy uwielbiali księżną Dianę.

Maria prowadziła niezwykle bujne życie towarzyskie. Do grona jej przyjaciół należeli najlepsi malarze, tancerze, aktorzy XX wieku. Uwielbiała torreadorów i baletmistrzów.  Plotka głosi, że wykonanie podobizny zaproponował księżnej sam Picasso. Według tej samej pogłoski, wiedziona kaprysem księżna miała odrzucić propozycję.

"Całe życie robiła to, na co miała ochotę, i właśnie za to była ceniona przez swoich rodaków" - cytuje jednego z hiszpańskich blogerów magazyn "L’Express": "To prawda, że my, dziennikarze, zwykle byliśmy  wobec niej nieco surowi. Wszyscy jednak wiemy, że była osobą świetnie wykształconą, poliglotką, udzieliła nam niezliczonych wywiadów i zawsze dobrze nas traktowała".

Całe życie zakochana

Szokować potrafiła do późnego wieku. Mając 85 lat poślubiła o 24 lat młodszego Alfonso Dieza,  urzędnika, zajmującego się ubezpieczeniami społecznymi. "Młoda" para miała podobno poznać się w kinie i zakochać w sobie od pierwszego wejrzenia.

Pomysłu małżeństwa nie popierały ani dzieci Marii, ani ówczesny król Hiszpanii Juan Carlos, którego według protokołu księżna musiała poprosić o zgodę na sformalizowanie związku.

Dzieci, które twierdziły, że Diez chce poślubić księżną dla pieniędzy, dały się udobruchać dopiero po tym, jak matka przekazała im część swojego majątku. "Wszystkie moje dzieci są rozwiedzione, a chcą dawać mi rady w sprawie małżeństwa. Mnie! Kobiecie, której każde małżeństwo kończyło się śmiercią męża, a nie rozwodem!" - mówiła księżna w wywiadzie dla francuskiego dziennika "Le Monde".

Dla pana młodego był to spory awans społeczny. Diez, który dotąd jako urzędnik zarabiał 2 tys. euro miesięcznie, przeniósł się do pałacu w Sewilli i zyskał tytuł księcia. Aby uniknąć oskarżeń o chęć zarobienia na ślubie, zrzekł się praw do majątku żony.

"Jeśli mężczyzna poślubi młodszą od siebie kobietę, nikt nawet się nie zająknie. Jeśli  dzieje się odwrotnie, wszyscy będę twierdzili, że małżeństwo zostało zawarte dla pieniędzy. Teraz wszyscy mogą zobaczyć, że to małżeństwo zostało zawarte nie dla pieniędzy, ale z miłości" - komentował małżeństwo księżnej jej bliski przyjaciel.

Alfonso Diez był jej trzecim mężem. I choć to ten ślub opinia publiczna pamięta najlepiej, dwa poprzednie małżeństwa księżnej były nie mniej skandalizujące.

Pierwszym mężem Marii był Luis Martinez de Irujo, który zmarł w 1972 roku. Księżna, która przez trzydzieści lat małżeństwa przyprawiała mu rogi romansując z liczną rzeszą tancerzy flamenco i matadorów, po jego śmierci krótko wiodła  żywot samotnej wdowy.

Na ponowne zamążpójście zdecydowała się w 1978 roku. Jej wybrankiem był Jesus Aguirre y Ortiz de Zarate, były ksiądz i spowiednik.

"Jeszcze was wszystkich przeżyję"

"Mam zamiar żyć jak najdłużej. Choćby po to, żeby zobaczyć twarze tych, którym powiem: Jeszcze przeżyję wasz pogrzeb" - mówiła w jednym z ostatnich wywiadów udzielonych przed śmiercią.

Księżna trafiła do szpitala w niedzielę z powodu ciężkiego zapalenia płuc. W środę pod jej domem zaczęli gromadzić się Hiszpanie, by powiedzieć swojej księżnej "do widzenia".  Odeszła następnego dnia.

Aleksandra Suława

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje