Słodka słabość Roberta Biedronia

Słabością Roberta Biedronia są słodycze. Prezydent Słupska w swoim gabinecie ma nawet specjalną szufladkę z łakociami. Lubi wszystko, poza gorzką czekoladą.

Robert Biedroń, od 2014 roku prezydent Słupska, o swoim życiu, karierze i poglądach opowiedział w książce "Pod prąd". Jej współautorka Magdalena Łyczko, aby zachęcić go do zwierzeń na trudne tematy, przekupywała go słodyczami...

Reklama

 - Przez długi czas miałem opory, żeby udzielić tak dużego wywiadu. Dostałem kilka propozycji wydawniczych, ale nie chciałem opowiadać o swoim życiu ze szczegółami, bo czułem, że to będzie trudna opowieść. Nie jest łatwe dla mnie, żeby opowiadać o sprawach tak osobistych, jak np. przemoc w domu. Takich sprawach, które dotykają wciąż żyjących bliskich mi osób. Magda często dotykała zagadnień, które są dla mnie bolesne, których wciąż jeszcze nie przepracowałem. Praca nad tą książką wcale nie była przyjemnością. Żeby wydobyć ze mnie różne tajemnice, Magda serwowała mi słodycze. Zjedliśmy ich bardzo dużo. Słodycze są moją słabością - powiedział Biedroń.

Szczególną słabość ma do deserów z kokosem. Zje wszystko poza gorzką czekoladą. W swoim gabinecie w słupskim ratuszu ma nawet specjalną szufladkę ze słodkościami. Aby słabość do łakoci nie odbiła się na jego zdrowiu i wyglądzie, dużo biega.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje