Strzeżcie się diet! Dzięki nim utyjecie jeszcze bardziej

Na to, czy uda nam się uzyskać i zachować szczupłą sylwetkę, ma wpływ cały zestaw wewnętrznych przekonań, nastawienie i stan emocjonalny. Jeśli uda nam się odnaleźć w życiu równowagę, nie będziemy potrzebować restrykcyjnych diet do walki ze zbędnymi kilogramami, zapewnia Klaudia Pingot, autorka książki "FitMind schudnij bez diet".

Izabela Grelowska, INTERIA.PL: W książce o odchudzaniu napisała pani "strzeżcie się diet". To dosyć radykalne stwierdzenie...

Reklama

Klaudia Pingot: - Przestrzegam przed restrykcyjnymi dietami, mającymi na celu szybkie odchudzanie. Dieta rozumiana jako mądry sposób zarządzania swoim ciałem poprzez umiarkowane dostarczanie jedzenia, uzupełniona rozsądną dawką aktywności fizycznej, pozwala zachować harmonię, spokój ducha i samodyscyplinę. Już Hipokrates odwoływał się do takiego rozumienia diety. Niestety w dzisiejszych czasach na plan pierwszy wysunęły się diety odchudzające. Na osobach, które chcą szybko stracić kilogramy, zarabia się naprawdę duże pieniądze, dlatego lansowany jest pogląd, że im szybciej tym lepiej.

Według mnie w odchudzaniu istnieje zupełnie inna zasada: im wolniej tracimy na wadze, tym szybciej uzyskamy trwały efekt.   

Radykalne diety, polegające na ograniczeniu, powodują, że mózg wchodzi w stan alertu. Ponieważ organizm nie rozpoznaje, czy głodówka wynika z naszej decyzji, czy też jest spowodowana brakiem pożywienia w środowisku, zaczyna na wszelki wypadek magazynować tłuszcz.

Efekt jest taki, że nie tylko nie chudniemy, ale łatwiej popadamy w złość,  jesteśmy bardziej podatni na stres i trudniej nam zachować samokontrolę. Długoterminowe diety mogą przyczynić się do wystąpienia depresji i chorób. I takich właśnie, silnie ograniczających, diet należy się strzec.

Jak to się dzieje, że dieta osłabia samokontrolę?

- Samodyscyplina jest po części cechą charakteru, ale aby ją zachować, niezbędny jest też odpowiedni poziom energii życiowej. Spadek poziomu glukozy powoduje, że człowiek szybciej ulega pokusom w tym również żywieniowym. Jeśli głodzimy się przez pół dnia, możemy łatwiej ulec pokusie i sięgnąć po pączka, niż gdybyśmy byli syci. Jeśli nie dostarczymy sobie dobrych kalorii, nie jemy regularnie 5 posiłków, trudniej jest z determinacją podejmować pewne wyzwania.

Poprzez sposób żywienia możemy sabotować nasze cele.

Wiele miejsca poświęca pani przekonaniom. Jakie przekonania najczęściej nie pozwalają nam schudnąć?

- Bardzo często są to przekonania nieświadome, a przy tym całkowicie absurdalne i nielogiczne. Przykładem niech będzie kobieta, która od dzieciństwa kojarzyła sukces ze szczupłą sylwetką. Ponieważ jest pracowita, przełożeni dostrzegają w niej potencjał i chcą ją awansować. Jeżeli taka osoba będzie się podświadomie obawiała sukcesu, ponieważ wiąże się on z dużym obciążeniem, brakiem czasu itp., może zacząć tyć. Nadwaga będzie ją miała uchronić przed sukcesem, na który nie czuje się gotowa.

Problemem mogą być też prostsze, bardziej świadome przekonania w rodzaju: "nie zasługuję na to", "nie stać mnie na to", "nie jestem piękna", "nie jestem atrakcyjna". Powodują one, że nawet nie podejmujemy wyzwania.

Skoro te przekonania są w znacznym stopniu nieświadome to, czy człowiek sam bez pomocy terapeuty czy coacha może je odkryć?

- Na pewno nie jest to łatwe, ale możliwe. Warto wnikliwie obserwować swoje zachowania i zadawać sobie pytania: dlaczego sabotuję siebie, dlaczego nie mogę osiągnąć sukcesu w jakiejś dziedzinie? Odkładanie rzeczy na później albo unikanie wyzwań nie musi wynikać z tego, że człowiek jest leniwy. Brak efektów może oznaczać złą strategię, ale może też być przejawem kryjących się za tą sprawą przekonań. Być może nie chcemy zmiany, bo wiąże się ona z innym, większym problemem.

Czy aby zneutralizować takie nieświadome przekonania, wystarczy je odkryć, czy też trzeba je w jakiś sposób przepracować?

- W wielu przypadkach samo uświadomienie sobie, że kieruje nami coś absurdalnego zupełnie wystarcza. Nad tym, co jest nieuświadomione, nie mamy kontroli. To co świadome możemy kontrolować. W niektórych przypadkach to wystarcza, w innych jest konieczna dodatkowa praca np. wypracowanie nowych nawyków.

Sporo się ostatnio mówi o tuczących emocjach. Pani mówi też o emocjach odchudzających...

- Japoński naukowiec Masaru Emoto przeprowadził genialny eksperyment polegający na tym, że próbki wody poddał działaniu różnych emocji, a następnie zamroził i po pewnym czasie sfotografował kryształki lodu, które powstały. Okazało się, że kryształki lodu obdarzone dobrymi emocjami były o wiele piękniejsze. To pokazuje jak ważne są emocje, z którymi spożywamy posiłki, pijemy napoje.

Emocje, które odchudzają, to wdzięczność połączona z poczuciem dostatku. Po kilku latach pracy coachingowo-trenerskiej zauważyłam, że ludzie często mają poczucie braku. To powoduje, że odczuwają głód, nawet kiedy są najedzeni. Jemy z braku poczucia bezpieczeństwa, z nadmiaru albo braku czasu, jemy, aby nie myśleć, jemy dla przyjemności. Kiedy odczuwamy dobre emocje takie, jak miłość, odwaga, wdzięczność, radość, spokój, to możemy wyeliminować emocjonalny kontekst jedzenia. Dobre emocje powodują wyzwalanie się hormonów szczęścia i nie musimy już dłużej dostarczać sobie tego szczęścia na talerzu.

A czy poczucie braku, o którym pani wspomniała nie jest również czynnikiem motywującym, napędzającym chęć do zmian?

- Każda emocja jest jakąś informacją. Trzeba sobie jednak zdać sprawę z tego, że ciągłe poczucie braku powoduje nieświadome przekonanie, że im więcej, tym lepiej. Chcemy lepiej zarabiać, mieć lepszy samochód, większe mieszkanie. To powoduje ciągły stres, frustrację i przekonanie, że nie mamy tyle, ile powinniśmy mieć. Na poziomie fizjologicznym może to powodować zaparcia lub jedzenie nawet wtedy, kiedy nie jest się głodnym. Często jeżeli mamy jakąś strategię to, nawet nieświadomie, stosujemy ją do wszystkiego.

Oprócz własnych przekonań mamy też do czynienia ze zdaniem otoczenia. Czy za bardzo przejmujemy się opiniami innych?

- Nawet bardzo wykształceni ludzie, a także tacy, którzy potrafią kontrolować swoje emocje, przejmują się opinią innych.

Krytyka może mocno oddalić nas od poczucia własnej wartości. A to od niego zależy, czy mamy do siebie zaufanie, czy jesteśmy zmotywowani. Aby przestać się przejmować opiniami innych, warto uświadomić sobie mechanizmy psychologiczne, które za taką krytyką stoją.  Bardzo często ludzie starają się umniejszyć innych, aby wzmocnić swoją pozycję, bo same nie mają poczucia własnej wartości.

Podobno są zna pani sposoby na to, żeby znienawidzić słodycze. Może pani uchylić rąbka tajemnicy?

- Jemy słodycze, ponieważ chcemy sobie poprawić nastrój. Istnieją techniki pozwalające zmienić emocje związane z jedzeniem słodkości. Najczęściej mamy do czynienia z nawykami z dzieciństwa, kiedy to rodzice nagradzali nas np. czekoladą.

Badania sugerują, że lubimy to, co robimy. Oznacza to, że jeśli mamy jakiś nawyk, to z czasem zaczynamy go lubić. Możemy więc mieć przekonanie, że lubimy słodkie ciasta i czekoladę, ale zmieniając nawyki możemy zmienić upodobania.

Ten proces można przyspieszyć za pomocą wywodzącego się z NLP ćwiczenia Swish Pattern, które jest oparte o tzw. warunkowanie klasyczne. Szczegółowo opisuję je w książce.

Koncentruje się pani na stronie psychologicznej, w książce nie znajdziemy informacji o wartościach odżywczych lub instrukcji ćwiczeń fizycznych. Czy wiedza na temat żywienia nie jest potrzebna?

- Jest przydatna, jest także przedstawiona w dziesiątkach publikacji dostępnych na rynku. Ja skupiam się na wypracowaniu poczucia własnej wartości, samoświadomości i strategii, a także zarządzaniu emocjami, wypracowaniu nowych nawyków. Czy widzieli państwo w lesie otyłego jelenia, albo wiewiórkę? Gdybyśmy się wsłuchiwali wyłącznie w potrzeby naszego organizmu i nie mylili głodu z chęcią zaspokojenia emocjonalnych braków, nie mielibyśmy problemów z wagą.

Jaki powinien być pierwszy krok osób, które chcą trwale zrzucić wagę?

- Po pierwsze ważna jest akceptacja tego, co jest. Drugi krok to budowanie poczucia własnej wartości oraz systemu motywacyjnego na długiej i krótkiej linii czasu. Zazwyczaj nie doceniamy rzeczy, które możemy zrobić w ciągu 5 lat, a przeceniamy te, które możemy zrobić przez 1 rok. Powinniśmy opracować długoterminowa wizję tego, kim chcemy być i jak chcemy wyglądać.  Trzeci krok to wypracowanie nowych nawyków. Tę zmianę powinno się przeprowadzać powoli np. po jednym nawyku na miesiąc.

Z Klaudią Pingot rozmawiała Izabela Grelowska


Dowiedz się więcej na temat: odchudzanie | Klaudia Pingot | Izabela Grelowska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje