Taniec dodaje mi energii

Z tancerką Ewą Szabatin rozmawia Michał Rak.

Czy Twoja sylwetka to zasługa diety czy dar niebios?

Reklama

Ewa Szabatin: Nie stosuję specjalnej diety, staram się zdrowo odżywiać. Myślę, że to głównie zasługa ruchu. Od dziecka uczę się tańczyć, biorę udział w turniejach. Do tego basen, a na siłowni ćwiczę nawet siedem razy w tygodniu.

Skąd wziąć motywację, by pójść na siłownię chociaż raz w tygodniu?

E.Sz.:Żyję aktywnie od dziecka. Grałam w tenisa z tatą, poza tym regularnie ćwiczyłam taniec. W zeszłym roku zaczęłam jeździć na nartach, kiedy miałam zajęcia taneczne na lodowcu w Austrii. Wtedy zakochałam się w tym sporcie. Myślę, że każdy z nas, gdy chociaż trochę zacznie się ruszać i zobaczy pierwsze efekty, zdobędzie dalszą motywację do działania.

Żyjesz pod presją czasu?

E.Sz.:Jestem na nogach od rana do północy. Jeżdżę po całej Polsce. Poza tym mam mnóstwo nowych zajęć. Prowadzę lekcje tańca w warszawskim studiu Show Dance i po krótkiej przerwie znów będę brała udział w turniejach. W tańcu towarzyszy mi nowy partner Marcin Olszewski. Poza tym planuję zająć się projektowaniem strojów. Chcemy wraz z przyjaciółką Elą Dąbrowską otworzyć showroom w Warszawie. Znajdą się w nim pojedyncze ciuchy damskie i męskie, których nie będzie można dostać nigdzie indziej. Stawiamy na zmysłowe, seksowne stroje wieczorowe, chociaż to nie będą jedyne propozycje. Poza tym, w showroomie znajdą się też nasze autorskie projekty.

Twoja mama ma pracownię i projektuje stroje taneczne. Stąd u Ciebie pomysł by zająć się ciuchami?

E.Sz.:Pracownia mamy jest niedaleko mojego domu i często wpadam do niej, by np. samodzielnie przerobić sukienkę. Od dawna projektowałam stroje, lubiłam eksperymentować z ciuchami. Zestawiałam je ze sobą w ciekawy sposób. Stąd pomysł by otworzyć showroom. Niebawem zajmę się zawodowo tym, co do tej pory było moją pasją.

Jak tak zajętej kobiecie udaje Ci się złapać oddech?

E.Sz.:Uwielbiam ludzi, ich towarzystwo. Nie wyobrażam sobie dnia bez kawy z przyjaciółką. Relaksuję się w towarzystwie innych ludzi. Ale czasem lubię też pobyć sama. Takie momenty, gdy łapię kontakt ze sobą i nabieram dystansu do świata, zdarzają się zawsze, gdy prowadzę samochód. Wtedy nie ma nikogo koło mnie, z radia płynie cicho muzyka. A poza tym dobrym sposobem na rozładowanie stresu jest sport i taniec.

Dowiedz się więcej na temat: stroje | diety | Ewa Szabatin | taniec

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje