Tomasz Karolak: Jestem wdzięczny za dyscyplinę

Aktor zrozumiał po latach, że wartości, które przekazał mu tata, są bardzo cenne.

Bez dyskusji - to krótkie, wypowiedziane nieznoszącym sprzeciwu tonem stwierdzenie, słyszał w dzieciństwie i młodości bardzo często. I nie raz się przeciw temu buntował. Ojciec Tomasza Karolaka (44) był wojskowym i swego syna wychowywał według tradycyjnych zasad.

Reklama

Do codziennych obowiązków chłopca należało obieranie ziemniaków i odkurzanie, ale także przynoszenie dobrych ocen ze szkoły. Dziś aktor jest tacie wdzięczny. - Nauczył mnie dyscypliny, nie rygoru, dyscypliny. Dużo gram, prowadzę teatr, mam rodzinę. Bez dyscypliny trudno byłoby to ogarnąć - podkreśla Karolak.

Tata wpoił mu też wiarę. W domu wisiał krzyż, co wieczór wszyscy odmawiali pacierz. - Ojciec autentycznie wierzy, to wiara czysta, nie moralizuje, niczego mi nie narzuca. Wyniósł ją z domu. W tradycyjnej rodzinie, w której dorastał, najstarszy syn był przeznaczony do stanu duchownego - podkreśla. Kiedyś aktor nie doceniał wartości rodziny w ujęciu chrześcijańskim.

- Na planie "Rodzinki.pl" odkryłem, że jest ona wszechświatem, który buzuje, rozwija się, jest wyzwaniem - opowiada. Dzisiaj dostrzega też wagę roli dziadków w życiu Leny (8) i Leona (2). Jego tata mieszka blisko i aktywnie uczestniczy w wychowywaniu wnuków. Aktor cieszy się, że dzięki temu jego rodzina zachowuje międzypokoleniową łączność.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje