„Traciłam głos, mdlałam.” Scherzinger opowiada o walce z bulimią.

Patrząc na uśmiechniętą i tryskającą energią Nicole Scherzinger trudno uwierzyć, że piosenkarka ma za sobą poważne problemy zdrowotne związane z zaburzeniami odżywiania. Po raz pierwszy do problemów z bulimią gwiazda Pussycat Doll przyznała się kilka lat temu. Teraz w wywiadzie dla Cosmopolitan opowiedziała o szczegółach walki z chorobą.

"To jest straszliwe, paraliżujące zaburzenie. Czas, w którym na nie cierpiałam,  wspominam jako najczarniejszy okres mojego życia." - tak o bulimii opowiada dziennikarzom Cosmopolitain Nicole Scherzinger.

Reklama

Piosenkarka zaczęła cierpieć na zaburzenia odżywiania w czasie gdy rozpoczynała karierę w Pussycat Dolls. I choć zarówno w tamtym okresie jak i teraz wydaje się być silną, zdecydowaną kobietą, przyznaje że zdarzały się miesiące, w których z wycieńczenia traciła głos i wielokrotnie omdlewała.

Swoje problemy zachowywała w tajemnicy, bojąc się ich plotek, fałszywego współczucia oraz reakcji rodziny. " Nigdy o tym nie mówiłam. Nie chciałam grać roli ofiary. Nie chciałam też, żeby dowiedziała się o tym moja rodzina, bo wiem że takie informacje złamałyby serca moich najbliższych."

O jej kłopotach nie wiedziała ani prasa, ani koleżanki z zespołu. Jak przyznaje Scherzinger ich ukrywanie  nie stanowiło problemu. "Kiedy schodziłam ze sceny i wracałam do garderoby byłam sama. Mogłam robić to, co chciałam." - opowiada. "Bulimia była moim nałogiem." - dodaje.

Jak każdy nałóg, tak i  ten pozostawił po sobie ślady. "Przeszłam przez koszmar, dlatego tak dobrze rozumiem i mam tyle współczucia dla ludzi, którzy mają demony i głosy w swojej głowie, którzy się okaleczają i robią sobie krzywdę. To są choroby, które okradają cię z własnego życia." - mówi Scherzinger.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje