Trzeci mąż też nie wytrzymał

Jennifer Lopez nie ma szczęścia w miłości. Chce dominować, a mało który facet to zniesie.

Choć plotkarskie gazety i portale od lat przepowiadały koniec tego związku, on trwał i wyglądało, że ma się wyśmienicie. Aż do połowy lipca, kiedy latynoska para wydała oficjalne oświadczenie o rozstaniu. Jennifer Lopez i Marc Anthony byli ze sobą i tak zaskakująco długo jak na standardy show-biznesu.

Mistrzyni krótkich dystansów

Reklama

I Jen. Mogłaby ona nosić przydomek "mistrzyni krótkich dystansów". Jej poprzednie dwa małżeństwa przetrwały zaledwie po kilka miesięcy. Na tym tle siedem lat u boku Marca to kawał czasu. Oficjalnie para rozstaje się w przyjaźni - ze względu na dzieci (trzyletnie bliźnięta: Emmę i Maksa) i wciąż trwające zobowiązania zawodowe. Nie podaje jednak konkretnych przyczyn, unikając wywlekania brudów. Ale amerykańskie media już wskazały winnego, cytując znajomych i pracowników Lopez.

- Marc był zbyt zazdrosny, na każdym kroku próbował kontrolować Jen, a ona jest zbyt niezależna, by to znosić - stwierdza znajoma Jennifer. - Próbowała ratować związek dla dobra dzieci, ale gdy wyszedł na jaw ostatni romans Marca, ze stewardessą, powiedziała: dość! - mówi inna osoba, która bywała w ich domu.

Apodyktyczna Jen

Jednak długoletni obserwatorzy życia i kariery J.Lo sądzą raczej, że to słabe próby ratowania wizerunku artystki.

- Wiadomo przecież, że Jen jest apodyktyczna i zawsze lubiła dominować nad swoimi partnerami - mówi osoba z branży. Marc musiał o tym wiedzieć, bo przyjaźnili się jeszcze przed ślubem. A kilka lat temu zwierzał się w jednym z wywiadów: - Jen jest typem szefa, a nie każdy facet potrafi to zaakceptować. Jednak to zawsze Jen ma rację i to ona nosi spodnie w naszym związku.

Przekonywał, że rola "drugich skrzypiec" wcale mu nie przeszkadza. Ale bycie ciągle tylko mniej znanym mężem swojej sławnej żony kiedyś musiało się znudzić.

Co gorsza, to przede wszystkim Jen zarabiała i to właśnie do niej należy większa część ich wycenianego na 350 mln dolarów majątku. Na dodatek okazało się, że Marc ma spore długi - za niezapłacone podatki - a jego menedżerskie pomysły są mocno chybione.

- Marc był chyba coraz bardziej zdołowany świadomością, że jest mniej przebojowy i popularny od żony - kwituje znajomy rodziny. A do tego jeszcze Jennifer nie zamierzała rezygnować z wizerunku symbolu seksu, na co stanowczo nalegał, i Marc popadał w coraz większe kompleksy.

Mąż seksbomby

Jego romanse to nic innego, jak próba ratowania własnej męskości. Podobno para przez ostatnie tygodnie mieszkała w oddzielnych domach, a sypialni nie dzieliła jeszcze dłużej.

- Frustracja Marca i ciągłe kłótnie były tak poważne, że Lopez nalegała, by Marc poddał się terapii. O rozwodzie mówiła wiele miesięcy wcześniej - zdradza informator "US Weekly".

W związku musiało wiać chłodem już dłuższy czas. Niektórzy sądzą nawet, że nigdy nie było w nim prawdziwego uczucia. Znany hollywoodzki psycholog podzielił się w jednym z programów telewizyjnych swoim spostrzeżeniem, jakoby Jennifer po prostu leczyła Markiem złamane serce po Benie Afflecku.

Rzeczywiście, Jen i Marc zaczęli się spotykać krótko po jej rozstaniu ze sławnym aktorem. Zaręczyli się błyskawicznie, choć znali się od lat i wcześniej między nimi jakoś nie było widać żadnej chemii. A sami zainteresowani nie wydają się szczególne zrozpaczeni.

Nowa miłość Jen?

Jak podaje magazyn "People", na jednym z ostatnich swoich koncertów Marc wyglądał na wyluzowanego, śmiał się, że jest teraz singlem i wyraźnie flirtował z jedną z fanek. O J.Lo i kubańskim modelu Williamie Levy, z którym wystąpiła w gorącym teledysku "I'm into you", też już krążą plotki. W dodatku Willy rozstał się z żoną.

- Nie zdziwiłabym się, gdyby za jakiś czas Jen przedstawiła nam nowego ukochanego - mówi osoba z bliskiego kręgu Lopez.

Czy kolejna miłosna porażka nauczy czegoś J.Lo? Może to ona musi coś w sobie zmienić, by mieć szansę na szczęśliwy związek.

Takie jest życie!
Dowiedz się więcej na temat: Jennifer Lopez

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje