Tyszka - robienie zdjęć nigdy mnie nie znudzi

Polskę i Europę już podbił, został mu jeszcze świat. - Już dawno wychodzę dalej, by zdobywać kolejne schody, szczeble tej kariery, kolejne mega magazyny - mówi fotograf Marcin Tyszka.

Zdjęcia Tyszki ukazują się na okładkach prestiżowych pism na całym świecie. "Vogue", "Elle", "Harper's Bazar", "Vanity Fair", "Marie Claire", "InStyle", "Glamour". Przed jego obiektywem stawały już najsłynniejsze modelki, począwszy od Ani Rubik po Isabeli Fontana.

Reklama

Od dziecka uwielbiał modę, do dziś stanowi jeden z najważniejszych elementów w jego życia.  - Mnie interesuje tylko moda, nie zwykła fotografia, tylko moda - zaznacza Tyszka. Zdjęcia traktuje jako sposób przekazania swojej pasji. Pomimo wykonania zrobienia milinów ujęć, nie ma zamiaru zrezygnować z fotografii.

Zapytany, skąd czerpie inspiracje, odpowiada wprost - z życia. Jak mówi, marzy o zdobyciu całego świata, nowych okładek, nowych gwiazd i klientów.

Jeszcze kilka lat temu zmuszony był do współpracy z modelkami, która nie zawsze była owocna. Teraz może sobie pozwolić na wybór dziewczyn, które go inspirują.  - Obecnie rzadko zdarza się jakaś nieudana współpraca. Nie ma na to czasu i pieniędzy. Sesja nie może się nie udać, zbyt dużo osób jest w nią zaangażowanych, żeby efekt był niezadowalający - przyznaje fotograf. Podkreśla, że udaną współpracę widać na zdjęciach.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje