W końcu zdecydował

Kryzysu w małżeństwie Polków, które wydawało się idealnym, nikt się nie spodziewał. Piotr Polk (49) kilka lat temu dla Magdy Wołłejko (55) zostawił swoją pierwszą żonę, Hannę. Wierzył, że dla takiej kobiety warto zmienić swoje życie. I wszystko dobrze się układało, dopóki nie zaczął... śpiewać.

Propozycje koncertów i nagrania płyt sprawiły, że sam nie był w stanie podołać nowym obowiązkom, postanowił więc zatrudnić agentkę. Joanna Gajewska zrewolucjonizowała życie aktora, stając się jego menadżerką.

Reklama

Jednak relacje z nią szybko wykroczyły daleko poza sprawy zawodowe, co było widać na wielu ich wspólnych zdjęciach. Na początku ukrywali to uczucie. Ale pani Magda widziała, że Piotr bardzo się od niej oddala emocjonalnie. Była twarda i nie dawała poznać po sobie, że nie radzi sobie z tą nową sytuacją. A jej mąż, mimo dużego zaangażowania w związek z menadżerką, nie mógł się zdecydować na odejście z domu. Pamiętał, że już jedna kobieta bardzo przez niego kiedyś cierpiała. Nie chciał mieć drugiej na sumieniu.

Wyprowadził się, ale szybko wrócił i zabrał żonę nad morze, aby wskrzesić wygasłe uczucie. Co z tego, skoro nie mógł zapomnieć o Joannie... Choć mieszkał z żoną, nadal się z nią spotykał.

Zawsze bardzo marzył o dziecku, którego Magda, ze względu na wiek, już nie mogła mu dać. Przy Joannie wrócił do swoich ojcowskich planów. Wiadomo, że aktor kilka tygodni temu spakował swoje rzeczy i przeprowadził się do agentki, dając do zrozumienia, że to już naprawdę koniec jego małżeństwa.

Pani Magda powoli oswaja się z wyborem męża. - Piotr mówi, że jak ma się szczęście w domu, to nie ma powodu szukać go na innym podwórku - próbuje go zrozumieć Magda Wołłejko.

Dobrze go zna. Pamięta, jak się w niej zakochał i żadna siła nie mogła zatrzymać go przy Hannie. A historia lubi się powtarzać...

KR

Dowiedz się więcej na temat: Piotr Polk | romans

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje