Wielbiciel kobiet - Andrzej Kopiczyński

W serialu miał jedną żonę – Madzię Karwowską. W życiu – cztery! Przy ostatniej się ustatkował.

Andrzej Kopiczyński zawsze cenił płeć piękną. Trudno się dziwić, bo nawet aktorem został dzięki... Lidze Kobiet Polskich. Wypatrzył kiedyś ze szkolnego okna biuro tej organizacji i zorientował się, że w środku jest scena. To wtedy obudziło się w nim pragnienie, by na niej wystąpić. Marzył, by być aktorem-amatorem, jak jego tata.

Reklama

Tak długo krążył wokół siedziby LKP, aż panie go przyjęły do zespołu teatralnego, który tam działał. Andrzejek był dość nieśmiały, więc wymyślił sobie, że pokona tremę przed występami, sprzedając mamine kiecki. Rzecz jasna, po kryjomu. Chodził więc na targ i krzyczał głośno: "Sukienki! Sukienki!" Tak się wytrenował.

Nie walczył o kobiety

W szkole filmowej w Łodzi poznał swoją pierwszą żonę, koleżankę z uczelni. Podobno dzięki niemu dostała potem pracę w olsztyńskim teatrze, gdzie trafił krótko po dyplomie Kopiczyński. Niewdzięcznica porzuciła jednak męża dla innego mężczyzny. Wieść niesie, że aktor wcale się tym nie przejął, "wręcz przeciwnie", jak napisała Krystyna Gucewicz, autorka jego biografii pt. "Jak być kochanym".

Utalentowany, młody i bardzo przystojny, miał tłumy wielbicielek. Nieraz podkreślał, że wbrew plotkom nie walczył o kobiety: to one chciały nim zawładnąć, a on jedynie na to pozwalał lub nie. Po prostu... Po rozwodzie udał się do fryzjera i poprosił, by przefarbowano mu włosy na siwo, "żeby ludzie wiedzieli, co przeżył"... Tak sobie zażartował.

Miłosne łowy

Aktor może i nie miał powodów do rozpaczy, bowiem już wtedy jego serce zdobyła Maria Chwalibóg, koleżanka z zespołu w Olsztynie. Zostali parą, wzięli ślub, razem zmieniali miejsca zamieszkania i pracy: Toruń, Bydgoszcz, Koszalin, Słupsk i Szczecin. Szarmancki, pełen wdzięku amant wszędzie budził sympatię pań, a jego licznym fankom nie przeszkadzało, że jest żonaty. Słały do niego setki listów i telegramów z wyznaniami, proponowały spotkania. Nawet gdy wybrał się z wędką na ryby - bo lubił odpoczywać nad wodą - zawsze znalazła się w okolicy dama, która pragnęła zarzucić na niego sieć. O czym małżonka zresztą wiedziała. Pewnego razu, gdy wrócił z takiej wyprawy, spytała: - Ryby były? - Nie, ale branie było - odpowiedział.

W Szczecinie Kopiczyński zauroczył małżonkę miejscowego prominenta. Nieszczęsny mąż poprosił aktora o spotkanie, w trakcie którego zaoferował mu okrągłą sumę w zamian za wyjazd z miasta. Pan Andrzej jednak odmówił, a ze Szczecina wyjechał dopiero wtedy, gdy pojawiła się szansa na angaż w Warszawie.

Mąż Madzi

Grając tytułową rolę w serialu "Kopernik", był już artystą stołecznym i... miał trzecią żonę, również aktorkę, Ewę Żukowską. Tak jak poprzednie, poznał ją w pracy, w Teatrze Narodowym. Urodziła mu jedyne dziecko - córkę Katarzynę. Ale i to małżeństwo nie przetrwało - aktor nie był stały w uczuciach. Inaczej niż inżynier Karwowski, chociaż i ten dostarczał swojej Madzi powodów do zazdrości.

Ponoć to Kopiczyński wybrał Annę Seniuk do roli żony "Czterdziestolatka". Lubili się i świetnie rozumieli, zaproponował więc reżyserowi Gruzie jej kandydaturę. - Prywatnie nigdy się z panem Andrzejem nie posprzeczaliśmy i było to takie zawodowe małżeństwo, o jakim można sobie pomarzyć - wspominała po latach aktorka.

Związek jego życia

Na planie serialu "Życie na gorąco" poznał kobietę swojego życia, Monikę Dzienisiewicz-Olbrychską - damę o silnym charakterze i barwnej osobowości. Spotkali się w trakcie zdjęć w Jałcie nad Morzem Czarnym. On grał tam dyplomatę, ona kobietę-szpiega, która próbowała go uwieść. Słońce południa zrobiło swoje: pomiędzy artystami wybuchło płomienne uczucie. Pani Monika była wtedy wolna, wychowywała tylko syna, Rafała. A Kopiczyński postanowił się dla niej rozwieść...

Wprawdzie rozstawali się czasami, lecz wracali do siebie, by w końcu, po 20 latach, wziąć ślub. I dla niej, i dla niego był to wymarzony związek, na który czekali całe życie. Co prawda pani Monika żartowała, że łączy ich oboje jedynie miłość do zup, ale pan Andrzej, o dziwo, zupełnie stracił dystans. Mawiał, że... jest tylko breloczkiem przy jej kluczykach do samochodu.

Dorota Filipkowska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje