Zawsze miała kompleksy

Nowa rola to pretekst. Sonia nie czuła się dobrze w swoim ciele. My wiemy, jak schudła.

Przemiana aktorki wzbudziła ostatnio wielkie emocje. Sonia schudła kilkanaście kilogramów i z dawnej nieco pulchnej, sympatycznej "dziewczyny z sąsiedztwa" zmieniła się w seksbombę. Podczas gdy nie ustają spekulacje na temat diety, jaką mogła zastosować gwiazda i tego, czy poddała się operacji plastycznej, nam udało się dowiedzieć całej prawdy na temat jej przemiany. Okazuje się, że za tą radykalną metamorfozą gwiazdy stoją ci sami fachowcy, którzy wcześniej odchudzili m.in. Krzysia Ibisza i Agatę Młynarską - Joanna i Dariusz Brzezińscy.

Na diecie glikemicznej

Reklama

Dietetycy i trenerzy ułożyli dla Soni dietę własnego autorstwa, dopasowaną do jej indywidualnych potrzeb, tak zwaną dietę glikemiczną.

- Sonia Bohosiewicz korzystała z naszej pomocy, bo chciała schudnąć do roli w filmie. Zamówiła u nas catering z posiłkami, które codziennie rano dowoził jej kurier - potwierdza w rozmowie z nami Joanna Brzezińska. Chodzi o pracę Soni na planie filmu "Syberiada polska", w którym gwiazda wciela się w postać Polki, zesłanej wraz z innymi rodakami na Syberię w 1940 r.

- Aby wiarygodnie wypaść w roli, Sonia absolutnie nie mogła mieć krągłych kształtów. I dlatego się ich pozbyła - tłumaczy nam osoba związana z produkcją filmu.

Dietetycy, z którymi współpracowała aktorka, bardzo ją chwalą.

- Skrupulatnie przestrzegała naszych zaleceń. Była zdyscyplinowana i zmotywowana, bardzo zależało jej na jak najlepszym przygotowaniu się do projektu. I dlatego są efekty - uważa Joanna Brzezińska.

Szpinak i cukinia zamiast batonika

Dieta glikemiczna, którą opracowali Brzezińscy, opiera się na pojęciu indeksu glikemicznego, wprowadzonemu do dietetyki przez Michela Montignaca. Indeks ten określa zdolność danego produktu do podwyższania poziomu cukru czyli glukozy we krwi. Im więcej glukozy pojawi się we krwi po spożyciu danej potrawy, tym wyższy jest jego indeks glikemiczny. Z kolei im wyższy indeks danego produktu, tym większa szansa, że po jego spożyciu przybierze się na wadze.

Dlatego w diecie aktorki znalazły się wyłącznie potrawy o niskim indeksie glikemicznym: warzywa takie jak szpinak, cukinia, kalafior, pomidory, a także różnego rodzaju ryby. Sonia całkowicie wykreśliła ze swojego menu białe pieczywo, smażone potrawy i słodycze.

A smakołyki te zastąpiła węglowodanami, które mają indeks poniżej 50. Nie tylko nie dopuszczają one do nagłych skoków cukru, ale zawierają także dużą ilość błonnika, który hamuje wchłanialność wysokonasyconych tłuszczów. Sonia jadała więc także pieczywo i makarony z mąki z pełnego przemiału, niełuskane zboża, ryż basmati oraz brązowy.

Lubi swoje ciało?

Zanim Sonia schudła kilkanaście kilo, mówiła w wywiadach, że jest dumna ze swoich kształtów.

Zawsze podkreślała, że bardzo lubi swoje ciało.

- Bardzo jestem z niego zadowolona i wdzięczna Bogu, że dał mi tyle ładnych rzeczy - mówiła aktorka.

Dziś kokietuje media, mówiąc: - Gdyby nie ta rola, pewnie bym nie schudła, bo kocham jeść i żyć. Jak się dowiadujemy, prawda jest trochę inna. Gwiazda wcale nie czuła się dobrze w swoim dawnym wcieleniu.

- Sonia bardzo chciała schudnąć. Niedobrze czuła się w wersji "Pyza na polskich dróżkach". Marzyła, żeby być drobną kruchą kobietką. Zawsze miała kompleksy. Przez swoje krągłe kształty wcale nie czuła się kobieca - zdradza nam znajoma aktorki. Sonia swego czasu przyznała się nawet do skrytego marzenia o filigranowej figurze.

- Uwielbiam kobiety malutkie, drobniutkie, którym trzeba pomagać we wszystkim, bo są ulotne jak motylki. Im troszeczkę zazdroszczę, bo wiem, że ja taka nigdy nie będę - wyznała swego czasu w rozmowie z portalem Plejada.pl.

Kompleksy?

Teraz aktorka zbliżyła się do swojego ideału do tego stopnia, że zmieniły jej się nawet rysy twarzy.

Fachowcy od medycyny estetycznej podejrzewają gwiazdę o wypełnianie sobie zmarszczek oraz korektę owalu twarzy za pomocą kwasu hialuronowego. Ona sama na ten temat milczy i pytana o metamorfozę odpowiada niezmiennie "praca, praca, praca", co jest oczywiście prawdą w kontekście jej przygotowań do roli.

- Sonia zachowuje się trochę jak Kate Winslet. Jak była trochę większa, to mówiła, że jej z tym dobrze i wkurzyła się, jak w jakimś magazynie ją wyszczuplili. A jak już schudła i się wylaszczyła, to przyznała, że zawsze miała kompleksy. Z Sonią jest tak samo! - komentuje znajoma aktorki.

Jak się dowiadujemy, zmianie uległ nie tylko wygląd zewnętrzny Soni, ale także jej charakter.

- Gdy robiłam z nią pierwszy wywiad przed wejściem na ekrany "39 i pół", była bardzo otwartą, równą dziewczyną. Dokładnie taką jak prostolinijna i dowcipna Iza z serialu "Usta, usta". Żadnego gwiazdorstwa czy wywyższania się. Teraz całkiem się zmieniła.

Już nie jest taka kumpelska. Patrzy na innych z góry i zachowuje tak, jakby uważała, że tylko z powodu tego, że jest aktorką, coś jej się należy - opowiada nam dziennikarka, znająca Sonię.

- Nie mogę odżałować, że Sonia tak bardzo się zmieniła. Była równą babką. Można z nią było pogadać. Teraz trochę jej odbija. No i przede wszystkim, moim zdaniem, kilka miesięcy temu wyglądała lepiej. Miała tyle seksapilu! - mówi nam znajomy Bohosiewicz.

Śródtytuły pochodzą od redakcji INTERIA.PL

Takie jest życie!
Dowiedz się więcej na temat: schudła | Sonia Bohosiewicz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje