Życie bez Hanki też ma smak

Skończyła 40 lat i mówi, że nigdy nie czuła większego spokoju i apetytu na życie. Swoim szczęściem dzieli się z innymi.

W kwietniu skończyła 40 lat. Nie dopadła jej z tego powodu depresja, że coś nieubłaganie się skończyło. Przeciwnie, poczuła w sobie spokój. Mówi, że nigdy nie czuła się lepiej, nigdy nie miała takiego apetytu na życie. Niczego nikomu nie zazdrości. Bo to, co już osiągnęła, to sporo. Idzie swoją drogą, w swoim rytmie i bardzo dobrze jej z tym.

Najbardziej gorąca aktorka i kobieta dekady

Reklama

Od trzech lat jest żoną dziennikarza Bartosza Wróblewskiego i coraz częściej ma odwagę mówić to, co myśli. Ostatnio Małgorzata Kożuchowska zaskoczyła wszystkich w rozmowie z "Vivą":

- Kilka lat temu dziennikarze zadawali mi pytanie, kiedy w końcu wyjdę za mąż. Teraz pierwsze pytanie: "Kiedy dziecko?". Powiem raz, a wyraźnie: Tak, chciałabym być mamą! Będziemy szczęśliwi, jak pojawi się dziecko. Ale nie leczę się i nie mam ochoty na in vitro. Jeżeli ma być mi dane coś tak pięknego jak macierzyństwo, będę szczęśliwa. Ale nie będę tego wymuszać na naturze. Nie mam poczucia, że jeżeli nie urodzę dziecka, zmarnuję życie. Nie mam też potrzeby tłumaczenia się z tego, i parsknę sobie śmiechem na te próby "wymuszenia" na mnie dziecka, bo "powinnam".

Dotychczas nikt, pytany o "nieposiadanie dziecka", nie zdobył się na tak szczerą odpowiedź. W prasie i na forach internetowych zawrzało. Podziw mieszał się ze świętym oburzeniem. Nikt nie pozostał obojętny. Więc aktorka mogła parsknąć śmiechem.

Do śmiechu jej nie było, gdy kilka miesięcy temu podjęła decyzję życia o odejściu z serialu "M jak miłość"! Na wieść, że Kożuchowska odchodzi z serialu, rozpętała się niemal histeria narodowa. Tym bardziej, że sama aktorka dolała oliwy do ognia, oświadczając, że w jej życiu przyszedł czas na nowe wyzwania. Zaczęły się spekulacje: jest w ciąży! Wyrzuciła ją Ilona Łepkowska, bo nie lubi nielojalności - aktorka przyjęła główną rolę w serialu "Rodzinka. pl"...

Od dziecka chciałam być aktorką. Sławną!

Dziś szum ma za sobą. O ile rozumiała emocje rozżalonych widzów, którzy nie wyobrażali sobie życia bez Hanki, o tyle zaskoczyły ją niektóre głosy środowiska. Ale i o nich już nie pamięta. Niedługo zobaczymy ją w nowym serialu "Prawo Agaty". Życie toczy się dalej.

Jaka jest kobieta, która rozpala takie emocje? - Nie jestem intrygantką, nie wymyślam historii na swój temat. Wychowałam się w tradycyjnej rodzinie, gdzie wszystko było tak, jak powinno być: kanapki do szkoły, ugotowany obiad, w sobotę piekło się ciasto, w niedzielę szło się do kościoła... Miałam bardzo szczęśliwe, bezpieczne dzieciństwo. I od dziecka chciałam być sławną aktorką.

Dziś koledzy z planów mówią: - Z Gośką świetnie się pracuje. Zawsze perfekcyjnie przygotowana Uprzejma. Lubi się śmiać.

Panna młoda wyglądała jak anioł

Bartosza Wróblewskiego poznała w kwietniu 2005 roku na pogrzebie Jana Pawła II w Rzymie. Później były codzienne wizyty Bartosza na jej spektaklach, przysyłane róże...

Na początku planowali ślub w Wiecznym Mieście. Pobrali się w sobotę 30 sierpnia 2008 roku w kościele św. Krzyża w Warszawie. Kronikarze zapisali, że było pochmurno, przed kościołem zebrał się tłum, a panna młoda w przepięknej sukni koloru ecru, z welonem na głowie wygląda jak anioł.

Co myśli o swoim związku dziś? Pytanie tym zasadne, gdyż przecież jako dziewczynka mówiła, że nigdy nie wyjdzie za mąż.

- Jest cudnie. Nie dopasowuję się do Bartka, on też nie musi dopasowywać się do mnie. Razem jeździmy na wakacje, robimy zakupy i chodzimy na kolacje. Bartek daje mi bezpieczeństwo i wolność. Nie wisimy na sobie. Każde z nas ma swoje grono przyjaciół - wyznaje.

Jest dziś w takim momencie życia, że o przyszłości myśli tylko dobrze. Jest przekonana, że po Hance właśnie przyszedł czas na film. Marzy jej się praca z Wojciechem Smarzowskim, Janem Komasą...

IJ

Dowiedz się więcej na temat: Małgorzata Kożuchowska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje