Dusze żyjące wśród nas

Jako dziecko, bałam się duchów i opowieści o nich. Nie chciałam przypadkiem nigdy się z nimi zetknąć. Pamiętam Wszystkich Świętych, kiedy chodziłam z całą rodziną na groby i napawało mnie to strachem.

Po wielu latach, którejś nocy śpiąc spokojnie, nagle jakby coś kazało mi się obudzić. Byłam absolutnie przytomna i świadoma tego, co widzę. Przez próg pokoju, w którym spałam weszła iskrząca się postać. Nie wiem, czy była to kobieta, czy mężczyzna, ale żadna straszna, jak z opowiadań z dzieciństwa istota. Trwało to chwilę, nagle zniknęła, a we mnie nastąpiła absolutna zmiana, co do tego tematu. Moja kochana babcia, która niestety już odeszła wytłumaczyła mi wszystko, co chciałam wiedzieć w tej sprawie. Zajmowała się profesjonalnie od wielu lat przeprowadzaniem dusz na drugą stronę. Wykonywała tez seanse spirytystyczne, w których nigdy nie uczestniczyłam, aż do tego wspomnianego czasu.

Reklama

Uwierzcie mi, to nie była żadna zabawa, tylko prawda, która pozwala na kontakt z duszami zza światów. My, ludzie w sumie niczym nie różnimy się od duchów, jedynie tym, że posiadamy ciało fizyczne, można nas dotknąć, zobaczyć, wykonujemy różne fizyczne czynności. Zawsze postrzegaliśmy śmierć, jako coś dramatycznego i wręcz traumatycznego. Walczymy do ostatniej chwili, aby ta bliska nam osoba nie raz podłączona do aparatury w szpitalu pozostała z nami. Musimy pamiętać, że każda śmierć, czy przypadkowa, czy poprzedzona długą chorobą jest decyzją duszy. Jeżeli przepracowała już tu na Ziemi swoją lekcję, wtedy odchodzi, pozostawiając swoje ciało. Uszanujmy więc jej decyzję i pozwólmy odejść.

Nie wszystkie dusze odchodzą spokojnie i szybko. Niektóre pozostają na Ziemi z różnych powodów. Obecność duchów można wyczuć; czasami słyszymy dziwne odgłosy, lekki podmuch lub zimno, które nas nagle otacza i wtedy wywołuje to u nas niepokój. My, jako żywe istoty boimy się, a jako obronę stosujemy atak poprzez przeklinanie ich, a takie zachowanie wywołuje jeszcze większą ich agresję. Zdecydowanie lepiej zapalić świecę w intencji tej duszy, pomodlić się i poprosić, aby odeszła. Naszą miłością, czułością i delikatnością jesteśmy w stanie im pomóc. Duch, jako osoba niematerialna nie może bezpośrednio zrobić nam krzywdy, ale bez końca czerpać z nas energię. Zabierają ją ludziom chorym, słabym, zmęczonym i w starszym wieku, dlatego przestrzegam przed seansami spirytystycznymi.

Osoby, które robią to po raz pierwszy mogą ściągnąć na siebie jakiś byt astralny, a potem może nastąpić problem z odesłaniem go na inny wymiar. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że jesteśmy narażeni na przyczepienie się do naszej aury różnych dusz, a wtedy nasza energia może się bardzo osłabić powodując ciągłe zmęczenie, złe samopoczucie, choroby, a nawet obłęd. Powrócę jeszcze do dusz, które są przywiązane do Ziemi i błąkają się wśród nas. Jest mi ich szczerze żal. Wszyscy, którzy nie do końca byli ludźmi uczciwymi, tylko na przykład krzywdzili innych, oskarżali, mordowali czy gwałcili swoje ofiary boją się osądu, który ich czeka. Jest to strach przed karą, którą muszą ponieść.

Często zostają, jako błądzące dusze i jeżeli wtedy wejdą w ciało osób żywych, będą sprawiać ból i cierpienie, a pomóc może wtedy tylko egzorcysta. Są i tacy, którzy byli zbyt przywiązani do swoich bliskich i nie potrafią się z nimi rozstać. Wtedy wracają do miejsc i osób najbliższych ich sercu, czerpiąc z nich energię, która potrzebna im jest, jak tlen do życia. Tak więc sami musimy potrafić odróżnić dobro od zła i otaczać się pozytywną energią, a wtedy nie będziemy mieli problemów, aby w spokoju odejść na drugą stronę.

Autor: Tarocistka Beata


Wydawnictwo Studio Astropsychologii
Dowiedz się więcej na temat: duchy | dusze | strach | śmierć

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje