Reklama

Wasze komentarze

Pokaż:
Sortuj:

To tylko wymysł nastolatki? (8)

Wróć do artykułu
  • 27.01 (10:17)
    ~Eliza 40
    Oczywiście, uszanuj wybór córki. Wegetarianizm zmusza do pewnych ograniczeń - np. rezygnacji z niektórych (dotąd lubianych) potraw z mięsem, omijania szerokim łukiem niektórych dotąd odwiedzanych miejsc (np. w KFC wegetarianin raczej nie naje się do syta). Dieta wegetariańska uczy odmawiania "dziękuję, ale nie jem mięsa". Dzięki temu łatwiej będzie jej odmówić, gdy ktoś zaproponuje jej np, alkohol czy narkotyki.
    Jeżeli córka naprawdę chce być wegetarianką, poproś ją, by część swojego kieszonkowego przeznaczyła na wegetariańskie produkty które , jak wiadomo, nie zawsze są tanie. Poza tym, gdy poprosi Cię o nowe buty czy skórzaną torebkę, powiedz: "Myślałam, że naprawdę jesteś wegetarianką! a to nie tylko dieta, ale i styl życia" - noszenie skórzanej kurtki czy torebki to hipokryzja i trochę obciach
  • 27.01 (10:20)
    ~Ola 32
    Wegetarianin w rodzinie to zawsze pewna rewolucja. Taki członek rodziny traktowany jest jak odmieniec i wytrwanie w swoim postanowieniu wymaga pewnej siły charakteru. Zaakceptuj wybór córki. Możliwe, że pozostanie wierna wegetarianizmowi. Ja wykluczyłam mieso ze swojego menu gdy miałam 15 lat. Nie jem go do tej pory i żyję, więc jak widać od tego się nie umiera
  • ~Link sponsorowany
  • 27.01 (10:38)
    ~darkness
    Jeżeli jesteś zmęczona, córce powiedz żeby sama gotowała sobie wegetariańskie obiady. Jeżeli chcesz jej ułatwic, pożycz z biblioteki książkę na temat kuchni wegetariańskiej albo jej kup. powodzenia!!
  • 27.01 (12:12)
    ~Alicja33
    Zachcianki nastolatek są głupie i kosztowne. Moja bratanicę w wieku Twojej córki. Brat kupił jej drogie, markowe buty Emu (prawie 1000 zł!!! - a uroda tych butów jest mocno kontrowersyjna), które znudziły jej się po 2 miesiącach. Teraz za nic nie chce ich wlożyć. Twoja córka pewnie chce, abyś to Ty jej gotowała, Ale nie daj się w to wrobic, masz prawo do swojego życia i chwili odpoczynku. Czy musisz być kucharką całej rodziny? Jeżeli nie odpowiadają jej gotowane przez ciebie obiady, niech ich nie je (nie dawaj jej pieniędzy, by kupiła sobie coś na mieście!). Po kilku dniach zmięknie i z apetytem je, to co ugotujesz: klopsy, smażona rybę czy zupę na korpusie kurczaka
  • 27.01 (13:12)
    ~Bogna 43
    Kto poważnie traktuje deklaracje nastolatki?! :) Mam 15-letnią córkę i wszystko, co ona mówi, należy podzielić przez dwa, a najlepiej przez dziesięć:). Wiele razy mówiła, że "znienawidzi mnie aż do śmierci" - a po godzinie byłyśmy w znakomitej komitywie. Twierdziła, że "nigdy nie wybaczy tego świństwa swojej przyjaciółce" - a po trzech dniach dziewczyny znowu były ze sobą zżyte jak siostry. Uważam, że fascynacja wegetariańską dietą minie Twojej córce bardzo szybko - na pewno pęknie w Wielkanoc (najpóźniej!), gdy na stole pojawia się tyle pysznych mięs
  • 27.01 (13:53)
    ~Alicja36
    Świetnie, że córka zainteresowała się wegetarianizmem! Niech w takim razie gotuje dla całej rodziny obiad np. w piątki - to nic, że na początku jej potrawy będą dalekie od ideału i nie ta udane jak Twoje:). Dzięki temu Ty i mąż spróbujecie lekkiej, bezmięsnej kuchni i dacie odpocząć wątrobie po ciężkich, smażonych mięsach. Spróbuj także zainteresować ją ekologią (niech zajmie się np, segregacją śmieci w Waszym domu!!!) albo losem zwierząt. Zamiast szwendać ię z koleżankami po podwórku i popalać papierosy, może np. zostać wolontariuszką w schronisku dla zwierząt.
  • 28.01 (09:34)
    ~wege od 7 lat
    moja "nastoletnia" fanaberia trwa do dziś, już 7 lat. też nawet ryb nie jem, a także produktów pochodzenia zwierzęcego jak żelatyna czy podpuszczka, więc kupowanie choćby jogurtów przedłuża się w sklepie o dokładne czytanie etykiety. fakt, parówki czy pasty sojowe są dość drogie, ale ja np. sama sobie robię taki paszteciki z soi :) naprawdę długo to nie trwa a jest pyszne, tanie i starcza na długo!
  • 02.02 (22:59)
    ~Jun
    Moją propozycją jest aby sama sobie gotowała obiady i to nie kilka razy w tygodniu ale cały czas. Dobrym pomysłem byłoby abyście obie chodziły na zakupy aby zobaczyła co i ile kosztuje. Nie zmuszaj jej do jedzenia tego co wy, spowoduje to tylko opór i zaparcie się w swoim postanowieniu, ale jak ją wesprzesz jednocześnie robiąc to co zawsze na obiad dla reszty rodziny to dokładniej przemyśli swoją decyzję i porówna czego chce. Ale konieczne jest zabieranie jej na zakupy z tobą, dobrym pomysłem jest książka kucharska wegetariańska. Jeśli chodzi o droższe produkty to niech po prostu robi sobie potrawy z dostępniejszych produktów w twoim domu, nie muszą to być sojowe parówki, może być gotowany bób albo groch to jest w domu i jest o niebo tańsze.
  • przepisz kod z obrazka