Konkurs - wygraj i przetestuj żelazko Philips

Zenona Imbiorkiewicz Test Żelazka Philips SG 9550

Wielka była moja radość, gdy dowiedziałam się, że zostałam jedną z laureatek konkursu, gdzie do wygrania było żelazko Philips SG9550. Czekałam wytrwale na przesyłkę, aż pewnego dnia sen stał się jawą - to niezwykłe urządzenie wylądowało w progu mojego domu! Zacznę może od wyglądu. Stacja pary jest naprawdę pokaźna, a żelazko prezentuje się naprawdę szykownie. Jest dość duże, ale świetnie leży w ręce, no i ten design... Oczu nie można od niego oderwać. No właśnie... w związku z tym od razu przeszłam do prasowania, po szybkim zapoznaniu się z instrukcją. Po 120 s. żelazko było gotowe do pracy. Na pierwszy ogień poszła jedwabna bluzka. Żelazko prowadziło się lekko i przyjemnie, bez żadnych trudności. Bluzkę faktycznie wystarczyło wyprasować z jednej strony - druga była idealnie gładka. I nareszcie nie muszę już pamiętać o regulacji temperatury, bo w jej ustawianiu nigdy nie byłam dobra. Philips robi co za mnie! Żelazko nie miało również żadnych problemów z koszulą, docierało błyskawicznie do każdej krawędzi i przestrzeni między guzikami. Poradziło sobie z wełnianym swetrem, poliestrową kurtką czy firanami. Chciałam je przyłapać na jakimś gorącym uczynku - ale niestety, nie dało mi szans! Podczas prasowania mogę oglądać telewizję, bez obawy, że gdy się zagapię, z moich ubrań zostanie niewiele. Może też zadzwonić przyjaciółka- nawet w pośpiechu po prostu nie jestem w stanie nic zrobić, by zaszkodzić wszelkiego rodzaju tkaninom.  Jeśli zapytacie o strumień pary, to naprawdę bucha ona soczyście! Zagniecenia, również te najbardziej uciążliwe nie mają szans! Prasować próbowałam również w pionie, uważam, że ta metoda najbardziej sprawdza się przy wszelkiego rodzaju marynarkach, kurtkach czy płaszczach. Zaletą jest również możliwość odkładania nagrzanego żelazka w poziomie na deskę do prasowania - gorącym żelazkiem nie muszę robić żadnych wygibasów, tylko odkładam i już. Przede mną jeszcze odkamienianie, ale myślę, że pójdzie gładko - instrukcja jest jasna i przejrzysta, poza tym nie jest to zabieg, który spędza sen z powiek. Z żelazkiem Philips mam po prostu jak pączek w maśle! Polubiliśmy się, pijemy razem wodę, spędzamy ze sobą dużo czasu i z pewnością zostaniemy razem na długie długie lata. Serdecznie dziękuję sponsorowi oraz redakcji portalu kobieta.interia.pl za wspaniały prezent! Wszelkie zagniecenia poszły precz, a prasowanie stało się przyjemne i wręcz odprężające. Szczerze polecam!

Żaneta Bielecka Test Philips SG9550
Na pierwszy rzut oka żelazko jest bardzo ładne, a to dla mnie kobiety jest bardzo ważna kwestia, bo lubię otaczać się pięknymi przedmiotami, nawet jeśli są to rzeczy użytkowe. Żelazko jest dość ciężkie, więc najlepiej spisuje się jeżeli jest pozostawione w jednym miejscu, ponieważ przenoszenie go może być dość kłopotliwe. Cały ten zestaw może wydawać się dość skomplikowany w obsłudze, ale jest to złudne wrażenie, bo używa się go naprawdę łatwo, szybko i przyjemnie. Budzi bardzo duże zainteresowanie, przyciąga wzrok i zaciekawiło każdego kto mógł je u mnie obejrzeć i nawet przetestować. Szczerze mówiąc nigdy nie przepadałam za prasowaniem, ponieważ po pierwsze woda w żelazu kończyła się bardzo szybko, a po drugie ciągłe przestawianie temperatury było uciążliwe. W przypadku tego żelazka te dwa problemy nie mają już znaczenia, ponieważ woda starcza na nawet długie prasowanie i co najważniejsze nie trzeba przestawiać temperatury. Szczerze mówiąc podchodziłam bardzo sceptycznie do kwestii jednakowej temperatury w stosunku do rożnych tkanin, ale jednak moje obawy szybko zostały przerwane i wreszcie mogę prasować bez problemów. Moim zdaniem kwestia systemu parowego jest bardzo interesująca i każda osoba powinna ją przetestować i wyrobić sobie indywidualne zdanie. Żelazko naprawdę błyskawicznie potrafi wygładzić nawet mocno pognieciony materiał, ponieważ para działa z bardzo dużą siłą. Ważne tylko, aby uważać, bo mimo wszystko można się oparzyć, szczególnie podczas prasowania pionowego, gdyż osoba niedoświadczona może początkowo mieć małe problemy z takim sposobem prasowania, ale później wszystko jest już banalnie proste. Duży plus daję producentowi również za długi kabel, który jak wiadomo jest bardzo istotną kwestią, bo dzięki niemu mogę wygodnie lawirować między nawet najbardziej skomplikowanymi materiałami. Świetne rozwiązanie to automatyczne wyłączanie się żelazka, ponieważ bardzo często zdarza mi się o zostawianiu włączonych sprzętów elektrycznych, a teraz przynajmniej w przypadku żelazka będę miała pewność, że nie puszę domu z dymem. Podsumowując jestem naprawdę zadowolona z tego żelazka, ponieważ czas prasowania się skrócił, a poza tym miałam możliwość przetestowania systemu parowego, który przypadł mi do gustu. Wydaje mi się, że ten sprzęt będzie idealny dla osób, które prasują naprawdę dużo lub po prostu chcą skrócić ten często nielubiany obowiązek albo lubią nowinki, ciekawe technologie i interesujące gadżety.

Ewa Mazurek Test Philips SG9550 wielkie testowanie rozpoczęte. Ale najpierw wrażenia wizualne: z mojego "dorosłego" punktu widzenia żelazko wraz z bazą wygląda bardzo efektownie, estetycznie i kobieco. Aż miło zabrać się za prasowanie... No i jest DUŻE! Całość wymaga sporego miejsca zarówno do ustawienia, jak i przechowywania. Jednak zestaw jest nad wyraz lekki, co patrząc na jego rozmiary jest dużym zaskoczeniem. I dobrze, bo gdyby kobieta miała się zmęczyć jeszcze przed rozpoczęciem prasowania...:) Moja córcia po rozpakowaniu żelazka była mocno zainteresowana nowym sprzętem - widocznie pewne cechy jako kobiety mamy zakodowane w genach. I mocno zszokowana do momentu odpięcia żelazka od bazy - usłyszałam ciche UFF... po czym moja mała kobietka skwitowała: a myślałam, że to całym trzeba będzie prasować... Wzbudziła tym moje wielkie rozbawienie. Synek, jak to mężczyzna pierwsze co to sięgnął po instrukcję (zupełnie tak samo robi mój mąż!) choć i tak nic z tego nie zrozumiał. Ponadto książeczka okazała się mało kolorowa, więc szybko stracił nią zainteresowanie. Kolejnym elementem, który przykul jego uwagę było pokrętło w bazie, które usilnie chciał przekręcić swoimi małymi rączkami, a następnie guziczki i kabelki...

Po wstępnych oględzinach nastąpiło sprawdzanie żelazka, czy działa. Po uzupełnieniu wodą bazy parowej usłyszeliśmy przyjemny pomruk grzejącej się cieczy. Nagrzewanie jest na prawdę błyskawiczne, do tego migające wskaźniki informujące o gotowości żelazka do prasowania są mocno widoczne i nie trzeba zaglądać pod rączkę, by sprawdzić czy to już. 

Bardzo, ale to bardzo dużym atutem jest fakt, że nie trzeba wcale martwić się ustawianiem wymaganej temperatury. To żelazko warto zakupić choćby wyłącznie ze względu na ten fakt. I jestem przekonana, że wiele kobiet pruderyjnie przyzwyczajonych do czynności prasowania zdobędzie się na taki wydatek upraszczający sobie życie. A na prawdę warto!!! Ponadto niewątpliwym aspektem jest brak możliwości zastosowania wymówki przez naszych ukochanych partnerów, w postaci: nie wiem jak, na pewno przypalę, to zbyt skomplikowane. Przy TAKIM żelazku żadna z tych "ucieczek" nie wchodzi w grę.

Z czysto technicznego punktu widzenia żelazko podczas prasowania jest niezwykle skuteczne: jeśli normalne parowanie sobie nie poradzi, to dodatkowe dwie możliwości w postaci uderzenia parą nie pozostawiają na tkaninie pogiętej nitki. Sprawdziłam to na najbardziej opornej i pomiętej zasłonie. Takiego efektu jeszcze nigdy nie uzyskałam, a z poprzednim żelazkiem wyprawiałam istne cuda, aby ją uprasować. Prasowałam na mokro, przez ścierkę, z dodatkowym płynem do prasowania... Efekt uzyskany nowym żelazkiem Philips na prawdę potrafi zaskoczyć! I to bez zbędnych "ceregieli". Prasowanie w pionie również przetestowałam i choć nie jest to łatwa czynność, to potrafi zaskoczyć skutecznością.

Jednym zdaniem, nowe żelazko Philips jest idealne dla kobiety pracującej i dbającej o wygląd zarówno swój, jak i wszystkich domowników. Pozwala zaoszczędzić czas i pieniądze wydawane na niepotrzebne dogrzewanie żelazka do odpowiedniej temperatury lub jego schładzanie. Brak konieczności regulacji temperatury zdecydowanie wpływa na szybkość procesu prasowania, a uzyskana jakość zadowoli każdą perfekcyjną Panią Domu. Ja jestem zachwycona i polecę ten model niejednej mamie:)

I jeszcze jedna anegdotka:

Ponieważ męża podczas wstępnych oględzin nie było postanowiłam go "wkręcić" jednocześnie testując żelazko Philips. Znając godzinę jego powrotu do domu przygotowałam stanowisko do prasowania jednocześnie nastawiając obiad i rozpoczęłam prasowanie. Mąż zjawił się punktualnie (na szczęście). Ponieważ często widuje mnie przy tej czynności, nic nie wzbudziło jego podejrzeń i większego zainteresowania. Ja natomiast zostawiłam żelazko bezpośrednio na jego ulubionej koszuli na desce do prasowania i wyszłam do kuchni. Mąż dołączył do mnie w kuchni i jak zwykle ucięliśmy sobie krótką pogawędkę. Po pewnej chwili, oczywiście w trakcie odcedzania klusków - tak abym ja miała ręce zajęte, krzyknęłam do niego, że zapomniałam wyłączyć żelazko! Mąż w te pędy do pokoju z mocnymi słowami na ustach, a ja w kuchni mocno rozbawiona:) I nagle zapanowała cisza... Gdy zajrzałam do niego skrupulatnie oglądał swoją koszulę. A wyraz jego niedowierzania na twarzy - BEZCENNE! Koszula faktycznie była bez skazy. Następnie uśmiech rozjaśnił jego oblicze mówiąc: a ha, to jest to twoje nowe cacko!?

Niewątpliwie jest to CACKO i dziękuję za możliwość jego testowania. Okazuje się, że prasowanie też może dawać mnóstwo satysfakcji:)

 


materiały promocyjne
Najlepsze tematy

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje