Curry według Aleksandry Kwaśniewskiej

Aleksandra Kwaśniewska poleca green curry, tajskie danie, w którym rozsmakowała się podróżując do Azji. Zdradza również, czy stosuje dietę oraz co jest jej największą słabością kulinarną.

Czy lubi pani gotować?

Reklama

Aleksandra Kwaśniewska: - Bardzo.

Czy ma pani jakieś swoje popisowe danie?

- Ostatnio specjalizuję się w green curry. To w związku z paroma podróżami do Azji. Tak się zainspirowałam, żeby odtworzyć pewne smaki, których tam uświadczyłam, że rzeczywiście stałam się ekspertką wśród rodziny i znajomych od green curry.

Jak je pani przygotowuje?

- Tutaj niezbędnym składnikiem jest pasta z tego zielonego curry. Można ją zrobić samemu, ale to jest bardzo dużo składników do wymienienia niekoniecznie o polskich nazwach. Na szczęście można też ją kupić w sklepie. Wtedy do tego wystarczy mieć jeszcze liście kaffiru, trawę cytrynową, mleko kokosowe i limonkę. Do tej potrawy używa się składników po prostu jak najbardziej zielonych. Również zielonych warzyw, żeby zachować myśl potrawy. Po kolei wszystko dorzucam, następnie mieszam. Generalnie cała potrawa bazuje na taj paście, na tym zielonym curry, która jest bardzo charakterystyczna w smaku.

Jak określiłaby pani ten smak?

- On jest bardzo intensywny. Niby kwaśno-ostry, ale ma taką specyficzną mdławość, która jest przyjemna. Tak jak wątróbka ma rodzaj pewnej mdławości. Tzn. to jest zupełnie inny smak, ale chodzi mi o taki smak, który dla mnie jest nie do końca określony, ale który wynika bezpośrednio z tej pasty.

Skoro mowa o jedzeniu - czy stosuje pani jakąś dietę?

-  Dietę nie. Natomiast nie mogę powiedzieć, żebym się jakoś specjalnie objadała. Z całą pewnością nie lubię rzeczy, które i tak nie są zdrowe. Nie przepadam za tłustym jedzeniem, nie lubię panierek ani smażonego.

Ale pewnie ma pani jakąś słabość...

- Słodycze! One są tak naprawdę moim największym grzechem kulinarnym. Nie umiem się od słodyczy odzwyczaić. Bardzo lubię, prawie wszystkie... Staram się odżywiać z głową. Jem dużo warzyw, owoców i ryb. Zaczęłam nawet gotować na parze np. rybę, żeby zastąpić rzeczy mniej zdrowe, tym bardziej zdrowymi.



Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje