Jurka Sobieniaka frytki z... selera

Frytki robi się nie tylko z ziemniaków - w czasach mody na zdrowy styl życia, w tym odżywianie, coraz częściej można spotkać się z tą smażoną przekąską z batatów, marchewki czy z selera. "Te same frytki możemy zrobić w zdrowszej wersji" - przekonuje Jerzy Sobieniak.

Jerzy Sobieniak, kucharz znany m.in. z programu śniadaniowego TVP2 "Pytanie na śniadanie", w swojej książce "Street food. Głód ulicy" przekonuje, że "uliczne jedzenie jest szybkie i pyszne - tak pyszne, że warto zrobić je w domu". Jedną z jego propozycji są jakże popularne frytki. Jednak do ich zrobienia kucharz zamiast ziemniaka poleca selera.

Reklama

Do przygotowania frytek z selera według przepisu Jurka Sobieniaka potrzebne będą następujące składniki: 

Składniki

  • 2 bulwy selera
  • 500 ml oleju rzepakowego
  • kostka smalcu (w wersji wegańskiej - olej palmowy lub olej z pestek winogron)
  • łyżka oleju kokosowego nierafinowanego
  • sól i cukier

Sposób przygotowania

Przygotowanie frytek z selera wygląda tak samo, jak zrobienie tej smażonej przekąski z ziemniaków - selera obieramy, myjemy, osuszamy, kroimy w paski na kształt frytek i smażymy na głębokim oleju do momentu zarumienienia. "Do usmażonych frytek z selera dodajemy olej kokosowy, żeby się rozpuścił i nadał im smakowitego aromatu" - radzi kucharz.
Sobieniak przekonuje, że te same frytki możemy zrobić w zdrowszej wersji. "Po zblanszowaniu dodajemy do półsurowych osączonych frytek selerowych 4 łyżki rzepakowego, sól, pieprz, odrobinę kminu rzymskiego. Wysypujemy całość na papier pergaminowy i wkładamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 180 st. C z termoobiegiem. Pieczemy 20 minut. Po tym czasie włączmy funkcję grilla, podkręcamy temp. do 200 st. i pieczemy do zrumienienia" - instruuje Sobieniak.
Warto przypomnieć, że w jednym z wywiadów dla PAP Life Sobieniak podkreślał, że przepisów nie traktuje, jako wyroczni. "Przepis to jakby opakowanie smaku. Daje możliwość dojścia do określonego celu. Przepisy są czasami dobre, a czasami są złe. Sam kieruję się nosem. Nawet, jeżeli robię coś według przepisu, jeżeli sam tworzę przepisy, to mój nos jest moim pierwszym krytykiem. Wzrok, smak, zapach. Przepisy są podstawą, ale nie są wyrocznią. Mają pomóc w odnalezieniu smaku, ale nie można stać się niewolnikiem przepisu" - mówił. 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje