Mały wegetarianin

Jeśli decydujesz się na to, by twój malec nie jadł mięsa, ustal dietę wspólnie z lekarzem. Dzięki temu brzdąc będzie rozwijał się prawidłowo.

Dieta wegetariańska staje się coraz bardziej modna, więc nic dziwnego, że wielu rodziców chce żywić swoje dzieci zgodnie z jej zasadami. Powstają nawet przedszkola, w których jadłospis dla maluchów oparty jest na alternatywnych sposobach żywienia, np. diecie pięciu przemian, wegetariańskiej, makrobiotycznej. Sama jesteś wegetarianką i chciałabyś odżywiać swego brzdąca w ten sposób?

Reklama

W porządku. Rozważ jednak wcześniej wszystkie "za" i "przeciw", pamiętając przy tym, że najważniejsze jest dobro dziecka oraz jego prawidłowy rozwój.Prawdy i mity
Większość dietetyków nie bez powodu uważa, że na dietę wegetariańską powinny się decydować jedynie osoby dorosłe. Zwolennicy tego sposobu żywienia pewnie od razu się oburzą i użyją mocnych argumentów, takich jak: "Wegetarianizm jest zgodny z zasadami zdrowego żywienia", "Dieta wegetariańska pozwala zapobiec wielu chorobom cywilizacyjnym, np. cukrzycy czy chorobie wieńcowej".

To wszystko prawda, ale... nijak się ma do żywienia dzieci! Zalety wegetarianizmu zostały potwierdzone jedynie badaniami na osobach dorosłych, które w dzieciństwie były odżywiane tradycyjnie, nie można więc odnosić ich wyników do maluchów.

Tym bardziej że badania małych wegetarian wcale nie wypadły tak optymistycznie. Okazało się, że ścisły wegetarianizm nie jest korzystny dla młodego, rozwijającego się organizmu.

U dzieci wegetariańskich stwierdzono poważne niedobory witamin i minerałów. Małym wegetarianom zwykle brakuje żelaza (co grozi anemią), wapnia i witaminy D3 (ich niedobór osłabia kości i zęby, hamuje wzrost organizmu), witaminy B12 (gdy jest jej za mało, układ nerwowy nie pracuje prawidłowo). Z powodu tych niedoborów maluchy na diecie wegetariańskiej mogą gorzej się rozwijać: są niższe i słabsze od swoich rówieśników jedzących mięso.

Soja? Tak, ale...

Zwolennicy wegetarianizmu twierdzą, że można zapobiec wszelkim niedoborom związanym z brakiem białka zwierzęcego w diecie, jeśli będzie się podawać dziecku produkty sojowe. Nie jest to do końca prawdą. Choć w podawanej małym wegetarianom soi znajduje się więcej białka niż w mięsie, z racji tego, że jest to białko pochodzenia roślinnego, organizm gorzej je przyswaja. Poza tym soja zawiera substancje, które blokują działanie enzymów (np. trypsyny), potrzebnych do trawienia białek. W soi znajdują się również związki wolotwórcze (mogą wywołać choroby tarczycy) oraz kwas fitynowy (wiąże on wapń, magnez, miedź, żelazo i cynk w nieprzyswajalne związki, więc organizm nie jest w stanie właściwie ich wykorzystać). Wyjątkiem są produkty pochodzenia sojowego, które mają zastąpić karmienie piersią (np. mleka modyfikowane oparte na białku sojowym). Producenci uzupełniają ich wartość odżywczą i wykluczają szkodliwe substancje.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje