Zrównoważone restauracje

Zdaniem Kanadyjczyków "lokalna" żywność jest lepsza i bardziej zdrowa niż ta, która pochodzi z importu.

Duszony królik serwowany w restauracji Raincity Grill na kanadyjskim wybrzeżu podawany jest z listkami dzikiej sałaty zebranej na wzgórzach otaczających Vancouver.

Reklama

Mięso królika, tak samo jak wszystkie produkty, których użyto do przygotowania potraw w tej modnej restauracji, pochodzi wyłącznie od lokalnych producentów.

To właśnie Vancouver stało się mekką miłośników "lokalnej" żywności, którzy wolą jeść to, co zostało wyprodukowane w najbliższej okolicy, od produktów z importu.

Kierują się zdrowiem, ekonomią i... ekologią. Ich zdaniem, w ten sposób można ograniczyć emisję dwutlenku węgla. Wybierają lokalną żywność, by wspierać miejscowych producentów i zapewnić miejsca pracy, a produkty są znane i sprawdzone, a więc - jak podkreślają- zdrowe.

Szef restauracji Raincity Grill zaopatruje się prawie wyłącznie w prowincji Kolumbia Brytyjska. Opracował menu trzymając się zasady, że... produkty muszą pochodzić z odległości nie większej, niż sto kilometrów od restauracji.

Jego zdaniem lokalna żywność jest świeższa, smaczniejsza i - jak mówi - kupując ją, ma pewność, że została wyprodukowana zgodnie z zasadami zrównoważonego rozwoju.

- Mieszkańcy innych krajów zawsze jedli to, co sami wyhodowali - tłumaczy Andrea Carlston szefowa Bishop's Restaurant - lokalu w Vancouver, który serwuje lokalne produkty od prawie 25 lat.

Jednak nawet restauracje, które preferują zakupy u lokalnych producentów żywności, od czasu do czasu muszą skorzystać z innych źródeł, choćby po to, żeby zaopatrzyć się w kawę, olej czy inne produkty niedostępne na lokalnym rynku.

- Staramy się unikać owoców cytrusowych, których nie ma w naszym regionie - mówi właściciel restauracji Raincity Grill.

AFP, tłum. i opr. JD

Dowiedz się więcej na temat: Vancouver | lokalna | grill | żywność | restauracje

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje