Jabłko czy gruszka?

Nieważne jakim typem sylwetki jesteś. Najistotniejsze aby ubranie dobrać tak, aby wyeksponować zalety a ukryć wady sylwetki i... nie zapomnieć o szpilkach. Stylista Tomek Gąsienica - Józkowy zdradza sztuczki, które przydadzą się każdej kobiecie.

W licznych publikacjach można znaleźć różne klasyfikacje typów sylwetek. Co więcej, operuje się różnymi nazwami. Na której więc się oprzeć, próbując określić typ własnej figury?
Tomek Gąsienica - Józkowy: - Ja przychylam się do podziału na cztery podstawowe typy: odwrócony trójkąt, prostokąt, elipsa oraz klepsydra. Natomiast wszystkie pozostałe, to, moim zdaniem, wariacje na temat tych, wymienionych wcześniej.

Reklama

Co charakteryzuje te cztery typy?
- W "odwróconym trójkącie" kobieta ma bardzo szerokie ramiona, wąską talię i stosunkowo długie, szczupłe nogi. "Kobieta-prostokąt" nie posiada wcięcia w talii, a szerokość ramion i bioder jest mniej więcej taka sama, "elipsa" (zwana także "jabłkiem")charakteryzuje się dość pulchnymi ramionami, wydatnym biustem i pupą (najczęściej płaską jednocześnie) oraz - i to znak rozpoznawczy - dużym brzuchem. Natomiast "klepsydra" to dość pulchne (nie mylić z szerokimi!) ramiona i biodra, wydatny biust i wyraźne, choć krótkie, wcięcie w talii.

Czyli "klepsydra" to kształt doskonały?
- Złośliwi twierdzą, że "kobieta-jabłko", to kobieta doskonała, bo kształtem zbliżona do kuli. W czym jest wiele prawdy - podobno mężczyznom najbardziej podobają się kobiety o obfitych kształtach. A mówiąc poważnie - nie wiem czy można określić kształt doskonały. Jeśli chodzi o budowę kobiety, dla każdego coś innego może być bardziej pociągające. Chodzi o to, że znajomość tych czterech typów sylwetek powinna stanowić niejako "bazę", jeśli chodzi o właściwy dobór garderoby. Zwłaszcza, że czasem "przenikają" się one i np. kobieta o wyraźnej sylwetce "klepsydry" ma dodatkowo bardzo szerokie ramiona, a "kobieta-jabłko" może mieć bardzo szczupłe i długie nogi, a jej biustu na pewno nie zaliczylibyśmy do "obfitych".

Co zatem podkreślamy w każdym z tych typów sylwetek?
- To, co naszym zdaniem jest atutem, to, czym chcemy się pochwalić, z czym dobrze się czujemy. Ważne jest, żebyśmy pamiętali o tym, że nie zawsze "podanie na tacy" naszych atutów powoduje, że jesteśmy atrakcyjniejsi i wyglądamy lepiej. Czasem osiągamy efekt dokładnie odwrotny, niż spodziewany. Podobnie jest zresztą z "ukrywaniem" mankamentów - zamiast ukryć, sprawiamy, że staja się jeszcze bardziej widoczne. Warto też czasem nie maskować i nie uwydatniać, a odciągać uwagę. A to możemy osiągnąć dzięki kilku prostym sztuczkom.

Jakie to sztuczki?
- Od wykorzystania przyciągającej uwagę biżuterii, przez rzucające się w oczy dodatki, po ciekawe w swojej formie i kolorze buty czy wreszcie dopasowaną fryzurę czy makijaż. Chodzi o to, żeby wiedzieć, który z tych elementów wybrać i dostosować, nie tylko do naszej budowy, ale również do osobowości oraz oczywiście do okazji i miejsca, w jakie się wybieramy.

Jakieś przykłady?
- Kobieta o szerokich ramionach powinna unikać poduszek, buf, szerokich i mocno wciętych ramiączek, które pulchnym ramionom "dodają" objętości, a w wypadku chudych niepotrzebnie podkreślają ich kościstość, uwydatniając jeszcze niepotrzebnie biust lub jego brak. "Zabudowanie" górnych części ciała bluzkami zapinanymi pod szyję bądź dużą ilością dużej biżuterii też niepotrzebnie przyciąga wzrok. Poleciłbym za to np. dekolty w serek - optycznie wydłuży szyję, a jednocześnie odciągnie uwagę od szerokości ramion, zmieniając nieco proporcje. Ewentualnie długie, wąskie kolczyki, przy np. spiętych włosach, odsłoniętych uszach.

A jeśli brakuje wcięcia w talii?
- "Stwórzmy" je za pomocą paska, unikajmy natomiast luźnych, workowatych sukienek, na rzecz dopasowanych. Szczupłe, ale krótkie nogi warto podkreślić obcisłymi, rurkowatymi spodniami lub obcisłą spódnicą, również z rozcięciem. Możemy rozważyć także nieco podniesiony stan , który spowoduje optyczne wydłużenie nóg. Zastąpmy też wysoko zapinane lub wiązane buty (nie tylko skracają nogi lecz również pogrubiają łydki), butami wsuwanymi, na choćby delikatnym obcasie - jeśli już nie chcemy lub nie potrafimy chodzić na szpilce.

- Mając masywne uda i wydatne pośladki unikajmy stretchowych spodni, ołówkowych spódnic, zastąpmy je czymś, co nas "wyszczupli" - np. szerokimi spodniami lub rozkloszowaną spódnicą, która doskonale sprawdzi się też w przypadku "odwróconego trójkąta" czy "prostokąta" - z dodatkowo podkreślona talią, nasza sylwetka zbliży się do "klepsydry".

A co z figurą typu "jabłko" i "zmorą"- nie tylko kobiet - a mianowicie brzuszkiem?
- Po pierwsze - zapomnijmy o: spodniach z wysokim stanem, plisowaniach, puchowych kurtkach oraz obcisłych bluzkach. Jeżeli materiały w paski, to nigdy w poziome, to pionowe znakomicie wydłużają sylwetkę. Po drugie - właściwie dobierzmy biustonosz! Po trzecie - wybierajmy odcinające się pod biustem bluzki bądź sukienki, z lekkimi drapowaniami (wbrew pozorom drapowania odwracają uwagę od tuszy), ewentualnie zapnijmy pod biustem pasek, który z jednej strony podkreśli biust, z drugiej odciągnie uwagę od brzucha. Po trzecie - jeśli spódnice, to tylko zapinane z boku i bez żadnych ozdobników z przodu. Po czwarte - i to jest podstawowy błąd, jaki popełnia większość osób "przy kości" - pamiętajmy, że "za dużo i za duże", to nie jest metoda!

Dlaczego?
- Ponieważ porozciągana, o kilka rozmiarów za duża bluza z narzuconym na nią, często "wymemłanym" i zmechaconym , swetrem "po starszym bracie" lub nałożenie na siebie przerażająco dużej ilości markowych ciuchów, tylko dlatego, że są markowe, nie dość, że nie wygląda za dobrze, nie mówiąc już o tym, że mało estetycznie, to jeszcze powoduje, że - wbrew pozorom - niczego nie tuszujemy, lecz stajemy się znacznie więksi i masywniejsi, niż w rzeczywistości. A do tego mało gustowni.

- Dotyczy to zresztą również panów, którym - w związku z pojawiającym się u niektórych w pewnym wieku wystającym brzuchem - polecam pewien eksperyment. A mianowicie niech założą na siebie np. podkoszulek w jednolitym, jasnym kolorze, a na wierzch obcisły ( byle nie za obcisły!), nieco ciemniejszy, również w jednolitym kolorze, sweter, nieco krótszy od podkoszulka - tak, żeby ten wystawał spod niego - i niech przeglądną się w lustrze. Gwarantuję, że i oni, i ich partnerki będą zadowoleni z efektu...

Czy paniom też polecasz ten "eksperyment"?
- Oczywiście, że tak! Polecam również słowa samej Joanny Chmielewskiej, że..."co prawda nie szata zdobi człowieka, ale każdą kobietę doskonale potrafi oszpecić". Zapamiętajmy je więc następnym razem otwierając swoją szafę lub wybierając się na zakupy. A w razie jakichkolwiek wątpliwości - zawsze warto poradzić się stylisty.

Rozmawiała: Kalina Samek

Tomek Gąsienica - Józkowy - stylizuje dla londyńskich agencji modelek "D1" oraz "Cosmic", współpracuje z profesjonalnymi studiami fotograficznymi (obecnie "Makata" oraz "Necki Prod."). Prowadzi zajęcia z podstaw stylizacji w międzynarodowej szkole makijażu i charakteryzacji "FAM". Współorganizator międzynarodowego festiwalu "Design Attack" w Krakowie.

Tekst pochodzi z EksMagazynu.

Tekst pochodzi z EksMagazynu.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje