Kiedy markowe dżinsy były tylko Pewexie

Szare budynki i ulice w czasach PRL-u nie ograniczały inwencji młodych ludzi w tworzeniu własnego barwnego wizerunku. W latach 80. panowały u nas podobne trendy jak na zachodzie. Równie chętnie co tam, w Polsce noszono legginsy w intensywnych kolorach czy ortalionowe kurtki.

Różnica polegała na dostępności tych wszystkich rzeczy. Ci, którzy pamiętają kilkunastometrowe kolejki i półki, na których nie rzadko stał tylko ocet, wiedzą jak trudno było być modnym w tamtych czasach. Ludzie jednak całkiem nieźle sobie radzili. W myśl zasady "jak nie drzwiami, to oknem", nie mogąc kupić czegoś w sklepie sami szyli sobie ubrania. W magazynach z modą "Burda" czy "Neue Mode" znajdowano nie tylko inspiracje, ale i gotowe wykroje.

Reklama

Zrób to sam

Popularnym zjawiskiem było również przerabianie dostępnych , często szarych i niemal zawsze identycznych ubrań. Aby odróżniać się od masy, wyszywano na ubraniach kolorowe aplikacje, malowano buty czy farbowano ubrania - co podczas deszczu nierzadko kończyło się zabarwieniem skóry. Szczęśliwi posiadacze bonów PKO lub dolarów mogli pozwolić sobie na luksus jakim było posiadanie choćby markowych dżinsów czy kurtki ze skaju - do kupienia tylko w Pewexach. W szkołach obowiązkowe były granatowe aseksualne mundurki z tarczą i fartuszki ze sztucznego nieprzepuszczającego powietrza poliestrowego materiału - analogiczne do tych jakie nosiły panie ekspedientki w sklepach spożywczych. Jedynie poza murami szkoły młode dziewczyny mogły dać upust swej kobiecości zakładając, ku społecznemu zgorszeniu krótkie spódniczki. Często plisowane, zestawiane z podkolanówkami i koszulowymi bluzkami, lub łączące dżinsową górę z dosztukowanym materiałem. Stroje wzbogacały dużymi ilościami kolorowej plastikowej biżuterii. Równie popularnym co przez wielu znienawidzonym materiałem był wszechobecny sztruks. Szyto z niego zarówno spodnie, jak i marynarki.

Kanony piękna

W wykreowaniu odpowiedniego wizerunku, strój stanowi dopiero połowę sukcesu. Równie ważne były fryzury i makijaż. Kobiety upiększały się w nieco groteskowy sposób. Przerysowany makijaż to niejako znak rozpoznawczy lat 80. Przeważająca część, począwszy od pani z kiosku a na kobietach interesu i gwiazdach telewizji kończąc, malowały się w podobny sposób. Niebieskie i turkusowe cienie do oczu używane były w ilościach wręcz hurtowych, zarówno w makijażu dziennym, jak i wieczorowym. Mocno podkreślone oko i sztuczne rzęsy, dziś zakładane na wielkie wyjścia również były na porządku dziennym. Do podkreślania kości policzkowych używano różu w sporych ilościach, także usta często malowano w tym właśnie kolorze. Typową kobiecą fryzurą były natapirowane włosy lub trwała z drobnych loczków. Panowie natomiast często zapuszczali tzw. "pekaesy" i wąsy.

Małgorzata Janusik

Dowiedz się więcej na temat: dżinsy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje