Manolo Blahnik: Nie chcę być celebrytą

Po tym jak Manolo Blahnik stworzył niezliczoną liczbę par butów, będących modową ozdobą dużego i małego ekranu, teraz on sam będzie filmowym bohaterem. Wszystko za sprawą filmu dokumentalnego poświęconego jego osobie.

Film w reżyserii Michaela Robertsa otworzy drzwi do świata jednego z najsłynniejszych i najbardziej cenionych projektantów obuwia. "Znam Manolo od ponad 30 lat, mogę powiedzieć, że jest to człowiek wielu talentów, niebywały intelektualista, romantyk. Mam nadzieję, że jego niezwykła osobowość i pomysłowe prace przykują uwagę widzów" - przyznał reżyser.

Reklama

- Zgodziłem się na ten film pod jednym warunkiem, chciałem, żeby ludzie mogli swobodnie wyrażać opinie na mój temat. Poza tym chciałem, żeby było mnie jak najmniej na ekranie. Cóż gdybym był jakąś pięknością, przystojnym amantem, to by miało sens, ale teraz? Nigdy nie chciałem być gwiazdą, nie chciałem występować w filmie, ale tak się stało. Jestem w takim wieku i na takim etapie życia, że pomyślałem: właściwie, czemu nie? - przyznaje w wywiadzie dla "Vogue" Blahnik.

- Mam nadzieję, że za sprawą tego filmu ludzie zobaczą człowieka, który kocha to, co robi i to będzie dla nich inspirujące - dodaje.

O znaczeniu Blahnika w świecie mody świadczy fakt, że z jego butami nie rozstawała się Carrie Bradshaw - bohaterka "Seksu w wielkim mieście", za sprawą której jego buty stały się modowym "must have". Jego projektom jest również wierna cesarzowa mody Anna Wintour. Obok ciemnych okularów i fryzury "na pazia", redaktor naczelna "Vogue" wciąż nosi te same buty - cieliste sandały na obcasie od Blahnika.

Słynne już buty od Manolo składają się z dwóch krzyżujących się z przodu pasków. Pierwotnie miały jeszcze pasek wokół kostki, ale na życzenie Anny Wintour zostały przerobione. Redaktor naczelna "Vogue'a" jest im wierna od... 1994 roku. Po tylu latach udanej współpracy sandały zyskały przydomek "AW". Produkowane są w jasnych, cielistych beżach, z których dwa odcienie mają specjalnie pasować do nóg modowej guru.

Po latach współpracy z największymi gwiazdami i medialnymi osobowościami, projektant ma nadzieję, że film "Manolo (The Boy Who Made Shoes for Lizards)", którego jest bohaterem nie uczyni go celebrytą, a sam obraz nie będzie laurką.

 - Jedyną rzeczą, jakiej nie chcę w życiu, to stać się celebrytą. W moich czasach, celebrytą, a właściwie gwiazdą, była osoba, która kreowała rzeczy piękne. Kto dziś jest celebrytą? To tragiczne postaci, które zrobią wszystko dla pieniędzy - zauważa.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje