Mistrzowie kreacji

Kilka lat temu przerabiali własne ciuchy. Dziś o ubrania opatrzone metkami z ich nazwiskami zabiegają największe gwiazdy show-biznesu. Polscy projektanci mają polski rynek mody w garści.

Ich kreacje żyją w blasku fleszy. Podobnie jak oni sami. Praca projektantów to pokazy kolekcji i równolegle wymyślanie kolejnych. Spotkania z klientami przeplatają się ze spotkaniami z krawcowymi i dostawcami materiałów.

Reklama

Do tego dochodzą wywiady dla prasy i telewizji. Projektant powinien nie tylko być obecny w mediach, ale również bacznie je obserwować, bo trendy na światowych wybiegach zmieniają się bardzo szybko.

Polscy kreatorzy mody żyją w biegu, ale takie są wymagania tego zawodu. Jeśli projektant jest na topie, nie może pozwolić sobie na urlop. Rynek modowy jest szalenie kapryśny i szybko zapomina o nieobecnych. Zień, Paprocki & Brzozowski, Maciejak, Baczyńska, Woliński - każde z tych nazwisk to niepowtarzalna marka. Ale taki sukces jest okupiony ciężką pracą i to najczęściej od najmłodszych lat.

- Od dziecka interesowałem się modą i szyciem. Zawsze pasjonowało mnie to, co robiły z ubraniami moja mama czy babcia - mówi Maciej Zień. - Dlatego wybrałem Liceum Sztuk Plastycznych w Lublinie i starałem się rozwijać te wszystkie umiejętności, które mogły się przydać przy projektowaniu ubrań - dodaje. Z podobnego założenia wyszli też inni projektanci. Gosia Baczyńska swój plastyczny warsztat doskonaliła na wydziale ceramiki i szkła wrocławskiej ASP. Agnieszka Maciejak studiowała grafikę na ASP w Warszawie, a Mariusz Brzozowski - tkaninę i ubiór w łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych.

Zdecydowanie ciągnęło ich jednak w stronę wybiegów. - Razem z Marcinem Paprockim, którego poznałem na studiach, braliśmy udział w różnego rodzaju konkursach - mówi Mariusz Brzozowski. - Czasem odnosiliśmy zwycięstwo, czasem nie, ale pozwalało to nam nieustannie się rozwijać.

Znany duet od początku starał się działać na własną rękę. Na pytanie, czy uczelnia pomogła im w karierze, przecząco kręcą głowami. - Nie twierdzę, że szkoła nie rozwija - mówi Brzozowski. - Ale moim zdaniem pozostaje na pewnym etapie kształcenia podstawowego, podczas gdy moda nieustannie idzie naprzód.

Młodzi projektanci wchodzili do branży małymi krokami, ale samodzielnie. Projektowali ubrania i przy wszystkich możliwych okazjach pokazywali, co potrafią. Zień pierwszą autorską kolekcję zaprezentował na lubelskim pokazie mody "Prowokacje" jako 17-letni licealista. Gosia Baczyńska jeszcze na studiach współpracowała z kostiumografem przy brytyjskim filmie kręconym w Polsce. Ich prawdziwe kariery zaczęły się jednak dopiero wtedy, gdy zauważyły ich media.

- Koleżanka sfotografowała naszą kolekcję i opublikowała ją w "Aktiviście" - wspomina Brzozowski. - Spodobaliśmy się i zaraz potem posypały się propozycje, między innymi z "Twojego Stylu". Podobnie swój medialny początek wspomina Agnieszka Maciejak: - Zaistniałam w świadomości ludzi z branży dzięki kreacji, którą miała na sobie moja przyjaciółka - dyrektor artystyczna jednego z pism. Zaprojektowaną przeze mnie bluzkę zauważył Adam Gutowski - wtedy redaktor działu mody w polskiej edycji miesięcznika "Cosmopolitan" - dodaje.

Młodzi projektanci stali się rozpoznawalni i rozchwytywani niemal z dnia na dzień. Polski show-biznes oszalał na punkcie zdolnych, dwudziestokilkuletnich kreatorów i zaczął ich doceniać. Zień został finalistą konkursów dla projektantów mody Złota Nitka oraz Złoty Wieszak. Gosia Baczyńska była jedyną polską projektantką zaproszoną przez portugalski rząd na wielki pokaz w Lizbonie, zorganizowany na cześć rozszerzenia Unii Europejskiej. Magazyn "Elle" okrzyknął duet Paprocki & Brzozowski "najlepszymi polskimi projektantami roku 2004", a w maju 2005 roku, podczas piątej edycji Mody i Sztuki we Wrocławiu, uhonorowano ich tytułem "Osobowości Roku".

Każda gwiazda chciała ubierać się u Zienia czy Wolińskiego. W kolejce ustawiały się między innymi Kayah, Monika Richardson, Jolanta Pieńkowska, Grażyna Torbicka czy Edyta Górniak. Ale dla projektantów liczą się nie tylko gwiazdy. Maciej Zień zawsze podkreśla, że ubiera się u niego wiele kobiet, które wcale nie są związane z mediami czy szeroko pojętym biznesem.

- Do nas przychodzą panie, które cenią sobie indywidualizm i elegancję. Bez względu na to, czy pojawiają się na okładkach czasopism, czy też prowadzą mniej publiczny tryb życia - dodaje Mariusz Brzozowski.

Co ważne, polscy projektanci swymi niesamowitymi pomysłami rzucili na kolana nie tylko rodzimą publiczność. Ich projekty spotkały się z entuzjastycznym odbiorem także na zagranicznych wybiegach.

Kolekcje Macieja Zienia można było zobaczyć na specjalnych pokazach m.in. w Niemczech czy Katarze. Dziś jego kreacje kupują m.in. brytyjska top modelka Jodie Kidd, francuska gwiazda Patricia Kaas oraz osobista stylistka Madonny Victoria Fernandez. W sukniach Gosi Baczyńskiej spacerują po wybiegach modelki światowego formatu. Niedawno kreacje naszej projektantki prezentowały Liz Jagger i Alek Wek. Kreacje stworzone przez Agnieszkę Maciejak można zaś nabyć w kilku bardzo dobrych tokijskich butikach, na przykład w Private, Nagha, H.P. France, Mahna Mahna czy Riang.

Jak twierdzą polscy projektanci, na światowej arenie nie mają się czego wstydzić. - Nie mam żadnych kompleksów na tle projektantów z Zachodu - deklaruje Maciej Zień. Duet Paprocki & Brzozowski uważa, że wielu innych polskich projektantów mogłoby dorównać światowym.

- Tyle że my tworzymy w kraju, gdzie rynek modowy dopiero się kształtuje. A tam świetnie prosperuje już od dawna - tłumaczy Mariusz Brzozowski. Zatem dlaczego wciąż tworzą właśnie tutaj? Przecież gdyby tylko chcieli, mogliby pracować w Paryżu, Mediolanie czy Nowym Jorku. Ale oni Polskę opuszczają tylko okazjonalnie - na przykład po to, by zaprezentować swoją nową kolekcję. - Jestem chyba patriotą, bo nie wyobrażam sobie życia i pracy za granicą na stałe - przyznaje Brzozowski.

Irmina Brachacz

Fot. AKPA

Tekst pochodzi z magazynu

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje