Projektantka Katarzyna Łęcka: zawsze stawiam na kobiecość

Katarzyna Łęcka - polska projektantka tworząca we Florencji i w Londynie - ponad 10 lat temu wyjechała z Polski. Projektuje pod własną marką od kilku lat, a swoje kolekcje pokazywała już na modowych imprezach w Nowym Jorku, Londynie, Paryżu czy Tokio. Swoje najnowsze propozycje na sezon wiosna-lato 2015 projektantka pokazała też na jesiennej edycji Fashion Week Poland w Łodzi.

Kamil Szubański: Jak scharakteryzowałaby pani swoją najnowszą kolekcję?

Reklama

Katarzyna Łęcka: - Jest ona przeznaczona dla kobiet, które chcą być kobiece, niezależne, ale jednocześnie zmysłowe. Jest dużo motywów kwiatowych, kolorów wpadających w róże. Kiedy tworzyłam tę kolekcję, latem zeszłego roku, to we Florencji rozkwitały Ogrody Boboli - to przeważyło, że ta inspiracja jest taka kwiatowa. To też trochę powrót do korzeni, bo połowa rzeczy wykonana jest ręcznie. To jest taki wyróżnik tego sezonu.

W pani propozycji dominują stroje dla kobiet lubiących elegancję.

- Tak, moimi klientkami obecnie są Włoszki, kobiety z krajów arabskich czy Rosjanki. To są kobiety eleganckie, ceniące sobie przede wszystkim dobrą jakość, które nie szaleją z modą. Muszę patrzeć na rynek i na to, czego się ode mnie oczekuje. Zawsze stawiam na kobiecość, żeby to była kolekcja, która bardziej promuje kobietę, niż wkłada na nią przysłowiowy worek.

Znaczna część tej kolekcji jest w tym samym czasie prezentowana w Japonii na Tokio Fashion Week?

- Tak, musiałam ją podzielić, bo Japończycy wybrali ponad 20 elementów do prezentacji w Tokio. To są moi kolejni klienci.

Czyli wśród pani klientek są kobiety z różnych kultur i części świata. Czym różnią się wymagania klientek np. w Rosji i w Japonii?

- Rosjanki bardzo lubią żywe kolory, co jest spowodowane klimatem, w jakim żyją. Jest tam szaro i nie chcą się ubierać na czarno. Mieszkając we Florencji widzę, że kolor czarny - poza sezonem letnim - jest tam numerem jeden, ponieważ jest elegancki. W Japonii są dwa typy klientek. Jedne ubierają się jak dziewczynki - to tzw. manga, a inne preferują stroje bardzo seksowne. Nie sprzedają się tam długie sukienki, które np. w Rosji kobiety lubią i uważają za piękne.

Jakie materiały pani wykorzystuje w projektowanych strojach i gdzie je pani szyje?

- Jestem fanką jedwabi. Jedwab jest dla mnie numerem jeden i zawsze staram się go wykorzystywać w kolekcjach. Część rzeczy wykonanych zostało ręcznie w Polsce, inne elementy powstały w Londynie, a np. buty i skórzane dodatki produkowane są we Włoszech. Kolekcja na przełomie września i października była już prezentowana w Paryżu. Koronki z Polski super się tam sprzedawały i mamy dużo zamówień.

Katarzyna Łęcka ukończyła dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim, później kształciła się w Międzynarodowym Instytucie Projektowania i Marketingu Mody - Polimoda we Florencji oraz w uznanej Saint Martins College of Art w Londynie. Nim stworzyła własną markę, pracowała w Fashion House of Emilio Pucci.


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje