Rozkoszne narzędzie tortur

Dzisiaj kobiety używają go, aby rozpalić zmysły swoich partnerów. Kiedyś był źródłem nie lada tortur.

XIV wiek, nie ma klubów fitness, ani kolorowych magazynów z propozycjami diety. Są za to panie które pragną się podobać, mieć szczupłą talię i elegancką bieliznę. Po raz pierwszy pojawia się on. Sojusznik i wróg. Gorset. Sto lat zajęło mu zdobycie popularności, ale od tego czasu na stałe zagościł w damskiej garderobie. Zmieniały się jego kształty i wielkości, ale cel miał zawsze jeden - uczynić kobietę bardziej atrakcyjną.

Reklama

Sznurówka

W literaturze opisującej zamierzchłe czasy co rusz spotykamy panie, które mdleją na zawołanie. Być może były wrażliwsze niż dzisiejsze kobiety, ale bardziej prawdopodobne, że mdlały bo ich klatka piersiowa, talia i brzuch były mocno ściśnięte gorsetem. Wymarzona talia osy miała wysoką cenę - gorsety deformowały kościec i zmieniały położenie organów wewnętrznych, często prowadziły do poważnych uszkodzeń. Na przestrzeni wieków gorsety sznurowano z różną siłą, ale do lat 20 dwudziestego wieku bardziej przypominały narzędzie tortur niż element bielizny. Wprawdzie często były szyte z eleganckich materiałów, ale wewnątrz miały drewnianą lub metalową konstrukcję, w późniejszym czasie zastąpioną fiszbinami wielorybimi. Mocne sznurowanie i niezliczona ilość haftek "zabezpieczały" też moralność pań. Nie łatwo było się wyplątać z takiej zbroi, a poluzowene sznurówki mogły rzucić cień na reputację damy. Zresztą umiejętność zbyt szybkiego rozpinania i zapinania gorsetu również była podejrzana.

Wygrać z biustonoszem

Po pierwszej wojnie światowej przyszły gorsze czasy dla gorsetu. Coraz częściej używano miękkich, elastycznych tkanin, gumowania i nielicznych usztywnień. Lekarze od dawna bili na alarm wskazując na fatalne skutki zdrowotne, a emancypantki z chęcią zrzuciły krępującą część odzieży. Swoją karierę rozpoczynał biustonosz, ale gorsety nie odeszły do lamusa. Pozbawione sztywnych rusztowań, ale nie pozbawione uroku nadal były i są chętnie noszonym elementem bielizny. Te sztywniejsze, ale nie sznurowane stały się elementem odzieży wierzchniej - między innymi sukien ślubnych.

Rozkoszna tortura

Ale również dzisiaj gorsety krępujące sylwetkę mają swoich zwolenników. Amerykanka Cathie Jung nosiła gorset przez 12 lat zanim trafiła do księgi rekordów Guinnessa, ze swoją talią mierzącą 38.1 cm. Ma około setki gorsetów i nosi je 24 godziny na dobę. Seksowny strój o cechach narzędzia tortur nie mógł też ujść uwadze fetyszystów i sado-masochistów. W odradzaniu się popularności gorsetu nie małą rolę grała plotka jakoby gorsety wzmacniały rozkosze zmysłowe. Mają one powodować odpływ krwi z tułowia i gromadzenie się jej w większej ilości w dolnych częściach ciała, co ma rzekomo czynić je bardziej wrażliwymi i podatnymi na bodźce zmysłowe.

Panie, które w chwilach uniesienia wolą móc wziąć głęboki oddech, mogą wybierać z pośród fikuśnych gorsetów, które wprawdzie są wyposażone w całą masę haftek i fiszbinek, mogą podkreślić talię i przysłonić brzuszek, ale nie krępują ruchów i nie ściskają ciała.

Izabela Grelowska

O bolesnym upiększaniu czytaj też w: Kocham ból

Dowiedz się więcej na temat: narzędzie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje