Trzecia młodość Polek

Współczesna medycyna ofiarowała nam wyjątkowo długą „drugą młodość”. Dojrzałe Polki zaczynają korzystać z niej coraz odważniej. Można nawet powiedzieć, że stworzyły model życia, który śmiało można określić mianem trzeciej młodości...

Kiedy Bogusia miała 20 lat, jeździła na plenery malarskie i pozowała do aktów. Jak opowiada, była niezła zabawa i jeszcze lepsze pieniądze. Modeling jej się spodobał. Teraz marzy o tym, żeby pozować w reklamie rajstop, które są produkowane w fabryce niedaleko jej domu. Uważa, że dałaby sobie radę, bo, jak sama mówi, co jak co, ale nogi ma jeszcze zgrabne i nie raz słyszała komplementy pod ich adresem...

Reklama

Bogusia ma 56 lat i niedawno założyła konto w jednym z internetowych serwisów dla modelek.

Balzak po 50-tce

Jeszcze 100 lat temu kobieta po 50-tce była postacią spotykaną tak rzadko, że niższe warstwy społeczne przypisywały jej właściwości nadprzyrodzone i wyznaczały rolę znachorki.  Wyższe zaś uznawały ją za... sędziwą matronę.

Obecnie grupa Polek po 50-tce to ponad 7 milionów osób*, a  kobiety, które do niej należą, coraz odważniej walczą ze stereotypami dotyczącymi starzenia się i starości.

Łatwiej wyżywić niż ubrać

"Mój Boże, dlaczego w Polsce jest tak dziwnie?  Dlaczego kiedy założę długą, cygańską spódnicę albo bluzkę z odkrytymi ramionami, to ludzie oglądają się za mną na ulicy?" - zastanawia się Grażyna, 68-latka, która od 3 lat prowadzi bloga "Niewidzialna kobieta" (niewidzialnakobieta.blogspot.com).  "Przecież ja ciągle czuję się jak 30-latka i nigdy nie myślałam o sobie jako o wiekowej kobiecie"...

Podobnych blogów - traktujących o modzie i prowadzonych przez dojrzałe kobiety - jest w polskiej blogosferze kilkanaście i ich liczba stale rośnie. Dojrzałe szafiarki na pytanie, dlaczego, gdy wiele ich rówieśniczek traci zainteresowanie wyglądem, one nadal chcą być atrakcyjne, mają jedną odpowiedź: "Zawsze dbałam o siebie, dlaczego teraz miałabym przestać"?

- W domu wpojono mi, że ubranie ma znaczenie - opowiada 60-letnia Jaga, prowadząca blog fashion50plus (fashion50plus.pl). - Mama zawsze uważała, że elegancki strój świadczy o tym, że człowiek szanuje siebie i innych. I powtarzała, że mnie łatwiej jest wyżywić niż ubrać. Od dziecka interesowały mnie tylko ubrania i nic nie wskazuje na to, żebym miała z tego wyrosnąć.

Z odzieżowych zainteresowań nie planują też wyrastać inne blogerki. - Wymyśliłam sobie pewną filozofię:  za 10 lat planuję być piękną, młodą, 55-letnią kobietą, więc jakim cudem teraz mam być stara? - mówi Małgorzata, 45-letnia autorka bloga Pinot Noir (pinotnoirfashion.pl). - Staram się uczyć mody, w której wyglądam dobrze, a nie przebierać za młodszą dziewczynę.

Polowanie na ciuchy

Jednak to uczenie się mody wcale nie jest takie łatwe. Blogerki przyznają, że od dojrzałej kobiety skomponowanie oryginalnego zestawu ubrań wymaga dwa razy więcej wysiłku niż od młodej dziewczyny. Producenci odzieżowi bardzo powoli dostrzegają potencjał, który drzemie w dojrzałych konsumentkach.

- W doborze strojów obowiązuje prosta zasada, która głosi, że jeśli dojrzała kobieta chce fajnie wyglądać, powinna iść do sklepów dla młodych dziewczyn i szukać rozmiaru dla siebie - mówi Grażyna. - Problem polega na tym, że w tych sklepach rozmiarówka kończy się na 36-40, a my potrzebujemy 42-44, a może nawet więcej.

- Handel nie oferuje kobietom niczego specjalnego. Właściwie niczego im nie oferuje. Kobieta staje przed wyborem: albo iść do sklepu dedykowanego dojrzałym paniom, w którym sprzedają ubrania dobre dla starych ciotek, albo do młodzieżowej sieciówki, gdzie fasony są krótkie, a materiały słabej jakości - dodaje Małgorzata.

Na te braki w zaopatrzeniu sklepów modne seniorki mają swoje sposoby. W sezonie szperają w sieciówkach, po sezonie polują na wyprzedażach w droższych sklepach, a  jeśli upragnionego ubrania nie można znaleźć w regularnej sprzedaży, korzystają z pomocy krawcowej albo same szyją. I żadna z nich nie widzi ograniczeń w tym, co mogłaby na siebie założyć.

Jaga często zagląda do pracowni młodych projektantów, którzy jej zdaniem są bardziej elastyczni niż komercyjne marki. - Jestem uczulona na stwierdzenie: "Mnie nie wypada". Kiedy słyszę od rówieśniczek taką deklarację, zawsze pytam: "A komu wypada"? - mówi Jaga. -  Kobietom po 50-tce często wydaje się, że wszystko osiągnęły i już nic nie należy im się od życia.  A mnie ciągle się chce. Ubieram się ekstra nawet wtedy, kiedy idę po zakupy - dodaje blogerka.

Niewidzialne kobiety

- Kiedy skończyłam 50 lat, zauważyłam, że nikt nie zwraca na mnie uwagi. Kobieta w pewnym wieku, nawet jeśli nadal jest atrakcyjna,  staje się niewidzialna, przezroczysta - mówi Grażyna. - W Polsce wciąż panuje przekonanie, że wraz z menopauzą, kobieta traci atuty świadczące o jej atrakcyjności. Jej ciało i uroda dla większości społeczeństwa stają się niewidzialne, mimo że one same wciąż czują się piękne...

Bożena (49 lat) wraz ze zmianą pracy zyskała sporo wolnego czasu. Żeby go wykorzystać, założyła konto na jednym z portali internetowych dla modelek. Wzięła udział w kilku sesjach. Prezentowała telefony komórkowe i ofertę jednego z dużych marketów. Jednak nigdy nie miała okazji reklamować ubrań. Przynajmniej nie w Polsce.

- Polskimi modelkami 50+ interesują się tylko zagraniczne firmy - mówi Bożena. - W Polsce producenci nie chcą zrozumieć, że panie po 50-tce znacznie częściej niż 20-latki mogą sobie pozwolić na kreację za 5 czy 10 tysięcy złotych, tylko trzeba je do takiego zakupu zachęcić. Pokazać, jak kreacja będzie się prezentowała nie na wieszaku, ale na kobiecie, która ma na czym siedzieć i czym oddychać!


- To bzdura, że ubrania dla dojrzałych, poważnych kobiet, prezentują nastolatki. Nie każdy i nie wiecznie ma rozmiar 36 - denerwuje się Bogumiła, finalistka I Edycji Konkursu "Miss po 50". - Młodzi myślą o nas jak o babciach, które nadają się tylko przed telewizor albo do bawienia wnuków. A to nieprawda! Pragniemy nadal być zauważane i podziwiane.

Podobnie jak Bożena, Bogusia marzy o tym, żeby projektanci docenili w końcu kobiety po 50-tce. Sama chciałaby wziąć udział w takim pokazie. Nie tyle dla pieniędzy, co dla uczucia, które towarzyszyło jej podczas konkursu.

-  W końcu poczułam się widoczna. Poczułam się atrakcyjna, ktoś zaczął mnie dostrzegać, byłam dopieszczona - opowiada. - Bo my przecież, chociaż czasem spychają nas na margines, w duchu czujemy się młode!

Niech pani nie pisze, ile mam lat!

Grażyna dziwi się, że jej koleżanka, mimo że również ma pasję, nie chce dzielić się swoimi osiągnięciami z innymi. - Namawiam ją: "Zacznij pisać! Pokaż ludziom, pokaż kobietom, gdzie byłaś. Pokaż, że w tym wieku można wziąć torbę i ruszyć w świat"! Ale ona nie chce, uważa, że nie wypada tak się chwalić - opowiada Grażyna.

- Część kobiet wstydzi się nawet przyznać, że ma więcej niż 50 lat - dodaje Jaga.  - Kiedyś powiedziałam do znajomej: "Tak fajnie wyglądasz! Zrobię ci zdjęcie i opublikuję na blogu". Ona na to: "Dobrze, ale nie podpisuj, że jestem po 50."... A przecież ona jest w moim wieku - opowiada  Jaga.

Elita na marginesie

Specjaliści przyznają, że te wycofane postawy wśród dojrzałych kobiet są dużo bardziej powszechne niż te aktywne. Bo mimo że o aktywności seniorek mówi się coraz więcej, do  prawdziwej obyczajowej rewolucji w tym obszarze jeszcze daleka droga.

- Niestety,  aktywne kobiety 50+ nadal są elitą swojego pokolenia, są liderkami wśród swoich rówieśniczek i nie można ich już uznać za grupę dominującą w swoim  pokoleniu - mówi doktor Jolanta Perek-Białas ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie oraz Instytutu Socjologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. - W grupie kobiet 50+ jest wiele Polek wykluczonych, zepchniętych na margines, które nie mają ani możliwości ani predyspozycji do tego rodzaju działań. Szczególnie są to kobiety, które nie mają wykształcenia wyższego, i które nie mieszkają w dużych miastach, nie korzystają z nowych technologii, z internetu - tłumaczy dr Perek-Białas.

Podkreśla, że w Polsce przemiana modelu starzenia się i starości na bardziej aktywny model działania dokonuje się powoli, ale na pewno młodsze pokolenia kobiet będą już zdecydowanie bardziej aktywne, bardziej świadome swoich możliwości. Analizy pokazują, że daleko nam do krajów, takich jak Szwecja, Holandia czy Francja, gdzie kobiety są aktywne do późnej starości.

To zjawisko badaczka tłumaczy m.in. uwarunkowaniami wynikającymi z historii naszego regionu oraz kwestiami społeczno-ekonomicznymi. - Kraje Europy Środkowo-Wschodniej są na końcu rankingów różnych wskaźników aktywności. Odpowiedzialna jest za to przeszłość, która powoduje, że starsze kobiety nie czują potrzeby i nie mają chęci, często też stan zdrowia nie pozwala im na udział w różnych nowych aktywnościach. Jeśli już to aktywności ograniczają się do rodziny i bliskich. Trudno przekonać starsze osoby, by uczestniczyły w czymś, co jest dodatkowe, co wymaga dodatkowego wysiłku - tłumaczy dr Jolanta Perek-Białas.

Jednak nie jest to niemożliwe, co pokazują liczne projekty i inicjatywy prowadzone w całym kraju, wspierające aktywność osób starszych.

Nie chcę być stara, boję się być młoda

Według Moniki Dreger, psycholożki z Warszawskiej Grupy Psychologicznej, równie ważne jak czynniki historyczne jest środowisko, w którym funkcjonujemy. - Jeśli mamy wokół siebie kobiety, które uprawiają jogging, to prawdopodobnie też zaczniemy biegać - tłumaczy psycholog. -  Jednak jeśli zachodzi sytuacja, w której czujemy się młode, ale środowisko wokół mówi nam: "Nie zakładaj tej bluzki,  bo nie wypada, nie ubieraj się w spódnicę,  bo to nie przystoi, nie biegaj, bo  jesteś już stateczną kobietą", to zaczynamy czuć się rozdarte. Z jednej strony chciałybyśmy coś zrobić, ale z drugiej boimy się krytyki i odrzucenia, i w efekcie często rezygnujemy ze swoich planów - dodaje Monika Dreger.

W naszym społeczeństwie wciąż trudny do zaakceptowania jest fakt, że kobieta dojrzała może być równocześnie kobietą atrakcyjną czy aktywną. O ile z sympatią czy życzliwym pobłażaniem patrzymy na męskie pomysły związane z przeżywaniem "drugiej młodości", o tyle chcącym korzystać z życia dojrzałym kobietom chętnie przyklejamy łatkę "kuguarzyc" czy "ryczących pięćdziesiątek". Jak mówi psycholog, niesłusznie, bo w chęci dbania o siebie bez względu na wiek nie ma nic złego. Wręcz przeciwnie.

- Prawo do akceptowania siebie i czucia się dobrze we własnym ciele powinno towarzyszyć nam zawsze, bez względu na wiek. Jest ono związane ze stabilnością emocjonalno-psychologiczną, która mówi: "Kobieto, masz prawo czuć się tak, jak się czujesz, i zachowywać tak, jak się chcesz zachowywać" - mówi Monika Dreger.  - Owszem można się niepokoić, gdy pięćdziesięciolatka zaczyna nosić ubrania dwudziestolatki, jednak nie można też przesadzać w drugą stronę i niepotrzebnie się postarzać - dodaje psycholożka.

Ostatnia rewolucja

W Niemczech dojrzałe kobiety to jedne w najważniejszych konsumentek. W Stanach 94-letnia modelka Iris Apfel promuje wiosenną kolekcję jednego z domów mody. We Francji uniwersytety trzeciego wieku przeżywają oblężenie. W Polsce na takie zmiany trzeba będzie jeszcze poczekać, chociaż czas tego oczekiwania będzie prawdopodobnie krótszy niż się wydaje. Historia pokazuje, że pokolenie dzisiejszych 50- i 60-latków już nieraz zaskakiwało...

Aleksandra Suława

*wg Banku Danych Lokalnych GUS

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje