Bądź swoim przyjacielem

Po rozstaniu nie obwiniaj się i nie zamykaj przed ludźmi, radzi Elżbieta Sanigórska, psycholog z warszawskiego Centrum Psychoterapii Adeste SPPP "TOP".

Twój STYL: Jakie błędy kobiety popełniają najczęściej po rozstaniu?
Elżbieta Sanigórska: Obwiniają się. Niezależnie od tego, czy odeszły, czy zostały porzucone. Analizują swoje dawne zachowania, dopatrują się toksycznych cech w sobie. Albo całą winę przerzucają na byłego partnera, przekreślają jego i związek jako bezwartościowy. Te zachowania to wynik bólu, stresu i poczucia bezradności. Bronimy się, szukając winnych.

Reklama

Niepotrzebnie?
Tak. Ta sytuacja się już wydarzyła: rozstanie mamy za sobą. Przyzwólmy sobie na bezsilność. Nie całkowicie, w życiu, ale wobec tej sprawy. Nie zostawajmy z nią sami. Milczenie to kolejny błąd. Trudniej jest dzielić się porażką niż sukcesem, nie chcemy też dodawać kłopotów przyjaciołom. Ale w tym czasie to my potrzebujemy ochrony. Odważmy się zadzwonić i powiedzieć: jest mi źle. Potrzebuję wsparcia. Czasem nie mam siły dzwonić. Kontaktujcie się ze mną.

Niektóre kobiety nie dzwonią same, bo czekają: kto do nich zadzwoni, kto okaże się przyjacielem?
Znajomi często nie wiedzą, jak się zachować. Dostrajają się do naszych zachowań. Potrzebują jasnego sygnału: chcemy ich obecności. Powiedzmy to raz i wtedy dopiero testujmy, czy staną na wysokości zadania.

Często z rozpaczy zawalamy też pracę.
Praca jest odskocznią, lekiem. Nie pozwala pogrążyć się w rozpaczy. Daje poczucie bezpieczeństwa. Nie przenośmy bezradności na ten obszar. W ten sposób tylko dodamy sobie utrapienia. Skupmy się na zadaniach na dzisiaj: drobnych wyzwaniach. Myślmy o tym, co jutro, pojutrze, i nie wybiegajmy myślą daleko w przyszłość. To wyeliminuje lęk.

W tym czasie człowiek czuje się do niczego. Jak zadbać o siebie?
Przypomnijmy sobie, co sprawiało nam przyjemność przed związkiem. Basen? Idźmy teraz. Rozpieszczajmy się. Stańmy przed lustrem i uśmiechnijmy się do swojego odbicia: banał, ale skuteczny. Uznajmy, że w tym ciężkim czasie musimy się sobą zaopiekować. Na rozstanie nie mamy już wpływu. Mamy na jakość naszego życia. Dbajmy o smaczne posiłki, posprzątajmy mieszkanie, oprawmy i powieśmy w końcu obrazki, które czekały na to od lat. Przejmijmy kontrolę nad drobnymi codziennymi sprawami.

Kontaktować się z byłym partnerem? Pytać, co u niego?
To zależy. Nie ma dobrych rozstań. Zerwanie zawsze rani. Jeśli nie umiemy spotkać się bez walki, odpuśćmy. Podobnie, jeśli rozmowa nas przygnębia, rozpala emocje. Po pewnym czasie warto przypomnieć sobie dobre rzeczy ze związku. Uznać, że oboje włożyliśmy wysiłek w zbudowanie relacji. Nie wyszło. Trudno.

Agnieszka Niezgoda

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje