Reklama

  •  

    Chłopcy dają do wiwatu!

Po powrocie ze szpitala do domu ciągle zastanawialiśmy się, jak to możliwe, że maluchy przez większość doby śpią, a my ciągle jesteśmy niewyspani? Ale taka najwyraźniej jest "uroda" bliźniąt.

Zdjęcie

fot. Wojciech Kubik /Agencja SE/East News
fot. Wojciech Kubik
/Agencja SE/East News
Przez pierwsze tygodnie po przyjściu na świat chłopców żyliśmy jak w transie. Rewolucja, która dokonała się w życiu naszej rodziny, trochę uodporniła nas na zmęczenie. Ale taki okres ochronny szybko mija. Natura, czyli nasz zegar biologiczny, zaczyna boleśnie przypominać o sobie. Dlatego gdy wracam do pracy po miesięcznym urlopie "tacierzyńskim", pytania w rodzaju: "A ile śpisz w ciągu doby?" mogę kwitować tylko lekko histerycznym śmiechem.

Karmienie w stereo

Bliźniaki to sport ekstremalny" - twierdzą znajomi rodzice dwojaczków i nie sposób się z nimi nie zgodzić. Prawda jest taka, że nie byliśmy na to wszystko przygotowani. Nic dziwnego: wcześniej mieliśmy do czynienia tylko z jednym dzieckiem. Na dodatek Mikołaj w wieku niemowlęcym był raczej bezproblemowy: jadł grzecznie, nie marudził, spał spokojnie. Dzięki temu my spaliśmy, a już w szczególności ja, bo Niki wzięła bohatersko na siebie trudy nocnej opieki nad maluchem. Tym razem jednak tak już się nie da. Jeremi i Ignacy są wcześniakami, więc jedzą dłużej niż dzieci urodzone w terminie. "Dłużej" może oznaczać 45 minut. Albo godzinę. Albo nawet dwie.

Reklama

Po drodze robią przerwy, podsypiają, marudzą, trzeba ich odbić, bo inaczej ulewają (albo ulewają mimo to). Wymagają więc stałego nadzoru, najlepiej ze strony dwóch osób, bo jednej może po prostu "zabraknąć rąk". Kluczowym problemem dla nas staje się zsynchronizowanie bliźniaków - tak, aby jedli o tej samej porze, bo inaczej Niki grozi kompletny brak snu. Gdy maluchy jedzą na przemian, może być tak, że gdy drugi skończy, pierwszy zdąży zgłodnieć. Na szczęście dostajemy od "towarzyszy broni" genialny wynalazek: poduszkę do karmienia bliźniąt.

Oj, bolą brzuszki!

Samo jedzenie to jeszcze pół biedy. Gorzej, że maluchy często prężą się, puszczają bąki, płaczą rozpaczliwie - wszystko to wskazuje na problemy z brzuszkami, czyli kolki.

Tego też przy Mikołaju nie przerabialiśmy, a teraz mamy w podwójnej dawce. Szybko przekonujemy się, że herbatki czy lekarstwa (nawet te na receptę) dają niewiele. Ogrzewanie brzuszków suszarką też się nie sprawdza. Najlepsze okazuje się lekkie kołysanie na kolanach u mamy albo taty, ewentualnie przejażdżki wózkiem. Maluchy karmione są niemal wyłącznie mlekiem mamy i dobrze im to służy: rosną w oczach. Ale widać też, że ich organizmy jeszcze nie opanowały trudnej sztuki trawienia tego pokarmu. Kupki bliźniaków są nie tylko częste, ale też wręcz "wybuchowe". Czasami o tym zapominam i skutki są takie, że muszę sprzątnąć przewijak, sprzęty oraz podłogę w jego okolicy, a często też zmienić własne ubranie. W tych chwilach czuję, że jestem na skraju histerii albo już nawet o kroczek dalej.Na dodatek okazuje się, że Jeremi i Ignacy rosną szybciej niż się spodziewaliśmy, i w oka-mgnieniu wyrastają z wcześniaczych pieluszek. Sęk w tym, że wcześniej z rozpędu kupiliśmy przez internet 12 opakowań i teraz musimy coś z tym fantem zrobić. W końcu udaje nam się odsprzedać pieluszki na Allegro.

Artykuł pochodzi z kategorii: Strona główna

Mam dziecko
Więcej na temat:maluchy | chłopcy

Zobacz również

  • Wasze komentarze

  • Oceń tekst

    Ocen: 129

Reklama

Wasze komentarze (17)

  • 23.05.2008 (16:41)
    ~asia
    Jasne :)
    około dwa lata temu też miałam taka nadzieję...A teraz mam 4 synów w tym roczne bliźniaki...Pozdrawiam
  • 23.05.2008 (01:58)
    ~blabla
    czy w zamiarze autora tekst miał byc antykoncepcyjny? jeśli tak to się udało...
  • ~Link sponsorowany
  • 22.05.2008 (23:22)
    ~mg
    a ja z żoną chcielibyśmy mieć bliźniaki, mamy już dwóch synów 5 lat i 3 miesiące... może bliźniaczki :)
  • 22.05.2008 (23:03)
    ~tata
    3 letnie bliżniaki,tak,ze was całkowicie rozumiem.Ciągle karmienie i pielęgnacja.Do tego jeszcze sa bardzo zywi i glośni.Wymagają ciągłej uwagi i opieki.Kiedy wychodzę muszę zatrudniać opiekunkę.No cóż sam chcialem mieć yorki.
  • 22.05.2008 (22:56)
    ~Kasiek-MG
    a co powiecie na 2 pary bliźniąt i to w ciagu 15 miesięcy?? mam straszych braci bliźniaków, a ja mam do pary brata;) a na dodatek napiszę Wam coś jeszcze, ja z moim bratem mamy różne miejsca urodzenia-to przez okropną zimę, która wtedy panowała i karetka niedojechała na czas do mojej Mamy...w efekcie ja urodziłam się w domu,a brat w szpitalu;)! może dla niektórych nieprawdopodobne, ale to jest prawda;) a ta historia z tymi różnymi miejscami urodzenia jest nawet zabawna, tylko w szkole nam nikt nie wierzył i Mama musiała pisać specjalne oświadczenie:D:D pozdrowionka dla Wszystkich bliźniaków, i Rodziców bliźniakowych a zwłaszcza dla moich;*